Wspominam człowieka, który na wezwanie wstał i poszedł za Jezusem. Za tym największym Lekarzem, który nie jest potrzebny zdrowym, lecz chorym.
Tak często obok chorego widzimy właśnie dwóch, a czasem czterech niosących go na noszach , tak często mijam ratowników medycznych transportujących chorego do szpitala, czy opiekunów medycznych, pielęgniarzy, z łóżkiem chorego docierających z nim na blok operacyjny. „Jezus widząc ich wiarę rzekł do paralityka: dziecko odpuszczone są twoje grzechy”.
Mogę doświadczyć wielkiej radości, że Jezus na nowo zaprasza mnie do wrażliwości na Jego słowo i prośby. Panie Jezu, daj mi otwartość na Twój głos i siłę ducha na bycie posłuszną Twoim natchnieniom i prośbom.
Pracą w chorobie jest troska o zdrowie, rehabilitacja, a także ofiarowanie cierpienia, bo jak mawiał ks. Wawrzyniec Willenborg, zaangażowanie w Apostolstwo Chorych to praca duchowa, którą mogą, a nawet powinni wykonać ludzi chorzy.
Ważne, abyśmy nie dopuszczali do progu swojego domu, do środowiska naszego życia tego wszystkiego, co może nieść niebezpieczeństwo zniewolenia. Ważne, abyśmy umieli poukładać w sobie system wartości.
Wezwanie Chrystusa jest tak przekonujące, że człowiek, który je usłyszy i zrozumie, przyjmuje je natychmiast, czyli bez zbędnych pytań i warunków wstępnych.
Nasz chrzest też był początkiem drogi, naszej drogi wiary, to moment stania się dzieckiem Bożym, dzieckiem umiłowanym. To moment otwarcia się na przyjęcie Bożych darów. Dzisiaj usłysz głos Ojca – „w tobie mam upodobanie”, niech ta prawda przenika do twego serca.
Jakże cenny jest taki „zwyczaj”! Popatrzmy na ten zwyczaj nie jak na rutynę, ale jak na olbrzymią szansę spotkania Jezusa w Jego Kościele! I zadajmy sobie pytanie czy wsłuchujemy się w Jego słowa, czy nasze oczy nadal są w Nim utkwione jak wszystkich zgromadzonych w nazaretańskiej synagodze?
Czy w trudnych chwilach pamiętamy, w ilu po ludzku beznadziejnych sytuacjach Bóg przyszedł nam z pomocą? Być może skupieni na ciężarze chwili obecnej, zapominamy o tym, co było Jego działaniem.
Na pustkowiu, o późnej porze życia, bez wody i chleba i ryb – zawsze z Jezusem Chrystusem jest zielona trawa, na którą On sam zaprasza, aby usiąść i zobaczyć piękno na pustyni. Wierzysz w to? Właśnie wtedy, gdy ciemność, i lęk, i smutek, i choroba, i… Jezus może najwięcej, Jezus jest najbliżej!