Spocząć na Sercu Boga
Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa przypadająca w tym roku 27 czerwca, zaprasza nas, abyśmy podobnie jak św. Jan Apostoł podczas Ostatniej Wieczerzy, spoczęli na Jezusowej piersi. Jezus pragnie, aby przez wpatrywanie się w Jego Serce i przylgnięcie do Niego, nasze serca stały się miejscem przebywania Boga, miejscem spotkania z Nim.

zdjęcie: www.freechristimages.org
2025-07-04
Można powiedzieć, że sam Pan Jezus wybrał czerwiec na czas szczególnej czci okazywanej Jego Sercu. 21 czerwca 1675 roku objawił się On francuskiej wizytce, Małgorzacie Marii Alacoque i zażądał, by w piątek po oktawie Bożego Ciała obchodzono uroczystość ku czci Jego Serca i aby w tym dniu przystępowano do Komunii świętej oraz uroczyście wynagradzano zniewagi, jakich Serce Jezusowe doznaje od ludzi. Objawienie to, będące ostatnim z czterech wielkich objawień jakie otrzymała zakonnica, miało miejsce właśnie w piątek po oktawie Bożego Ciała.
Tegoroczna Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa zyskuje dodatkowo podniosły charakter, gdyż rok 2025 jest rokiem dwóch ważnych jubileuszy związanych z kultem Bożego Serca. Właśnie mija 350 lat od wspomnianego objawienia, którego doświadczyła św. Małgorzata oraz 260 lat od chwili, w której papież Klemens XIII Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa wprowadził do kalendarza liturgicznego.
W szkole Bożego Serca
Otwarte Serce Jezusa uczy nas tego, że w życiu nie jest najważniejsza troska o zachowanie siebie. Pomyślmy: tyle dziś hałasu wokół zdrowia. Zdrowa żywność, odżywki, witaminy, suplementy, cudowne środki na odporność i na szczupłą sylwetkę, kluby fitness, diety itd. Oczywiście, to wszystko ważne, bo o zdrowie trzeba dbać. Ale czy najważniejsze? Otóż nie. Chrześcijaństwo głosi coś innego. Nie jest najważniejsze, żeby ocalić zdrowie i życie. Chodzi właśnie o to, by je tracić! Jeśli kocham, to jestem gotów tracić zdrowie, spalać się, cierpieć, a nawet oddać życie dla tych, których kocham. Serce Jezusa nie dąży do zachowania siebie, lecz pragnie siebie oddać. Ono ratuje świat nie przez to, że jest w dobrej formie, ale właśnie przez to, że zostaje przebite, starte i zdruzgotane. To jest sedno paschy Jezusa – ziarno, które musi obumrzeć. To jest Nowe Przymierze Miłości. Miłości, która siebie oddaje, ofiarowuje, zatraca. Papież Benedykt XVI niegdyś pięknie stwierdził: „To Serce wzywa nas do porzucenia daremnych prób zachowania siebie po to, aby we współmiłowaniu, w oddaniu siebie temu Sercu wraz z Nim znaleźć pełnię miłości, bo tylko ona jest wiecznością i tylko ona podtrzymuje świat”.
Dążenie do jedności z Jezusem, „by żyć dla innych” wymaga jednak czasu i posłuszeństwa Jego woli. Jezus pracuje nad każdym sercem, bez wyjątku. Odkrywamy to na kartach Ewangelii. Wiele zależy od naszej otwartości. Długo pracował nad sercem Piotra, stopniowo je przemieniał: z serca zalęknionego, skoncentrowanego na sobie po zaparciu się, w serce otwarte na zbawczą miłość, serce scalone i gotowe do wypełnienia powierzonej mu misji. Nie bez przyczyny Jezus przed posłaniem Piotra, pytał go: „Czy miłujesz mnie więcej?” (J 21, 15).
Podobnie pracował nad zniechęconymi sercami uczniów zdążających do Emaus, którzy po doświadczeniu największej przegranej swojego życia – bo tak rozumieli śmierć Jezusa – pragnęli jak najszybciej o Nim zapomnieć. Dopiero cierpliwe towarzyszenie uczniom, danie im możliwości wypowiedzenia bólu, przypominanie, że Mesjasz miał cierpieć, by wejść do chwały, ukazanie im swojej obecności w Eucharystii, poprowadziło ich serca do przemiany i powrotu do pierwotnych wyborów. Zarówno Piotr, jak i uczniowie z Emaus musieli przejść drogę formacji – drogę głębszego spojrzenia na swoje życie, na doświadczenie bólu i cierpienia, które stały się ich udziałem.
Również każdy z nas jest zaproszony, aby wejść na tę drogę. Zaproszony, aby podobnie jak św. Jan Apostoł podczas Ostatniej Wieczerzy, spocząć na Jezusowej piersi. Jezus pragnie, aby przez wpatrywanie się w Jego Serce i przylgnięcie do Niego, nasze serca stały się miejscem przebywania Boga, miejscem spotkania z Nim. Wtedy nie będzie już lęku ani pragnienia władzy i dominacji. Zostanie tylko miłość gotowa umrzeć dla drugiego.
Zobacz całą zawartość numeru ►