Ewangelista Jan daje świadectwo o chwale Słowa które Ciałem się stało i które zamieszkało w konkretnym miejscu i czasie na naszej ziemi.
Jan Chrzciciel zna swoje miejsce i rolę, którą przyszło mu wypełnić. Sam siebie nazywa zaledwie „głosem”, a należne sobie miejsce znajduje u stóp Jezusa.
Zapatrzona dzisiaj w postać Maryi a także w ubogich pasterzy, zadaję sobie trzy zasadnicze pytania: czego szukam, co rozważam, co głoszę?
Starzec Symeon i prorokini Anna stają się świadkami wierności Boga, który zawsze dochowuje swojej obietnicy. Kto Jemu ufa, nigdy się nie zawiedzie.
Podobnie każdy uczeń Jezusa powinien Słowo Boga najpierw składać w sercu, następnie rozważać, a więc odkrywać jego znaczenie i sens, by wreszcie przechować je i przekazać innym.
Dziś, w Pierwszą Niedzielę po Narodzeniu Pańskim obchodzimy Uroczystość Świętej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa.
Przedziwne spotkanie Nowonarodzonego Zbawiciela z okrutną śmiercią poniesioną dla Jego imienia i narodzinami dla Nieba św. Szczepana – pierwszego męczennika. Czy tak naprawdę musi być? Przecież było tak miło i przyjemnie!
A może by tak spróbować dzisiaj odczytać tę ewangeliczną relację inaczej niż dotychczas… Może moglibyśmy wyjść nagle z roli samych tylko obserwatorów i znaleźć się w centrum wydarzeń…
Jej dusza wpadła w tak wielki zachwyt nad dobrocią, łaskawością i miłosierdziem Boga, iż nieustannie, jakby niezależnie od Niej samej, wielbi Boga i wysławia Jego przymioty.
„Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie”.