Sama jestem jak ta kobieta kananejska, ponieważ przynoszę Jezusowi swoją rodzinę, swoich pacjentów, którym nie potrafię pomóc. Przynoszę swoje problemy, których nie potrafię rozwiązać. Nie zniechęcam się, jeśli odpowiedź nie przychodzi natychmiast. Ufam, trwam, proszę.
Jezus uczy, że Bóg działa z cierpliwością. Nie rezygnuje z człowieka nawet wtedy, gdy jego życie jest nieuporządkowane jak pole, na którym rosną razem pszenica i chwast.
Nie troszcz się o życie doczesne, ale o życie wieczne. Całym swoim życiem mów, świadcz o Bogu. Nie musisz bać się tego, jak postrzegają cię inni, co myślą, co mówią.
Jezus zapewnia nas o swojej obecności i bliskości. Jest obecny w modlitwie, sakramentach, Słowie Bożym, w drugim człowieku. On pragnie nam towarzyszyć w drodze naszego życia, nawet wtedy, gdy mamy wątpliwości i trudności.
Ta Ewangelia jest dla wszystkich zniechęconych, zasmuconych, którzy trwają w apatii, rutynie. Dla tych, którzy nie dowierzają, których serca nie „pałają”.
„Idź do sadzawki Siloam i obmyj się. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem”.
Nie bądźmy ekspertami w dziedzinie Prawa, nie koncentrujmy się na wypełnianiu Prawa, ale przylgnijmy do Boga i czyńmy dobro.
„Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci duchem Świętym”.
„Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie”.
Wiem, że to Bóg daje siłę do składania świadectwa, obiecuje przecież „wymowę i mądrość”, której nikt nie będzie w stanie się sprzeciwić.