Uradować Serce Jezusa

Siostra Emanuela Wiśniewska CR ze Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek, opowiada o kulcie Służebnicy Bożej Kunegundy Siwiec, o niezwykłej zażyłości z nią oraz o swojej codziennej posłudze na Siwcówce.

zdjęcie: Archiwum prywatne

2026-04-01

Redakcja: – Jak obecnie wygląda i rozwija się na Siwcówce kult Służebnicy Bożej Kunegundy Siwiec? Czy jej postać jest obecna w świadomości okolicznych mieszkańców?

s. Emanuela Wiśniewska CR: – Jestem w Stryszawie na Siwcówce od prawie czterech lat. Pierwszą rzeczą związaną z kultem Służebnicy Bożej, którą zauważyłam już od pierwszych tygodni było to, że wiele osób uczestniczących w niedzielnej Eucharystii, zamawiając intencje mszalne, dodaje: przez wstawiennictwo Kunegundy Siwiec. Zrozumiałam przez to, że Kundusia do dziś żyje w sercach okolicznych mieszkańców. Do naszej kaplicy przybywają Stryszawianie i ludzie z okolicy. Modlą się lub chcą po prostu pobyć przy grobie Kundusi. Przywożą też swoje rodziny, bliskich i znajomych.

Ciekawą formą lokalnego kultu związanego z osobą Kundusi jest delikatne pukanie do jej trumienki. Praktykę tę zauważyłam niedługo po tym, jak trafiłam na Siwcówkę. Mieszkańcy mówią, że to pukanie ma wzmocnić błaganie o spełnienie prośby zanoszonej przez jej wstawiennictwo.

– Czy Kunegunda jest wspominana w przekazach ustnych?

– Żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają Kundusię ze swojego wczesnego dzieciństwa lub znają ją z przekazu innych np. z opowieści rodziców czy dziadków. Wspominają, że był ktoś taki Bogu oddany. Mówią, że Służebnica Boża była bardzo serdeczna, zawsze pogodna, uśmiechnięta, umiejąca słuchać, pracowita i prawdomówna. Zapamiętali ją jako osobę bardzo wrażliwą i delikatną w kontakcie z innymi; o nic nie dopytującą się. Są tacy, którzy podkreślają, że nigdy nie mówiła źle o innych, nic sobie nie przypisywała, wszystko brała z ręki Boga i Jemu za wszystko dziękowała. Mówią, że w relacji z nią, wyczuwało się bliskość Boga obecnego w jej sercu. Ci, którzy ją pamiętają, uważają, że kto się z nią spotkał, odchodził odmieniony, lepszy, bardziej kochający innych. Za jej życia zauważali też, że podczas modlitwy, była tak skupiona na Bogu, że nic jej nie przeszkadzało. Pamiętam bardzo ujmujące porównanie, które ktoś wypowiedział na temat wewnętrznej głębi Kundusi: „ta kaplica jest jak wnętrze Kundusi – pełna pokoju i zadumy”. Ludzie mówią, że Kundusia patrząc na piękno Beskidu Żywieckiego, rozmawiała z Bogiem, wielbiąc Go i wysławiając za dzieło stworzenia i piękno przyrody.

– Czy do miejsc związanych z Kunegundą Siwiec przybywają pielgrzymi? Jakie przynoszą ze sobą intencje?

– Na Siwcówkę przybywają rodziny, grupy modlitewne, harcerze, różne grupy działające przy parafiach np. ministranci, schole dziecięce, oazy młodzieżowe oraz indywidualni pielgrzymi. Centralne uroczystości odbywają się w Siwcówce w czasie corocznej ogólnopolskiej pielgrzymki, 28 czerwca. W tym dniu obchodzimy rocznicę śmierci Kundusi (niektóre źródła podają, że 27 czerwca). W przeddzień tego wydarzenia przybywa także piesza pielgrzymka z Wadowic. Jej uczestnicy nocują u nas i pogłębiają duchowość karmelitańską, biorąc udział w konferencjach, mszy świętej, wspólnym dzieleniu się doświadczeniem wiary. Pątnicy przybywają tu pojedynczo lub grupami. Siwcówkę nawiedzają także ojcowie karmelici, siostry karmelitanki, nasze siostry z rodzinami.

W okresie wiosenno-letnio-jesiennym przybywają do nas liczne pielgrzymki autokarowe z parafii wraz z duszpasterzami. Pielgrzymi bardzo chętnie modlą się w naszej kaplicy nie tylko indywidualnie, ale również wspólnotowo podczas mszy świętej i adoracji Najświętszego Sakramentu. Przyjeżdżają także pielgrzymi z zagranicy. W okresie wakacyjnym bardzo często zdarza się, że naszą kaplicę nawiedzają również przypadkowi przechodnie, którzy są w drodze na górskie szlaki.

