I do nas często zwraca się Pan. Chodzi o to, byśmy byli otwarci na Jego zawołanie, byśmy zawsze żyli z ufnością w Jego dobroć i słyszeli Jego wołanie.
„Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł”.
„Idź do sadzawki Siloam i obmyj się. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem”.
Tylko Bóg zna nas naprawdę i tylko On może ocenić nas sprawiedliwie. Owszem, w życiu zdarza się, że oceniamy innych, pouczamy, wskazujemy błędy. Tak robią rodzice, wychowawcy, nauczyciele, przełożeni w pracy a w końcu sędziowie. Jednak powinni wtedy pamiętać o tym, że tylko Bóg, znający motywacje, emocje, wszystkie uwarunkowania naszych zachowań, może ocenić nas sprawiedliwie.
Co jest z tym kochaniem siebie i o co właściwie chodzi? Być może chodzi o to, żeby przyjąć siebie i swoje życie jako bezcenny dar Boga. Przyjąć swoją historię tak przecież, według moich wyobrażeń nie idealną. Przyjąć to, co jest teraz, tak niedoskonałe i to, co się wydarzy, co często mnie zaskakuje.
Jakże cudowny to dar: móc mówić, opisać swoje wnętrze, ukazać drugiemu przez słowo to, co czuję, na co patrzę i czego dotykają moje ręce.
Dlaczego w Kościele czytamy księgi Starego Testamentu? Bo one zapowiadają przyjście Mesjasza. Stare Przymierze zawarte w XIII wieku przed Chrystusem pod Synajem i nadane tam Mojżeszowi Prawo są zapowiedzią Nowego Przymierza zawartego przez Jezusa na krzyżu oraz nadania nowego prawa, wyrosłego ze starego.
Przebaczenie przychodzi czasem z wielkim trudem, ale to dlatego, że jeszcze nie nauczyliśmy się przebaczać. Przebaczenia trzeba się uczyć, tak jak wielu innych rzeczy. Ta umiejętność jest w zasięgu każdego, kto chce ją posiąść, ale wymaga solidnego szkolenia. A najlepszym nauczycielem przebaczenia jest Jezus, który uczy nie tylko słowem, ale głównie przykładem.
Choć Jezus będzie ciągle obecny i dostępny w miejscach geograficznie bliskich, jak Kafarnaum czy Nain, to w sercach ludzi, którzy Go odrzucili, powstaje duchowa przepaść trudna do pokonania.
Historia ta pokazuje Jezusa przychodzącego do każdego człowieka niezależnie, jaka jest jego sytuacja, nie stawia warunków, w każdym widzi dziecko Boże, na którym bardzo Mu zależy, uczy nas także cierpliwości, umiejętności słuchania, również trudnych historii – bez oceniania ich i pospiesznego diagnozowania.