Jezu, uwielbiam Twoją miłość i miłosierdzie. Tobie ufam i w Tobie pokładam nadzieję. Wołam: „Pan mój i Bóg mój”.
Historia ta pokazuje Jezusa przychodzącego do każdego człowieka niezależnie, jaka jest jego sytuacja, nie stawia warunków, w każdym widzi dziecko Boże, na którym bardzo Mu zależy, uczy nas także cierpliwości, umiejętności słuchania, również trudnych historii – bez oceniania ich i pospiesznego diagnozowania.
Jezus pragnie, abyśmy my, uczniowie Jezusa, swoim życiem i uczynkami przypominali o Jego miłości, a wszystko to, co jest bez smaku, sensu zamieniali w Bożą sól i światło bez względu na to, gdzie jesteśmy, co robimy. Mamy być autentyczni w każdej sytuacji, aby nie utracić smaku soli i światła.
Nasz chrzest też był początkiem drogi, naszej drogi wiary, to moment stania się dzieckiem Bożym, dzieckiem umiłowanym. To moment otwarcia się na przyjęcie Bożych darów. Dzisiaj usłysz głos Ojca – „w tobie mam upodobanie”, niech ta prawda przenika do twego serca.
Trwaj, cokolwiek się wydarzy w twoim życiu. Jezus da ci liczne dowody swojej obecności w codziennych znakach i cudach. Rozpoznasz Go, oczekuj Pana sercem otwartym, pełnym radości.
Jezus oczyszcza świątynię, którą wzniesie w trzy dni, zbudowaną na Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu. Ogłasza, że to On, Jego Ciało jest świątynią, również nas czyni świątynią swojej chwały. Czy doceniasz ten fakt?
Do Samarytanina Jezus rzekł: „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła”. Uzdrowienie dokonało się nie tylko zewnętrznie, uzdrowienie dokonało się w sercu.
Bóg pragnął z nami podzielić się swoją miłością, dał swojego Syna, gotowego cierpieć i umrzeć na krzyżu za nas. A my tak rzadko tą miłość przyjmujemy i zauważamy. Serce mamy często zajęte sprawami, które stają się ważniejsze od miłości Boga.
Bóg zaprasza nas, by żyć w blasku zapalonej pochodni, abyśmy byli gotowi, aby nasze serca były oczekujące Pana. Bo „szczęśliwi, owi słudzy, których Pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie”.
Jezu, z czułością opatrujesz rany mojej duszy, leczysz mnie, pielęgnujesz, uwolnij moje serce od braku miłosierdzia wobec bliźniego, któregoś postawił na mojej drodze. Czyń mnie miłosiernym.