Czy ty mnie kochasz? To odwieczne pytanie, które biegnie przez wieki i dziś puka do ciebie, do twojego serca. A kto puka, kto pyta? Jezus!
Jezus mówi: zaproszę do szczęśliwej wieczności ze Mną każdego, kto będzie pożywał Ciało Moje i pił Krew Moją.
I wtedy za czasów Jezusa i dziś, co dzieje się na naszych oczach, argumentem w dyskusji jest kamień, siła szached (dronów) i każda broń. Co w takiej sytuacji trzymam w moich rękach: kamień, karabin czy dobre słowo, serce pełne dobra i życzliwości?
Wróć się od ołtarza, idź pojednaj się szybko, a dopiero potem przyjdź pojednany i pogodzony i stań przed Bogiem. Nie ma innej drogi życia i wieczności. Albo zgoda i pojednanie albo oddajesz ostatni grosz.
Dzisiejsze spotkanie z Jezusem w Ewangelii jest Jego zaproszeniem bardzo osobistym z adresem także do mnie. Po-wołanie. Nie tylko wołanie, ale powołanie, zaproszenie. A może to też do Ciebie?
Obok śmierci fizycznej, śmierci zadanej ciału, może być śmierć społeczna, wykluczenie, odrzucenie w rodzinie, w sąsiedztwie, w mojej społeczności z powodu Jezusa. Jezus to wiedział i wie – ale i to też jest od Jezusa: „kto wytrwa do końca będzie zbawiony”. Wytrwam? Dając świadectwo jak Szczepan i inni?
„Ziemia, niebo przeminą, ale moje słowa nie przeminą” – mówi Jezus. Na nowo więc otwieram się na Słowo Boga, na Słowo Jezusa. Nie tylko chcę je usłyszeć, przyjąć ale i wypełnić.
Dziś przez Ewangelię św. Łukasza Jezus mówi najpierw o pogodzie, o chmurze, o wietrze, o znakach i wyglądzie ziemi i nieba. A potem dopowiada także ważne słowa o pojednaniu.
Chcę poukładać hierarchię wartości. Na pierwszym miejscu Bóg. Na pierwszym miejscu Jezus, mój Zbawca. A wtedy wszystko inne na swoim miejscu, na Bożym miejscu.
A może to wszystko ma stanąć na głowie i mam zatrzymać moje życie, moją chorobę, moje cierpienie i moją starość i moich bliskich i postawić je na Bogu?