Lekarstwem jest krzyż, obumarcie. Jezus, Twój największy Lekarz, wie co dla ciebie życiodajne. Czasem dopuszcza krzyż, który przychodzi nagle, a jego obecność zmienia cię diametralnie.
W oczekiwaniu na „cud uzdrowienia” nie można zlekceważyć osiągnięć dzisiejszej medycyny. Nie można zaprzestać leczenia i tylko modlić się o zdrowie. Trzeba poddać się współczesnemu leczeniu konwencjonalnemu, szeroko dla nas dostępnego.
Jezus nie rezygnuje, nie przekreśla Tomasza, nie stygmatyzuje przed innymi apostołami, nie jest nim rozczarowany. Jezus wie, że Tomasz idzie innym krokiem, własną drogą, że potrzebuje czasu, namysłu. Jezus nie przekreśla tych, którzy mają wątpliwości, przeżywają duchowe kryzysy wiary!
Wierzę, że to właśnie w niebie będę mógł spotkać moje skarby: ludzi, którzy w ostatnim momencie poprosili o spowiedź i sakrament chorych, a także tych, którzy na nowo odnaleźli drogę do wspólnoty Kościoła.
Wydarzenia i świat, w którym żyjemy, stawiają nas w okolicznościach, które same mówią o Jezusie, że jest Zbawicielem, a tym bardziej Synem Ojca. A nam po prostu wypada się nimi zachwycić, tak jak warto zachwycić się Bogiem, który zawsze pozostaje tajemnicą.
Jest jednak spotkanie, Osoba, perspektywa o wiele trwalsza, głębsza. To spotkanie z Bogiem, który przemieni smutek w prawdziwą radość, cierpienie w prawdziwą pociechę i obietnicę.
Jezus mógłby stać się człowiekiem w zupełnie innej rodzinie, rodzinie zasobnej, znaczącej, o zupełnie innym statusie społecznym. A podarował nam Syna w ubogiej rodzinie, gdzie Józef uczył Jezusa, Syna Bożego, by był wzorem pracy, sumienności.
Nie buntuj się, jeśli twoje życie będzie okruszkiem, ułomkiem, pamiętając, że Jezus troszczy się o to, co najmniejsze, mało liczące się.
Jesteśmy zaproszeni do współpracy w zbawianiu świata. W moim szpitalu Jezus przybiera twarze chorych. Pana Waldemara, który przeżywa 17 operację kolana. Młodej Dagmary, która podłączona do wąsów tlenowych, łapiąc odrobinę oddechu podobna jest momentami do konającego Jezusa. Dziś Jezus obecny jest w wielu chorych, cierpiących, samotnych.
Nie ma latorośli, której Jezus nie mógłby przywrócić życia. Jego męka, śmierć i zmartwychwstanie już na zawsze otworzyły mi niebo.