Jan Chrzciciel w dzisiejszym czytaniu pokazuje się nam jako człowiek niezwykle otwarty na Bożą rzeczywistość. Niewątpliwie nabył tej wrażliwości na pustyni, porzucając świat i oddając się całkowicie Bogu. Widział więcej i głębiej.
Janie Chrzcicielu, dziękuję Ci za twoje pokorne świadectwo. Za to, że będąc niczym, stałeś się kimś, nie dzięki sobie, ale to Jezus uczynił cię wyjątkowym prorokiem.
Dlatego na początku roku Kościół stawia nam Ją przed oczy i pokazuje, czego potrzebujemy, żeby dobrze przeżyć kolejny rok. Najistotniejszą rzeczą, jakiej człowiek potrzebuje w przeżywaniu wiary jest słuchanie Słowa Bożego i życie nim. Słuchanie w podwójnym sensie – odczytywania treści Słowa i odczytywania znaczenia wydarzeń życia.
Św. Jan gdy pisał o świecie otaczającym chrześcijan, widział świat pogański prześladujący wyznawców Chrystusa. Chrześcijanie stanowią małą wspólnotę zanurzoną w pogańskim świecie. Można zauważyć, że czasy tamte niejako powracają do nas. Jakże więc jego słowa stają się i nam bliskie, gdy rozważamy wolę Bożą w naszym życiu.
Jak upływa czas mego oczekiwania? Czy lata, dni i godzinyrzeczywiście zbliżają mnie do spotkania z Bogiem i czy potrafię – gdy nadejdzie pora – z radością złożyć je u stóp Boga? Symeonie naucz mnie wzrastania w mądrości oczekiwania.
Chciałoby się wykrzyczeć na całe gardło. Drodzy mężczyźni! Potrzebują Was Wasze kobiety, Wasze dzieci, potrzebuje Was Kościół. Nie bójcie się poddać Bogu jak żołnierz lojalny wobec swego dowódcy.
Ewangelista nie pisał nic innego, jak to co zobaczył, co usłyszał i czego doświadczył w życiu. Czy ja staję się podobnym „słowem” dla innych?
Obok śmierci fizycznej, śmierci zadanej ciału, może być śmierć społeczna, wykluczenie, odrzucenie w rodzinie, w sąsiedztwie, w mojej społeczności z powodu Jezusa. Jezus to wiedział i wie – ale i to też jest od Jezusa: „kto wytrwa do końca będzie zbawiony”. Wytrwam? Dając świadectwo jak Szczepan i inni?
Bóg jest samym pięknem, dobrem i prawdą. W Nim jest życie – On jest pełnią, wiecznością, szczęściem człowieczego serca! On – Jezus – i tylko On jest Światłem, które w ciemności naszych serc świeci. Nie ma takiej ciemności w sercu człowieka, której Jezus by nie rozświetlił, nie przemienił i nie uzdrowił! Wierzysz w to?
Dziś, w noc Bożego Narodzenia, będziemy po raz kolejny medytować, jak Bóg przez wieki realizował swój Opatrznościowy plan i jak go doprowadził do momentu narodzenia swego Syna. „Ach witaj, Zbawco, z dawna żądany! wiele tysięcy lat wyglądany”.