Kiedy przychodzi Duch Święty w życie człowieka i zostaje przyjęty, zaczynamy doświadczać Bożego Życia w nas. Wszystko zaczyna się klarować.
Każdy z nas powołany jest do tego samego – do zbawienia, ale drogi, jakimi podążamy za Chrystusem nie muszą być takie same. Mamy różne możliwości, rożne talenty, temperamenty. Jezus zna je doskonale i jednakowo na każdego z nas czeka.
Czy ty mnie kochasz? To odwieczne pytanie, które biegnie przez wieki i dziś puka do ciebie, do twojego serca. A kto puka, kto pyta? Jezus!
Jezus przed męką i śmiercią modlił się za tych, którzy będą tworzyć Jego Kościół. Już wtedy modlił się o naszą jedność z Nim, jedność w naszych wspólnotach rodzinnych i wspólnotach wiary.
Ta modlitwa pokazuje, że przed Bogiem można i trzeba mówić prawdziwie. O radości i o lęku. O jedności i o podziałach. O miłości i o grzechu. O bliskich, o wspólnocie Kościoła, o tych, którzy się gubią, o potrzebie ochrony przed złem i o pragnieniu świętości.
Jezus modli się za uczniów. Zanim pójdą do świata, Jezus oddaje ich Ojcu. Najpierw potwierdza ich wiarę i misję. Oni pozostaną w tym świecie, który Jego odrzucił. Oni potrzebują pomocy i siły.
Jezus chce, abyśmy nawet w najtrudniejszych okresach naszego życia mieli w sobie Jego pokój.
Jezus zapewnia nas o swojej obecności i bliskości. Jest obecny w modlitwie, sakramentach, Słowie Bożym, w drugim człowieku. On pragnie nam towarzyszyć w drodze naszego życia, nawet wtedy, gdy mamy wątpliwości i trudności.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi o jedności. Wszystko rozpoczyna się w Trójcy Świętej, gdzie każda z Osób jednoczy się ściśle z pozostałymi. Do takiej wspólnoty, przez zjednoczenie z Nim, Jezus zaprasza uczniów i wszystkich, którzy dzięki ich nauczaniu będą wierzyć.
Jest jednak spotkanie, Osoba, perspektywa o wiele trwalsza, głębsza. To spotkanie z Bogiem, który przemieni smutek w prawdziwą radość, cierpienie w prawdziwą pociechę i obietnicę.