Ludzie tak licznie nawiedzający naszą kaplicę, grób Kundusi i jej dom – przyjeżdżają powierzyć jej swoje życie. Proszą o zdrowie duszy i ciała, o wiarę, o miłość w rodzinach, jedność, zrozumienie, o cierpliwość i dar widzenia dobra w innych. Proszą o łaskę modlitwy, dar skupienia na modlitwie, o dobrych spowiedników, o łaski dla kapłanów. Jest dużo intencji za polityków i rządzących oraz o dobrą pracę. Wiele osób prosi o umiejętność przyjmowania cierpień i przeciwności życia. Pojawiają się liczne intencje związane z życiem rodzinnym: o dobrych mężów i dobre żony, o dar potomstwa, o odnowienie miłości małżeńskiej. Tak naprawdę jest to niekończąca się lista intencji: podziękowań i próśb zanoszonych za wstawiennictwem Kundusi. Nie sposób wymienić wszystkiego. Intencje odczytujemy głośno i staramy się modlić całym sercem. Czujemy, że Kundusia z tego się cieszy, że jest nam wciąż potrzebna, tu w Siwcówce.

– Jak siostry zmartwychwstanki w swoim zgromadzeniu czczą Kunegundę Siwiec?

– Przede wszystkim modlimy się za wstawiennictwem Kundusi. Intencje pielgrzymów i tych wszystkich, którzy nawiedzają nasz dom, stają się naszymi intencjami. Odkąd przyjechałam na Siwcówkę trwa nieustanna modlitwa – 9 dniowa nowenna przez jej wstawiennictwo. Spisujemy intencje ustne, telefoniczne i te, które zbieramy za pomocą skrzynki umieszczonej przy grobie Służebnicy Bożej. Zawsze jest cała strona próśb i podziękowań (ok. 30-40 intencji).

Naszą drugą bardzo ważną posługą jest opowiadanie zainteresowanym grupom lub pojedynczym pielgrzymom o życiu i wewnętrznej głębi Kundusi. Staramy się nie tylko opowiadać fakty z jej życia, ale także dzielić się naszym osobistym doświadczeniem przyjaźni z nią. Zachęcamy do powierzania jej własnych intencji oraz do zgłębiania jej duchowości, a szczególnie małej drożyny dziecięctwa duchowego.

Inną formą apostolstwa jest udostępnianie naszej kaplicy niemalże o każdej porze dnia i nocy, jeśli np. jakaś grupa ma pragnienie uczestniczenia w nocnej adoracji. Rozpowszechniamy także książki o Kundusi i ks. Bartkowskim. Nie brakuje u nas obrazków, ulotek, kalendarzy, magnesów, przypinek z wizerunkiem Służebnicy Bożej. I tak rozchodzi się wieść o naszej Kundzi…

– Jakie przesłanie duchowe ma dla dzisiejszego człowieka i świata Kunegunda Siwiec? Czego może nauczyć każdego z nas?

– Kunegunda Siwiec niesie przesłanie, jak zostać szczęśliwym, pogodnym człowiekiem w dzisiejszym, niełatwym świecie, a zwłaszcza w obliczu tak szybko rozwijającej się technologii cyfrowej. Ona uczy zatrzymania się, wsłuchania się w głos Boga i świętych, którzy nas poprzedzili w drodze ku spotkaniu z Bogiem. Wskazuje swoim przykładem, jak prowadzić w zwykłej codzienności, pośród obowiązków, dialog z Bogiem i świętymi, bowiem, jak mówiła: „Tylko dusza zjednoczona z Bogiem może być szczęśliwa”. Służebnica Boża uczy nas również dostrzegania wielkiej wartości cierpienia przeżywanego z Jezusem dla zbawienia dusz ludzkich. Sama przytłoczona ciężarem choroby, pozostała w łóżku przez siedem lat. Będąc w tym stanie, nigdy nie narzekała, ale za wszystko dziękowała Bogu. Wszystko w jej życiu było przepełnione wielbieniem Boga i szukaniem drogi do tego, jak jeszcze mocniej Go kochać. Pragnęła swym życiem uradować Serce Jezusa.

Kundusia jest również wzorem ukochania Eucharystii. Od dziecka chodziła pieszo do Suchej Beskidzkiej na mszę świętą. Nie przerażały jej trud, wysiłek i zmęczenie. Sama wspomina, że podczas choroby największym jej cierpieniem było to, że nie mogła chodzić do kaplicy na Eucharystię. Współczesny człowiek na ogół ucieka od wysiłku, trudu, poświęcenia dla innych, a Kundusia sama prosiła Pana Jezusa o okazje do składania Mu ofiar. Wierzyła mocno, że złączone z cierpieniami Jezusa, przyczynią się do zbawienia dusz ludzkich. Służebnica Boża uczy nas także ogromnego szacunku do życia każdego człowieka, troski o jego sprawy, o wychowanie, naukę, wykształcenie. W stosunkach z ludźmi była ciepła i serdeczna, wspierała potrzebujących. Była wsłuchana w głos Boży, poszukiwała i rozeznawała wolę Bożą względem osób, które przychodziły do niej z prośbą o radę czy wskazówki do dalszego życia. Nigdy nie kierowała się ciekawością. Pragnęła być przedłużeniem Bożych pragnień w stosunku do drugiego człowieka.

