Gdy patrzę na wielką bruzdę przecinającą czoło pani Marii, domyślam się, ile łez musiały wypłakać jej oczy. Choć sama nie jestem mamą, miałam i ciągle mam okazję rozmawiać z wieloma matkami. Ich troska i miłość do dzieci jest czymś niezwykłym i budzącym mój podziw.
26 maja – ukwiecone łąki, przyroda w pełni swojej siły wybuchła już zielenią. Jakże piękny czas na przypomnienie sobie, jak wiele zawdzięczamy naszym mamom.
Dziękujmy Bogu w tym czasie nie tylko za Jego narodzenie, ale także za śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie. Niech ten cudowny krąg Ewangelii daje nam siłę do pokonywania codziennych trudności. Uwierzmy, że tak jak w życiu Chrystusa wszystko miało swój sens, tak i w naszym życiu wszystko dzieje się z jakiejś przyczyny. Bez narodzenia, a także i cierpienia, nie ma życia.
Chrystus nie „oszczędza” uczniów. Nie pozwala im żyć złudzeniem, że czeka ich raj na ziemi, zaszczyty i uznanie.
Rozmowa z Łucją Bartoszewską, psychologiem klinicznym, specjalistą opieki paliatywnej i prezesem Stowarzyszenia Przyjaciół Chorych Hospicjum im. Matki Teresy z Kalkuty w Zabrzu.
Obraz drzewa figowego, prowadzi nas do znaku Krzyża, na którym wydawać by się mogło, że śmierć zwyciężyła. Ale przecież z perspektywy Zmartwychwstania drzewo, na którym umarł Jezus, postrzegamy jako Drzewo Życia, bo na nim śmierć została pokonana.
Jan nie zmienił swej postawy nawet wtedy, gdy rzecz dotyczyła króla. Żadnej polityki, kawa na ławę. Był posłany przez Boga i żadnego kompromisu nie uznawał.
Coś, co zostało zbudowane na tak kruchym fundamencie, jak zaspokajanie własnych potrzeb, łatwo może obrócić się w gruzy, w życiowe zgliszcza.
Jezus pochyla się nad tymi wszystkimi nogami, które będą uciekać z Ogrodu Jego opuszczenia, samotnej modlitwy i walki o zgodę na wolę Ojca. Umywa też nogi Judasza. Tego, który wyjdzie pierwszy. Który już za kilka godzin zaniesie do pałacu arcykapłana wiadomość o miejscu przebywania Jezusa. Umywa nogi, które zaprowadzą kohortę do Ogrodu Oliwnego. Umywa nogi – narzędzia zdrady.
Nie można żyć bez miłości. Nie można też kochać i wybaczać nie mając serca. To nowe serce – serce z ciała – czeka na swoje narodziny w każdym człowieku.