Co zatem zrobić, jak pościć? „Rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić na wolność uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać, dzielić swój chleb z głodnym, do domu wprowadzić biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz przyodziać i nie odwrócić się od współziomków”. To o wiele trudniejszy post.
W piątek 13 lutego, o godz. 14.00 w Kaplicy Miłosierdzia Bożego w szpitalu w Katowicach-Ochojcu odbyła się uroczysta Msza święta z okazji XXXIV Światowego Dnia Chorego.
Przyzwalanie w życiu na grzech osłabia wrażliwość sumienia. Może ono stać się głuche na dokonywane zło. Może ono być tak otępiałe, że w sytuacji wyboru, wybiera zło zamiast dobra!
Tak często obok chorego widzimy właśnie dwóch, a czasem czterech niosących go na noszach , tak często mijam ratowników medycznych transportujących chorego do szpitala, czy opiekunów medycznych, pielęgniarzy, z łóżkiem chorego docierających z nim na blok operacyjny. „Jezus widząc ich wiarę rzekł do paralityka: dziecko odpuszczone są twoje grzechy”.
Janie Chrzcicielu, dziękuję Ci za twoje pokorne świadectwo. Za to, że będąc niczym, stałeś się kimś, nie dzięki sobie, ale to Jezus uczynił cię wyjątkowym prorokiem.
Każda trudna sytuacja (czasami bez wyjścia) jest wezwaniem do żywej wiary. Zachariasz, mimo że przestrzegał przepisów pańskich, był sprawiedliwy, być może zbyt wielką wagę przywiązywał do ludzkiej logiki. Brakowało mu zaufania i wiary w Boże obietnice.
Mam nadzieję, że Twoje spojrzenie przemieni kiedyś ich serce, a nowe oczy serca sprawią, że tam, gdzie Ty, będziemy wszyscy razem oglądać piękne oblicze Twojego Ojca w niebie!
Dzisiejsza Ewangelia to także rachunek sumienia dla nas. Czy zauważam potrzeby nie tylko materialne, ale i duchowe naszych kaplic, świątyń. Czy włączam się w ich utrzymanie, dbam o czystość, kwiatki, a może uważam, że to nie moja sprawa?
W piątek, 14 listopada w Sali Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia Wydział Nauk Medycznych Śląskiego Uniwersytetu Medycznego świętował złoty jubileusz.
Panie Jezu, dziękuję Ci za lekcję nieuczciwego rządcy, która dla mnie jest szkołą zdobywania sobie przyjaciół „niegodziwą mamoną”, dając z tego to, co najcenniejsze: czas, poświęcenie paru chwil na rozmowę, podzielenie się niekiedy tym, co tak trudno nam dawać innym – naszymi osobistymi, materialnymi rzeczami i dobrami.