Jezusowa Męka trwa

Jesteśmy zaproszeni do współpracy w zbawianiu świata. W moim szpitalu Jezus przybiera twarze chorych. Pana Waldemara, który przeżywa 17 operację kolana. Młodej Dagmary, która podłączona do wąsów tlenowych, łapiąc odrobinę oddechu podobna jest momentami do konającego Jezusa. Dziś Jezus obecny jest w wielu chorych, cierpiących, samotnych.

2026-04-03

Komentarz do fragmentu Ewangelii J 18,1-19,42
Wielki Piątek

Dzisiejszy piątek jest inny. Wieczorem będziemy przeżywać Liturgię Męki Pańskiej. W Niedzielę Palmową słuchaliśmy jej opisu autorstwa św. Mateusza. Dziś poprowadzi nas w jej przedstawieniu św. Jan. Jan jest inny niż ewangelista Mateusz, Łukasz, Marek. W opisie św. Jana Jezus mówi o sobie „Ja jestem”, nawiązując w ten oto sposób do objawienia się Boga w Księdze Wyjścia. U Jana inaczej niż w ewangeliach synoptycznych, pasja Jezusa ukazywana jest jakby jako wstępowanie na tron. A śmierć to Jego moment chwały i wywyższenia.

Jezus wychodzi ze swymi uczniami za potok Cedron. Był tam ogród. Wiemy doskonale, że Jezus przez swoją mękę, przez śmierć, wchodzi jednak do innego Ogrodu. Ogrodu Eden. To tam, gdzie bramy raju zostały zamknięte. Jezus – Nowy  Adam, przez swoje dzieło zbawienia na nowo go dla nas otwiera. Przez swoje posłuszeństwo otwiera nam niebo. Na Nim wypełniają się proroctwa. Choć zdanie umieszczone na krzyżu przez Piłata: „Jezus Nazarejczyk, król żydowski” miało być tytułem winy, a w rzeczywistości stało się prawdą! Jezus zgadza się na poniewieranie, a Jego niesprawiedliwy proces sądowy pokazuje, że chodzi w nim o coś zupełnie innego. Prawda zmaga się z kłamstwem, zdrada z wiernością, władza ludzka z ukrytym Majestatem i Wszechmocą Boga. Dziś Bóg w Jezusie Chrystusie jest w tych, którzy są niesprawiedliwie poddani oskarżeniom, wyrokom sądu, opinii ludzkiej. Jezus staje po stronie tych, którzy nie mają prawa głosu, a ich niewinność pogwałcona jest przez kłamstwo wielkich tego świata, którzy nie zauważają pokornej mocy Boga.

Męka Pana Jezusa nie skończyła się... Ona ciągle trwa. W bezkrwawej ofierze Eucharystii, która przecież jest uobecnieniem, pamiątką wydarzeń na Golgocie. Dziś Męka Chrystusa trwa nadal (choć Jezus już dokonał zbawienia). Jesteśmy zaproszeni do współpracy w zbawianiu świata. W moim szpitalu przybiera On twarze chorych. Pana Waldemara, który przeżywa 17 operację kolana. Młodej Dagmary, która podłączona do wąsów tlenowych, łapiąc odrobinę oddechu podobna jest momentami do konającego Jezusa. Dziś Jezus obecny jest w wielu chorych, cierpiących, samotnych.

Wspomniany Pan Waldemar, częsty pacjent oddziału Ortopedii i Traumatologii Ruchu, zebrał swoje wiersze w dwóch tomikach. Swoje zmaganie z cierpieniem, lękiem, beznadzieją, skończonością doczesnego życia i poszukiwanie sensu tak przelewa na papier:

ile żmudnych godzin ćwiczeń
muszę wytrzymać
by dotarło do mnie
że mimo najlepszej rehabilitacji
nigdy nie będę tak sprawny
jak kilka lat temu

ile bezsennych nocy
musi upłynąć
bym właściwie zrozumiał
Twoje słowa
nic ci nie obiecuję

o ile miesięcy
przesunie się data w kalendarzu
bym nabrał pewności
że pewnych rzeczy już nie osiągnę
tyle zdarzeń mnie ominie

ile daj Boże lat
dzieli mnie od kresu żywota
chciałbym je spędzić jak najlepiej
dać z siebie innym jak najwięcej

wcale nie jestem przygnębiony
depresja też nie wchodzi w rachubę
raczej jestem pogodny i zaciekawiony
przecież wiem doskonale
że spotkało mnie
największe szczęście
najlepszy prezent jaki mogłem dostać
od Boga i od ludzi

życie
ten cud istnienia
na najpiękniejszym ze światów
drugiego takiego nie znam
za to Ci jestem wdzięczny
Panie mój

Panie Jezu, kiedyś rozpocznie się i moja męka. I ja zostanę poprowadzony przez innych, skazany na wyrok choroby, kalectwa. A przecież inna jest perspektywa uczestnika cierpień, chorego w szpitalu, a inna perspektywa kogoś, kto tylko patrzy na cierpiącego. Czasem i mnie dotykają próby, jak Piotra, który obiecał Jezusowi, że pójdzie z Nim na śmierć, a tymczasem nawet nie chce przyznać się, że jest Jego uczniem. Najchętniej rozkazywałby Bogu jak zbawić świat! Pozwól mi Panie dojrzeć w mojej wierze i niewierze… Pozwól mi zrozumieć, że cierpienie ma coś w sobie z mocy zbawczej. Dziś, na początku kwietnia myślimy o śmierci Jana Pawła II. To prawda, że wzdychaliśmy, kiedy Papież przemawiał silnym, zdrowym, góralskim głosem. Ale czy wtedy, gdy był dotknięty niemocą, gdy nie umiał wypowiedzieć ani słowa, w jego niemocy kwietniowego Urbi et Orbi, nie zamilkliśmy pełni przejęcia? Czy Papież jeszcze bardziej nie przemawiał przez przyjęte cierpienie? Pozwól i mi zaakceptować swój krzyż i wypowiedzieć w odpowiednim momencie z ufnością słowa dzisiejszego psalmu responsoryjnego: „Ojcze, w Twe ręce składam ducha mego”.

Autorzy tekstów, ks. Marcin Niesporek, Rozważanie, Komentarz do ewangelii