„Dobrze, aby jeden zginął”
A ja? Czy potrafię przyjmować propozycje, jakie Pan Bóg do mnie kieruje? Czy pozwalam mu działać w moim życiu, nawet wtedy kiedy jego pomysły burzą mój porządek i odbiegają od moich własnych planów?
zdjęcie: Archiwum prywatne
2026-03-28
Komentarz do fragmentu Ewangelii J 11, 45-57
V tydzień Wielkiego Postu
Zamiast wdzięczności, mimo wielkich znaków uczynionych wcześniej przez Jezusa, w sercach towarzyszących mu ludzi rodzi się pewnego rodzaju lęk, a nawet strach. Jedni boją się utraty wpływów, ale wszyscy obawiają się zmian porządku, do którego byli przyzwyczajeni. Ich serca twardnieją. Padają nawet dramatyczne słowa: „Lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród”. Nawet nie wiedzą, że wypowiedziane wtedy proroctwo wkrótce się spełni.
W pewnym zakładzie pracy, na jednym z oddziałów, pojawił się nowy pracownik. Sympatyczny, życzliwy i bardzo pracowity. Chłopak był po studiach, z głową pełną pomysłów, gotowy do ich wdrażania. Można powiedzieć - zaprzeczenie obiegowej i często krzywdzącej opinii o młodych. Szybko się okazało, że zbyt wysoko podnosi poprzeczkę, a jego
zaangażowanie i werwa z jaką podchodził do pierwszej w życiu pracy stopniowo zmniejszała liczbę zachwyconych nim początkowo starszych kolegów. W kolejnych dniach jego zaangażowanie nie malało, ale coraz mniej osób przystawało aby zamienić z nim słowo. W pewnym momencie zorientował się, że kanapki jakie przynosi na drugie śniadanie zjada w samotności. Kiedy minął jego okres próbny na zakładzie, sam poszedł do kadr i poprosił, aby mu nie przedłużano umowy.
A ja? Czy potrafię przyjmować propozycje, jakie Pan Bóg do mnie kieruje? Czy pozwalam mu działać w moim życiu, nawet wtedy kiedy jego pomysły burzą mój porządek i odbiegają od moich własnych planów? A może pozwalam Mu tylko na to co nie burzy mojego świata? Na ile potrafię się otworzyć na Jego łaskę i jak Jezus przyjąć to, co wobec mnie zaplanował?