Jezus przed męką i śmiercią modlił się za tych, którzy będą tworzyć Jego Kościół. Już wtedy modlił się o naszą jedność z Nim, jedność w naszych wspólnotach rodzinnych i wspólnotach wiary.
Ta modlitwa pokazuje, że przed Bogiem można i trzeba mówić prawdziwie. O radości i o lęku. O jedności i o podziałach. O miłości i o grzechu. O bliskich, o wspólnocie Kościoła, o tych, którzy się gubią, o potrzebie ochrony przed złem i o pragnieniu świętości.
Jezus chce, abyśmy nawet w najtrudniejszych okresach naszego życia mieli w sobie Jego pokój.
„Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Ten Ktoś, to prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek – Jezus! Przyjaciel, Brat – BÓG! Przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie oznajmił nam wszystko, co usłyszał od Ojca.
Duch Święty może zaradzić naszym trudnościom i pocieszyć nas w naszych codziennych utrapieniach.
Pierwszą reakcją, kiedy TO się zdarzy, wcale nie jest rozpacz. Ona pojawia się później. Pierwszym doświadczeniem jest zdziwienie. Jak to? Nie tak miało być! Nie taka była umowa! To niesprawiedliwe. Tyle planów i wszystko na marne? Dlaczego Pan Bóg na to pozwala? Jak sobie poradzić z traumą? Jak przetrwać pierwsze dni, tygodnie, miesiące choroby?
W swoim środowisku miała opinię osoby bardzo skromnej, rozmodlonej, unikającej plotek. W domu Siwców unikano zbędnych ocen i wtrącania się w życie sąsiadów. Wszyscy wiedzieli, że u Siwców jest praca i odpoczynek, modlitwa i wzajemna miłość.
Świadectwa duchowej bliskości z Kundusią z Siwcówki.
Jezus powołuje wybranych ludzi, aby trwali przy Nim w sposób szczególny. Powołuje tych, których chce, aby innym pomagali w trwaniu przy Jezusie. To kapłani, którzy sami będąc blisko Jezusa, mają dary łaski, aby innych do Niego prowadzić i aby łączyć człowieka z Bogiem.
Dzisiejsza Ewangelia zaprasza nas do postawienia sobie prostego, ale bardzo ważnego pytania: kim dla mnie jest Jezus? Czy modląc się do Niego, wierzę, że przez Syna jestem prowadzony do Ojca w Duchu Świętym?