Będąc solą ziemi, winniśmy także chronić dobro przed zepsuciem. Winniśmy ochraniać wartości duchowe, aby zawsze były świeże i żywotne.
Jezus zaznacza, że nie powołuje nas do zaszczytów i bycia pierwszymi, ale by być sługami, a więc ostatnimi. Wielu z nas już wybrało, odczytało swoje powołanie bardzo dobrze. Należy tylko pamiętać, że realizacja i wypełnianie tego trwa przez całe życie.
Tak jak apostołowie, my też czasami nie rozumiemy sposobu działania Pana Boga w naszym życiu, w życiu innych osób a nawet w świecie i w historii.
Pomiędzy Pasterzem i owcami powstaje więź oparta na wzajemnym poznaniu się i wierności: „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną”.
Dzięki Duchowi Świętemu patrzę na świat oczami Boga, dlatego czuję się pewnie i bezpiecznie. Nie uzależniam swojego szczęścia od innych. Zależy mi tylko na bliskiej relacji z Bogiem, bo wiem, że dzięki niej będą w moim życiu ujawniać się owoce Ducha Świętego: miłość, radość, pokój.
Jezus naprowadza faryzeuszy na prawdę, że to On jest „Bogiem z nami”, Emmanuelem, Synem Bożym, który cały czas trwa w doskonałej jedności z Ojcem.
Przebaczenie przychodzi czasem z wielkim trudem, ale to dlatego, że jeszcze nie nauczyliśmy się przebaczać. Przebaczenia trzeba się uczyć, tak jak wielu innych rzeczy. Ta umiejętność jest w zasięgu każdego, kto chce ją posiąść, ale wymaga solidnego szkolenia. A najlepszym nauczycielem przebaczenia jest Jezus, który uczy nie tylko słowem, ale głównie przykładem.
Modlitwa powinna być modlitwą serca. Modlitwa to nie tylko moja relacja z Bogiem Ojcem, ale to również szkoła wrażliwości na drugiego człowieka.
Można być „pięknym” na zewnątrz, przykładnie „poukładanym” a w sercu trzymać złość, nieprzebaczenie, niechęć do drugiego człowieka.
Na wzór Matki Bożej jesteśmy zaproszeni do ciągłego odpowiadania naszemu Panu „tak” na to, co dla nas przygotował i jest Jego wolą. Nie szukajmy wymówek, ale wybierajmy to, co najbardziej wartościowe.