Jezu, uwielbiam Twoją miłość i miłosierdzie. Tobie ufam i w Tobie pokładam nadzieję. Wołam: „Pan mój i Bóg mój”.
Pan wyrzucał im upór, trwanie w postawie „nie chcę wierzyć”, ignorowanie Jego znaków, którymi sygnalizował im, że możliwe jest inne zakończenie tej – wydawałoby się beznadziejnej – historii. A potem, gdy już przekonał ich, że naprawdę żyje, posłał ich do świata, aby głosili Dobrą Nowinę.
Bóg nie potrzebuje zbyt wielu słów, bo wie, co dzieje się w naszym sercu. Dla nas jest to ważne, żeby zobaczyć w sobie tę mozaikę, to pomieszanie słabości i wielkości, zdolności do grzechu i do świętości po to, aby pozbyć się złudzeń, które zatrzymują nas w tej niezwykłej, ciągle nowej drodze z Bogiem.
Refleksja o znaczeniu i roli wartości.
Tak jak sama acedia jest stanem długotrwałym, tak też wychodzenie z niej może być długim i żmudnym procesem duchowym.
On wie, że bez Jego obecności w sercu człowieka nie poradzimy sobie w życiu, dlatego zatrwożonym i wylęknionym, zmieszanym i wątpiącym, chorym na duszy i na ciele, przychodzi i mówi: „Pokój wam”.
Zadaniem współczesnego Kościoła jest być blisko ludzi mimo, że ludzie nie rozpoznają w nim obecności Jezusa. Kościół winien wspierać, słuchać, nieść umocnienie.
Wiedza o Bogu jest ważna, ale otwartość na Niego, miłość i całkowite zawierzenie Mu bardziej zbliża człowieka do Niego.
Jezus zmartwychwstając, pokazał, że jest Bogiem i Zbawicielem świata. Możesz zwrócić się do Niego z każdym swoim lękiem, bo on ma władzę i moc nad wszystkim! Dla Niego „nie ma rzeczy niemożliwych”. Jesteśmy bezpieczni.
Pusty grób jest dowodem na to, że Jezus nie rzuca słów na wiatr. Jasno pokazuje, że jest wierny temu, co mówi. Zresztą, gdyby nie Jego miłość do nas, gdyby nie wierność w wypełnianiu woli Ojca, pewnie nie byłoby dzisiejszego święta… Pusty grób jest pierwszym „świadkiem” zmartwychwstania.