Kundusia jako wierna uczennica św. Teresy od Dzieciątka Jezus, uczy nas jak iść w prostocie i pokorze małą drożyną, ufając, kochając i wierząc, jak dziecko. Uczy nas, jak przez praktykowanie tej drogi możemy również i my, pełni ufności i zawierzenia Bogu, wszędzie wprowadzać pokój, którego dzisiaj przecież tak bardzo brakuje, nie tylko na świecie, ale również w społecznościach lokalnych, rodzinach i ludzkich sercach. Służebnica Boża daje nam przykład jak żyć błogosławieństwami Jezusa: cichością, ubóstwem, miłosierdziem, umiłowaniem cierpienia.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na jedną kwestię. Kundusia obdarowana łaską wewnętrznego rozmawiania z Jezusem, Maryją i świętymi, kierowała się wielką pokorą. To, co słyszała, przyjmowała w cichości swojego serca. Zachowywała wszystko w wielkiej tajemnicy przed ludźmi i sama mocno wnikała we własne wnętrze, by sprostać Bożym wymaganiom. Myślę, że może być dla nas wzorem, jak nie marnować Bożych darów i wewnętrznych natchnień, a także jak nie wywyższać się ponad innych z powodu otrzymywanych od Boga łask.

– Kim osobiście jest dla Siostry Kunegunda Siwiec? Czy jest Siostrze bliska?

– Kundusia jest mi bardzo bliska już od dawna. „Znałyśmy się” dość dobrze, zanim jeszcze przyjechałam na Siwcówkę. Muszę jednak powiedzieć, że bliskość jej relikwii i stąpanie niejako po jej śladach sprawiły, że nasza relacja stała się jeszcze bardziej zażyła. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę w kaplicy modlić się w jej ławce. Wybrałam to miejsce, gdy tylko przyjechałam. Coś w sercu mi powiedziało: będziemy razem. Ona będzie mi pomagać. I rzeczywiście, mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że aż do dzisiaj tak się dzieje.

Kundusia jest dla mnie jak siostra. Im dłużej jestem w Siwcówce, tym bardziej czuję jej pomoc i wsparcie. Zachwyca mnie swoim życiem pełnym prostoty, pokory i dialogu z Bogiem. Wielkie wrażenie robi na mnie jej mądrość w obcowaniu z Bogiem i  ludźmi, a także jej ufność, zawierzenie i podążanie małą drożyną św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Uczę się od niej ogromnej wiary w Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie, szacunku i troski o kapłanów. Głęboko wierzę w świętych obcowanie. Wiem, że chce nam pomagać, że nas wysłuchuje. Każde oprowadzanie pielgrzymów przybliża mnie do niej.

Służebnica Boża jest mi również bardzo bliska w nieustannym poszukiwaniu tego, czym ja osobiście mogę sprawić Jezusowi radość. Ona z ochotą przyjmowała przykrości i ofiarowała je Jezusowi. Wierzyła, że On przemieni je w miłość i tak uczyni zadość pragnieniom Jego Serca. Zachwyca mnie to jej nieustanne umieranie dla siebie, by być darem dla innych. W pewnym momencie doszłam do wniosku, że jej życie było bardzo paschalne. Wierzę głęboko, że jest blisko Jezusa i Maryi, dlatego często zwracam się do niej, by pomagała mi w mojej pielgrzymce ku zmartwychwstaniu.

Całe życie Kundusi było prawdziwym darem dla innych. Ona usilnie zabiegała o zbawienie dusz. Wiedziała, że w ten sposób sprawi Jezusowi największą radość. Czyniła to przez modlitwę, cierpienie, dobre rady kierujące ku niebu. Każdy odchodził od niej radosny, lepszy, pełen nadziei.

Jestem pewna, że Kunegunda jest postacią i przykładem na dzisiejsze czasy. Potrzebujemy takich jasnych świateł, które będą nas prowadziły w ufności i zawierzeniu prosto w ramiona kochającego Boga Ojca.

– Bardzo dziękuję Siostrze za rozmowę i świadectwo duchowej zażyłości ze Służebnicą Bożą Kunegundą Siwiec.


Zobacz całą zawartość numeru

Autorzy tekstów, Cogiel Renata Katarzyna, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2026nr04, Z cyklu:, W cztery oczy