Cóż, także dzisiejsi bohaterowie Ewangelii po obejrzeniu wielu cudów i znaków nie mają pewności, kim On jest. Skoro faryzeusze i przywódcy chcieli Go zabić, to musieli się nieźle Jezusa i Jego nauki wystraszyć.
„Każda osoba niezależnie od swoich cech genetycznych jest godna życia”, podkreślił abp Ettore Balestrero podczas konferencji, która odbyła się 19 marca przy ONZ w Genewie z okazji Światowego Dnia Zespołu Downa, który obchodzony jest 21 marca. Stały obserwator Stolicy Apostolskiej przypomniał, że osoby z trisomią 21, „są kimś więcej niż diagnozą” i „posiadają tę samą wrodzoną godność”.
W przyjaźni ważne jest, by Bóg był na pierwszym miejscu. Jego wola i Jego chwała ma się objawiać. Nie jest przyjacielem ten, przez którego tracę przyjaźń z Bogiem.
Niech każdy z nas zastanowi się nad samym sobą, niech wejdzie w głąb siebie, niech stanie przed trybunałem swego umysłu i postawi się przed własnym sumieniem oraz niech zachęci się do wyznania swoich słabości.
Ojciec Święty zezwolił dziś na promulgację dekretu o heroiczności cnót służebnicy Bożej s. Stanisławy Barbary Samulowskiej. To kluczowy moment w procesie kanonizacyjnym szarytki, która jako dwunastoletnia dziewczynka była świadkiem objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie – jedynych objawień maryjnych w Polsce, uznanych przez Kościół katolicki.
Jezus naprowadza faryzeuszy na prawdę, że to On jest „Bogiem z nami”, Emmanuelem, Synem Bożym, który cały czas trwa w doskonałej jedności z Ojcem.
Bądźmy pronatalistyczni. To zachęta do młodych ludzi, do młodych małżeństw. By odważnie, wielkodusznie otwierali się mentalnie i fizycznie na nowe życie. Ale to zachęta do każdego. Każdy z nas może być i powinien być przychylny życiu. Każdy z nas może duchowo lub materialnie wspierać rodziny, które przyjęły dzieci.
Jako wierna Służebnica Pańska Maryja godzi się również na „miecz boleści, który przenika Jej duszę”. Zwłaszcza przez tę postawę Maryja jest tak bliska wspólnocie Apostolstwa Chorych i wszystkim, którzy w chorobie jednoczą się z Jej cierpiącym Synem.
Po to to wszystko, abyśmy, gdy kiedyś zostaniemy wezwani do komnaty Oblubieńca, znaleźli się tam czyści w jaśniejącej blaskiem i bielą szacie godów Baranka, nie z kamieniem w ręku, a sercem z ciała według serca Twego.
I wtedy za czasów Jezusa i dziś, co dzieje się na naszych oczach, argumentem w dyskusji jest kamień, siła szached (dronów) i każda broń. Co w takiej sytuacji trzymam w moich rękach: kamień, karabin czy dobre słowo, serce pełne dobra i życzliwości?