Wiem, że to Bóg daje siłę do składania świadectwa, obiecuje przecież „wymowę i mądrość”, której nikt nie będzie w stanie się sprzeciwić.
Słyszę czasem: „Modlę się już tak długo, czy to ma sens, czy jest jakaś nadzieja?”. Odwagi, miej wiarę! – chciałabym zawołać. „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi gdy przyjdzie?”. Panie przymnóż nam wiary!
Życie wtedy i dzisiaj na co dzień wydaje się takie normalne: jemy, pijemy, kupujemy, budujemy, za mąż wychodzimy, żenimy się, i tak dzień po dniu. A przecież za chwilę wydarzyła się katastrofa, która była odpowiedzią na zło zalewające całą ziemię. Czy to może nas dotyczyć? Tak!
Nie będę dziś biegał, wołał, szukał – usiądę jak Maria u stóp Twoich, Panie, z całym moim życiem. Usiądę, zamyślę, zapatrzę, zadziwię i zasłucham się. Przytulę, obejmę i łzami obleję Twe stopy – bo znów upadłem, szukając Twego Królestwa – nie w Tobie, Stwórco, ale w stworzeniu.
Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni zarówno za społeczeństwo doczesne, jak i za królestwo Boże. Także osoby chore. Przypomina o tym trzeci warunek przynależności do Apostolstwa Chorych, a szczególnie intencje w nim zawarte: „ofiarować cierpienie Bogu w intencji przybliżenia Królestwa Bożego i zbawienia świata, a także za Kościół, za Ojczyznę oraz w intencjach Ojca świętego”.
Bycie chrześcijaninem oznacza uczenie się od Pana i usiłowanie naśladowania Jego przykładu. A On idzie na przedzie, pokazując nam, jak służyć.
Uważajcie na siebie, bo wśród was są gorszyciele, którzy stwarzają okazje do upadku! Tacy są i zawsze będą. Jezus poucza nas, aby nas przed nimi ustrzec.
Jezus oczyszcza świątynię, którą wzniesie w trzy dni, zbudowaną na Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu. Ogłasza, że to On, Jego Ciało jest świątynią, również nas czyni świątynią swojej chwały. Czy doceniasz ten fakt?
Dziesięcina nauczyła mnie przede wszystkim wdzięczności za to, co otrzymuję, łatwości rezygnacji z „moich” dóbr a nawet dawania więcej. Nie możemy służyć Bogu i Mamonie! Tak, ale możemy mamoną służyć Bogu.
Panie Jezu, dziękuję Ci za lekcję nieuczciwego rządcy, która dla mnie jest szkołą zdobywania sobie przyjaciół „niegodziwą mamoną”, dając z tego to, co najcenniejsze: czas, poświęcenie paru chwil na rozmowę, podzielenie się niekiedy tym, co tak trudno nam dawać innym – naszymi osobistymi, materialnymi rzeczami i dobrami.