Mimo zniechęcenia wytrwać w dobrym

Z każdym kolejnym dniem Wielkiego Postu dostrzegam u siebie narastające znużenie. Coraz częściej w sercu pojawia się pokusa, by odpuścić sobie trwanie w dobrym i porzucić podjęte postanowienia. Wiem, że to znak walki duchowej, która toczy się we mnie. Wiem też, że im dotkliwiej doświadczam zniechęcenia, tym gorliwiej muszę trwać przy Bogu i być wiernym w małych rzeczach. Mozolnie, dzień po dniu.

zdjęcie: cathopic.com

2024-03-02

Trwa Wielki Post, trwa czas modlitwy i nawrócenia. Z każdym kolejnym dniem Wielkiego Postu dostrzegam u siebie narastające znużenie. Coraz częściej w sercu pojawia się pokusa, by odpuścić sobie trwanie w dobrym i porzucić podjęte postanowienia. Wiem, że to znak walki duchowej, która toczy się we mnie. Wiem też, że im dotkliwiej doświadczam zniechęcenia, tym gorliwiej muszę trwać przy Bogu i być wiernym w małych rzeczach. Mozolnie, dzień po dniu.

Owe staranie się i wytrwanie w dobrym może być tym bardziej trudne, że w Wielkim Poście jesteśmy zaproszeni, by wejść do swej izdebki i w ukryciu przed światem trwać przy Bogu. Po ludzku – żadnych korzyści. Nie dość, że trwanie w dobrym już samo w sobie jest wysiłkiem, to jeszcze nikt mnie za to nie pochwali ani nie nagrodzi. A przecież każdy człowiek lubi być doceniony. Zwłaszcza wówczas, gdy wie, że uczciwie i rzetelnie wykonał swoją pracę, solidnie wywiązał się ze wszystkich swoich obowiązków, a nawet zrobił więcej niż mu zlecono. Przyjemnie wtedy usłyszeć: „Dobra robota!”.

Jezus w przypowieściach również mówił, że słudzy, których pan zastanie czuwających i oczekujących jego nadejścia, są szczęśliwi. Słowa Jezusa są zaproszeniem, by czuwać i starać się niezależnie od tego, czy spodziewamy się swego pana, czy nie. Mówiąc krótko: „w porządku” należy być zawsze. Także wtedy, gdy przychodzi zniechęcenie w czynieniu dobra. Jeśli będziemy się wysilać nawet wtedy, gdy nikt nie będzie patrzył, wówczas żadna sytuacja nas nie zaskoczy i nie ośmieszy. Będziemy gotowi w każdym czasie. Jezus mówi oczywiście przede wszystkim o życiu wiary. Panem, którego nadejścia mamy wyglądać szczególnie w Wielkim Poście jest sam Bóg. Jest On Panem, który nie czyha na swoich uczniów, by „nakryć ich” na braku gotowości i wykazać obijanie się albo wytknąć zniechęcenie. Jest raczej Panem, który poucza i zapowiada, że będzie przychodził, nie czekając na specjalne okoliczności i zaproszenia. Zapowiada po to, by każdy uczeń stale był przygotowany na Jego przychodzenie.

Obojętnie więc, czy spodziewam się spojrzenia „pańskiego oka”, czy nie – mam żyć i postępować tak, jakby wszyscy patrzyli mi na ręce. Mam dawać z siebie wszystko zawsze, a nie tylko, gdy mogę dostać nagrodę lub zyskać uznanie.

Nie jest to łatwe zadanie. Dlatego proszę dzisiaj Jezusa, by ustrzegł mnie przed zniechęceniem i pokusą „odpuszczania sobie”.

Autorzy tekstów, Cogiel Renata Katarzyna, Polecane, Nasze propozycje

nd pn wt śr cz pt sb

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

14

15

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

Dzisiaj: 24.04.2024