W mocy Ducha

Wydarzenia i świat, w którym żyjemy, stawiają nas w okolicznościach, które same mówią o Jezusie, że jest Zbawicielem, a tym bardziej Synem Ojca. A nam po prostu wypada się nimi zachwycić, tak jak warto zachwycić się Bogiem, który zawsze pozostaje tajemnicą.

2026-06-04

Komentarz do fragmentu Ewangelii Mk 12, 35-37
IX tydzień zwykły

Czy zastanawialiśmy się kiedyś, dlaczego Jezus tak bardzo oburza się w tym fragmencie Ewangelii na słuchaczy znajdujących się w świątyni: „Jak mogą twierdzić uczeni w Piśmie, że Mesjasz jest synem Dawida?”, a nie oburza się na słowa Bartymeusza: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną” (Mk 10,47-48)? Dwie wypowiedzi, a jakże inna reakcja Jezusa. W przypadku uczonych w Piśmie – ostra riposta Jezusa, odwołanie się do Prawa. W przypadku Bartymeusza – zrozumienie, troska, uleczenie: „Jezus przystanął i rzekł: «Zawołajcie go!». I przywołali niewidomego, mówiąc mu: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię». [...] «Idź, twoja wiara cię uzdrowiła»” (Mk 10, 50.52).

W przypadku uczonych, którzy czcili Boga ustami, ale sercem byli od Niego daleko, Jezus „używa” logiki i narzędzi słowa zawartego w Torze. Jezus zatem odwołuje się do tego, co mogło przemówić do Żydów, przywołuje psalm 110. Chodzi o słowa z Ewangelii: „Siądź po prawicy mojej, aż położę Twoich nieprzyjaciół pod stopy Twoje”.

Podczas jego tworzenia Dawid był w mocy Ducha Świętego. O mocy słowa nie trzeba nas przekonywać. Dziś w pierwszym czytaniu święty Paweł zachęca: „Wszelkie Pismo jest przez Boga natchnione i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do wychowywania w sprawiedliwości – aby człowiek był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu”.

To z mocy słowa, obecnego w sercu, rodzi się moc Ducha. Bartymeusz nie mógł wielu rzeczy wiedzieć o Jezusie, ale uczeni w Piśmie powinni przecież je doskonale znać. W życiu Bartymeusza zadziałał jednak Duch Święty.

O byciu w Jego mocy na co dzień przekonują się kapelani szpitalni. I ja sam osobiście doświadczam Jego działania. Zostałem kiedyś wezwany do osoby, która umierała, były policzone jej minuty, a co najwyżej godziny życia. Po wyznaniu grzechów jakoś tak natchnęło mnie i postawiłem pytanie, którego nigdy nie stawiam przy spowiedzi: „Czy popełniła pani grzech aborcji…?”. Kiedy usłyszałem cichym, słabym, głosem umierającej osoby odpowiedź „tak”, bardzo ciepłym, pełnym troski tonem zadałem pytanie: „ile..?” „Cztery…”. Zmroziło mnie. Bo uświadomiłem sobie, że gdyby tego nie wyznała, odeszłaby z grzechem śmiertelnym do Wieczności.

Czy Jezus jest synem Dawida, czy synem Ojca? Wydarzenia i świat, w którym żyjemy, stawiają nas w okolicznościach, które same mówią o Jezusie, że jest Zbawicielem, a tym bardziej Synem Ojca. A nam po prostu wypada się nimi zachwycić, tak jak warto zachwycić się Bogiem, który zawsze pozostaje tajemnicą. Doskonale rozumiał to ks. Jan Twardowski, który w jednym ze swoich wierszy wyznawał:

„Dziękuję Ci po prostu za to, że jesteś
za to, że nie mieścisz się w naszej głowie, która jest za logiczna
za to, że nie sposób Cię ogarnąć sercem, które jest za nerwowe
za to, że jesteś tak bliski i daleki, że we wszystkim inny
za to, że jesteś odnaleziony i nie odnaleziony jeszcze
że uciekamy od Ciebie do Ciebie
za to, że nie czynimy niczego dla Ciebie, ale wszystko dzięki Tobie
za to, że to, czego pojąć nie mogę, nie jest nigdy złudzeniem
za to, że milczysz. Tylko my – oczytani analfabeci chlapiemy językiem”.

Autorzy tekstów, ks. Marcin Niesporek, Rozważanie, Komentarz do ewangelii