Tak jak sama acedia jest stanem długotrwałym, tak też wychodzenie z niej może być długim i żmudnym procesem duchowym.
Zadaniem współczesnego Kościoła jest być blisko ludzi mimo, że ludzie nie rozpoznają w nim obecności Jezusa. Kościół winien wspierać, słuchać, nieść umocnienie.
Bądźmy pronatalistyczni. To zachęta do młodych ludzi, do młodych małżeństw. By odważnie, wielkodusznie otwierali się mentalnie i fizycznie na nowe życie. Ale to zachęta do każdego. Każdy z nas może być i powinien być przychylny życiu. Każdy z nas może duchowo lub materialnie wspierać rodziny, które przyjęły dzieci.
Apostolstwo Chorych patrzy na człowieka integralnie i ma mocne podstawy teologiczne, przebadane w trwającym wiele lat projekcie badawczym realizowanym w Wydziale Teologicznym, w oparciu o źródła holenderskie, francuskie oraz polskie.
Dlaczego w Kościele czytamy księgi Starego Testamentu? Bo one zapowiadają przyjście Mesjasza. Stare Przymierze zawarte w XIII wieku przed Chrystusem pod Synajem i nadane tam Mojżeszowi Prawo są zapowiedzią Nowego Przymierza zawartego przez Jezusa na krzyżu oraz nadania nowego prawa, wyrosłego ze starego.
W Księdze Jonasza wśród nawracających się – najstarsi są wymienieni jako pierwsi, potem dopiero najmłodsi. A następnie, król. Tak, politycy potrzebują nawrócenia. Ale tam w Niniwie rozpoczęło się wszystko do ruchu oddolnego. Przed nami Wielki Post. Nie zmarnujmy go.
Mądrość to zdolność rozróżniania dobra i zła oraz umiejętność wyboru dobra. Mądrość to właściwa hierarchia wartości oraz kierowanie się nią w życiu.
Pracą w chorobie jest troska o zdrowie, rehabilitacja, a także ofiarowanie cierpienia, bo jak mawiał ks. Wawrzyniec Willenborg, zaangażowanie w Apostolstwo Chorych to praca duchowa, którą mogą, a nawet powinni wykonać ludzi chorzy.
W przybliżaniu treści listów ks. Willenborga nie chodzi o zwykły przedruk. Ważne jest ich nowe odczytanie, które wymaga przynajmniej dwóch zabiegów. Potrzebne jest wyjaśnianie i właściwe interpretowanie poszczególnych fragmentów, a także pokazanie, na ile treści, które zostały skierowane do chorych prawie sto lat temu, są aktualne także dzisiaj.
Nazywanie Maryi Bożą Rodzicielką kieruje nasze myśli i umysły w stronę Jezusa, Syna Bożego. Jej bliskość względem Syna Bożego sprawia, że staje się względem nas potężną Orędowniczką, wypraszającą potrzebne łaski, do której możemy „uciekać się”, szczególnie w trudach naszego życia.