Wspominam człowieka, który na wezwanie wstał i poszedł za Jezusem. Za tym największym Lekarzem, który nie jest potrzebny zdrowym, lecz chorym.
Jan Chrzciciel w dzisiejszym czytaniu pokazuje się nam jako człowiek niezwykle otwarty na Bożą rzeczywistość. Niewątpliwie nabył tej wrażliwości na pustyni, porzucając świat i oddając się całkowicie Bogu. Widział więcej i głębiej.
6 grudnia patronuje nam św. Mikołaj, który był otwarty na wszelką biedę ludzką. Legenda mówi, że kładł swoje dary w nocy pod drzwi potrzebujących. W ciemnościach szukał zagubionych owiec. Dzisiaj przyzywam Jego wstawiennictwa i proszę , aby pod drzwiami wszystkich pozamykanych wypraszał potrzebne łaski.
Słyszę czasem: „Modlę się już tak długo, czy to ma sens, czy jest jakaś nadzieja?”. Odwagi, miej wiarę! – chciałabym zawołać. „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi gdy przyjdzie?”. Panie przymnóż nam wiary!
Jezus, pełen miłości i uważności, spoglądał na wszystkich. Widząc tłum, widział jednocześnie każdego poszczególnego człowieka. Zauważył tych o czystym sercu, ubogich w duchu, cierpiących udrękę, łagodnych, głodnych i spragnionych, miłosiernych, zabiegających o pokój, prześladowanych za sprawiedliwość, znieważanych i oczernianych.
Jest taki błogosławiony czas, kiedy jesteśmy wzywani do posługiwania innym, dzielenia się wiarą, radością i tym wszystkim, co jest w nas złożone przez Boga. Potem będzie inny błogosławiony czas, ale warto być tu i teraz.
Boże, pragnę być jak najczęściej dobrą glebą, to znaczy z radością przyjmować Twoje Słowo, otwierać szeroko serce, aby mogło ono zapuścić korzenie i owocować oraz odsuwać wszystko, co przeszkadza we wzroście.
Apostołowie towarzyszą Jezusowi, idą za Barankiem gdziekolwiek się uda. Czasami są obdarowywani, zapraszani do stołu, czasami jak w tej opowieści cierpią głód i nie mogą się powstrzymać, żeby nie łuskać ziaren z rosnącego po drodze zboża. Czasami wraz z Jezusem są podziwiani, czasami atakowani, tak jak w tej Ewangelii. Będą szli za swoim Panem od pierwszego powołania, przez zachwyt cudami po Golgotę.
Dzisiejsza Ewangelia bardzo mnie dotknęła jako matkę i tak od wielu lat staram się codziennie błogosławić kiedyś małe, a teraz dorosłe już dzieci, znakiem krzyża – w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
Tak, to Jan Chrzciciel stoi w centrum tego opowiadania. Niezwykła postać, święty rozpostarty pomiędzy Starym i Nowym Testamentem radykalny, wierny i kochający aż do przelania krwi.