I wtedy za czasów Jezusa i dziś, co dzieje się na naszych oczach, argumentem w dyskusji jest kamień, siła szached (dronów) i każda broń. Co w takiej sytuacji trzymam w moich rękach: kamień, karabin czy dobre słowo, serce pełne dobra i życzliwości?
Po to to wszystko, abyśmy, gdy kiedyś zostaniemy wezwani do komnaty Oblubieńca, znaleźli się tam czyści w jaśniejącej blaskiem i bielą szacie godów Baranka, nie z kamieniem w ręku, a sercem z ciała według serca Twego.
Bądźmy pronatalistyczni. To zachęta do młodych ludzi, do młodych małżeństw. By odważnie, wielkodusznie otwierali się mentalnie i fizycznie na nowe życie. Ale to zachęta do każdego. Każdy z nas może być i powinien być przychylny życiu. Każdy z nas może duchowo lub materialnie wspierać rodziny, które przyjęły dzieci.
Jezus naprowadza faryzeuszy na prawdę, że to On jest „Bogiem z nami”, Emmanuelem, Synem Bożym, który cały czas trwa w doskonałej jedności z Ojcem.
Niech każdy z nas zastanowi się nad samym sobą, niech wejdzie w głąb siebie, niech stanie przed trybunałem swego umysłu i postawi się przed własnym sumieniem oraz niech zachęci się do wyznania swoich słabości.
W przyjaźni ważne jest, by Bóg był na pierwszym miejscu. Jego wola i Jego chwała ma się objawiać. Nie jest przyjacielem ten, przez którego tracę przyjaźń z Bogiem.
Cóż, także dzisiejsi bohaterowie Ewangelii po obejrzeniu wielu cudów i znaków nie mają pewności, kim On jest. Skoro faryzeusze i przywódcy chcieli Go zabić, to musieli się nieźle Jezusa i Jego nauki wystraszyć.
Panie Jezu, wiem, że godziny spędzone w szpitalu to czasem godziny walki: o chorego, o zbawienie, o rodzinę. Może kiedyś w niebie zobaczę uśmiechy i usłyszę słowa wdzięczności tych, którzy dostąpili zbawienia, będąc na sali operacyjnej, na OIOM-ie, czy dzięki ostatniej spowiedzi, która otwarła dla nich drogę do nieba.
Odczytując znaki Bożej Opatrzności pragnę podzielić się z Czytelnikami Apostolstwa Chorych świadectwem, że od dnia moich pierwszych ślubów, kiedy otrzymałam predykat* „od św. Józefa” – jest On mi bardzo bliski nie tylko duchowo, ale także w różnych wydarzeniach związanych z posługą miłosierdzia.
Czas Wielkiego Postu to czas słuchania Słowa Bożego w atmosferze wyciszenia, ascezy i pokuty. Wychodzimy na pustynię, aby wyraźniej usłyszeć, co Bóg do nas mówi, i w pełni zaufać Jego słowu. Otwórzmy przed Nim serca i poczujmy pokój, który płynie z Jego zapewnienia, że przechodzimy z Nim ze śmierci powodowanej przez grzech do życia w łasce.