Być miłosiernym w każdym czasie
Jezus daje nam swoje miłosierdzie, ale też pragnie, abyśmy – tak jak On – byli miłosierni wobec innych. I choć często usprawiedliwiamy się różnymi obowiązkami, zabieganiem, zmęczeniem czy chorobą, nic nas nie zwalnia z tego, aby okazywać miłość innym.
zdjęcie: Archiwum prywatne
2026-06-07
Komentarz do fragmentu Ewangelii Mt 9, 9-13
X Niedziela zwykła
Mateusz wstał i poszedł za Jezusem. Tak po prostu. Usłyszał: „Pójdź za Mną!”, więc wypełnił polecenie Mistrza. Prosta reakcja. Ktoś by powiedział, że to nic nadzwyczajnego. No właśnie. Jezus często nie oczekuje od nas rzeczy nadzwyczajnych, ale prostych, codziennych. Przede wszystkim jednak oczekuje od nas tego, że będziemy Go słuchali i odpowiadali na Jego wezwanie. Czy potrafię, tak na co dzień, w zwykłych czynnościach, słuchać Jezusa, aby pójść za Nim? Czy podejmowane przeze mnie obowiązki, wykonywana praca, wszystko, co robię, jest realizacją Chrystusowego powołania?
I kolejny fragment, który od jakiegoś czasu mocno tkwi w mojej głowie i ciągle wraca w różnych sytuacjach: „Nie potrzebują lekarza zdrowi”. Jako chorzy wiemy to najlepiej. Setki wizyt lekarskich, setki badań, pobyty w szpitalach, ból, trudności z poruszaniem się i wiele innych dolegliwości… Czy pamiętam o tym, że moim najlepszym lekarzem jest Jezus? Czy potrafię, szczególnie właśnie wtedy, kiedy źle się czuję, tracę nadzieję, poczucie bezpieczeństwa, kiedy czuję się samotny i opuszczony, przyjść do Jezusa? Czy umiem oddać Mu swoje rany, cierpienie, chorobę, często na nowo, po raz kolejny? Czy potrafię przyjść do Niego, kiedy źle ma się moja dusza? On ofiarowuje nam swoje miłosierdzie, swoją miłość bez granic – czy chcę czerpać z tego bogactwa łaski?
Jezus daje nam swoje miłosierdzie, ale też pragnie, abyśmy – tak jak On – byli miłosierni wobec innych. I choć często usprawiedliwiamy się różnymi obowiązkami, zabieganiem, zmęczeniem czy chorobą, nic nas nie zwalnia z tego, aby okazywać miłość innym. Czasem wystarczą małe gesty, uśmiech i pomocna dłoń, a czasem - sama obecność czy modlitwa. Czy jestem miłosierny?