„Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Ten Ktoś, to prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek – Jezus! Przyjaciel, Brat – BÓG! Przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie oznajmił nam wszystko, co usłyszał od Ojca.
To jest niesamowite, że po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa prawdziwy Bóg, objawiony przez Jezusa, pozostaje dla wielu nieznany.
Tak jak apostołowie, my też czasami nie rozumiemy sposobu działania Pana Boga w naszym życiu, w życiu innych osób a nawet w świecie i w historii.
Duch Święty może zaradzić naszym trudnościom i pocieszyć nas w naszych codziennych utrapieniach.
Nie pozostajemy sami, Jezus posyła tobie i mnie obiecanego Ducha Świętego, Tchnienie Miłości Ojca i Syna. Świadomość tak wielkiego obdarowania skłania do nieustannego dziękczynienia za tę Miłość.
Pan wybrał nas „abyśmy szli i owoc przynosili”, abyśmy się stawali coraz bardziej Chrystusowi – kochali jak On, przebaczali jak On, byli znakiem działania Boga w świecie i świadectwem Jego miłości.
Poznaję kogoś przebywając z nim i przeżywając różne chwile życia. Tak przebywa z nami Bóg. Jeżeli o tym pamiętamy, ciągle odświeżając sobie świadomość Jego obecności, wtedy w swoim życiu możemy czuć się bezpieczni.
Jezus powołuje wybranych ludzi, aby trwali przy Nim w sposób szczególny. Powołuje tych, których chce, aby innym pomagali w trwaniu przy Jezusie. To kapłani, którzy sami będąc blisko Jezusa, mają dary łaski, aby innych do Niego prowadzić i aby łączyć człowieka z Bogiem.
Dzisiejsza Ewangelia zaprasza nas do postawienia sobie prostego, ale bardzo ważnego pytania: kim dla mnie jest Jezus? Czy modląc się do Niego, wierzę, że przez Syna jestem prowadzony do Ojca w Duchu Świętym?
Czy jest to możliwe, by w czasach, kiedy wokół mamy do czynienia z konfliktami, wojnami, które mogą się przenieść i do naszego kraju, gdy często przeżywamy różnego rodzaju choroby, coraz to nowe trudności i cierpienia, nie lękać się?