Wspominając dzisiaj św. Ireneusza z Lyonu, jednego z największych obrońców chrześcijaństwa w jego pierwszych latach, zastanawiamy się nad prawdą w wierze, nad tym co jest fałszywym, a co autentycznym nauczaniem o Bogu. Św. Ireneusz oddał życie za wiarę i poświęcił je prawie w całości dla obrony podstawowych prawd o naszym Zbawicielu. Chociaż jest niedoścignionym wzorem do naśladowania, któremu ciężko dorównać, to jednak wzmaga w nas refleksję na temat tego, jak rozróżniać prawdę od fałszu, dobro od zła, właściwe twierdzenie od pomyłki…
Do tej drogi, którą wybrał Abram, drogi prowadzącej do życia, wiedzie ciasna brama.
Zanim kogoś osądzimy, wyciągnijmy najpierw "belkę" ze swojego oka
«Nie bójcie się ludzi!»
W ostatnim czasie wytworzyła się w świecie gwiazd, celebrytów i znanych sportowców „moda na pomaganie”. Co jakiś czas możemy zobaczyć piłkarza, tenisistkę, aktora, czy piosenkarkę otoczonych małymi, ubogimi dziećmi, które otrzymują od nich wsparcie. I bardzo dobrze, tylko czy ta pomoc, z perspektywy pomagających ma jakąś wartość? W kontekście dzisiejszego fragmentu Ewangelii wydaje się, że raczej nie…
Miłować nieprzyjaciół! To wymaganie - po ludzku nie tylko trudne ale wręcz nielogiczne - może być wypowiedziane tylko przez Tego, Który cały jest Miłością,
Jezus w dzisiejszej Ewangelii, chociaż przytacza starotestamentalne prawo tzw. wendety, czyli zemsty – krew za krew – pokazuje jego bezcelowość i bezsens.
Cokolwiek uczniowie będą czynić i cokolwiek będą głosić: wszystko będzie na chwałę Jezusa, nie dla ich osobistych roszczeń czy ambicji.
Kłamstwo nigdy nie wyda dobrego owocu, bo jego ojcem jest szatan.
Cała trudność i sztuka bycia wiernym Bogu polega na tym, by nie tęsknić za grzechem, ale za Nim samym.