Maryja przybywa do Elżbiety jak arka przymierza, która niesie w sobie już nie tylko tablice Bożego Prawa, ale Tego, kto ustanawia Prawo, samego Boga.
Ci, którzy byli gotowi rezygnować z bycia rodzicami Mesjasza, faktycznie Jego rodzicami stają się. To naprawdę może człowieka oszołomić, ale prawdą jest to, co anioł powiedział Maryi: „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.
Bóg chce abyśmy i my współpracowali z Jego łaską. Porusza nasze serca i myśli swoim Słowem, daje nam znaki, przez które możemy Jego pragnienia, Jego wolę odczytywać i wypełniać.
Jeśli wiem, że Bóg jest ze mną, to tak jak św. Józef ufam Bogu, pragnę z pokorą i posłuszeństwem wypełniać wolę Bożą, bo On wie co jest dla mnie najlepsze.
Świadectwo Boga w Jego Synu jest trwałe i nie skończyło się wraz ze śmiercią Jezusa. Po Jego zmartwychwstaniu ewangelia o zbawieniu jest głoszona przez cały czas.
Na każdym etapie życia duchowego mogą pojawić się wątpliwości. Nie należy się tym przerażać. Istotne jest to, co z nimi zrobimy. Czy pozwolimy im zapuszczać korzenie w naszych myślach i sercu, czy też zaczniemy szukać odpowiedzi u samego źródła i przyjdziemy z nimi do Jezusa.
Każdy człowiek w pewnym sensie nosi w sobie bunt wobec Boga. Bunt ten wynika z wykrzywionego przez grzech pierworodny obrazu Boga, który w oczach człowieka przestał być kochającym Ojcem a stał się tyranem, któremu trzeba służyć.
Chciałabym, aby moja modlitwa była dialogowaniem z Bogiem, ale ufnym i otwartym. Pragnę w tym czasie oczekiwania na Boże Narodzenie słuchać Słowa, by docierało do mnie kim On jest.
Czas adwentu skłania do refleksji, do zastanowienia się, na jakiego Boga ja czekam, czy w ogóle czekam?
Uczmy się - właśnie teraz - patrzeć na świat odnowionym spojrzeniem, a wtedy nie „przegapimy” przychodzącego do nas Boga.