O miłości nieprzyjaciół

Znajdujemy nieraz tysiąc powodów, by usprawiedliwić swoje większe czy mniejsze odstępstwa od zasad. Jezus podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej. Nakazuje miłowanie nieprzyjaciół. To dopiero wyzwanie!

zdjęcie: Archiwum prywatne

2026-02-27

Komentarz do Liturgii Słowa: Pwt 26, 16-19; Mt 5, 43-48
I tydzień Wielkiego Postu

W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszymy nakaz Boga, w którym zobowiązuje On nas do przestrzegania prawa i swoich nakazów. Wszyscy wiemy, że nie zawsze jest to prosta sprawa. Znajdujemy nieraz tysiąc powodów, by usprawiedliwić swoje większe czy mniejsze odstępstwa od zasad. Jezus podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej. Nakazuje miłowanie nieprzyjaciół. To dopiero wyzwanie! Jak często spotykamy gwałtowne reakcje na zwykłe życzliwe zwrócenie uwagi, a może już nawet nie zauważamy niczego, by nie narazić się na czyjś gniew? Jak długo chowamy w sercu urazy? Czy potrafimy wybaczyć, komuś kto potraktował nas niesprawiedliwie, nawet po jakimś czasie?

W Ośrodku, w którym pracuję, przygotowujemy w tym roku rekolekcje o św. Maksymilianie Kolbe. Słowa rekolekcjonisty będą ilustrowane scenkami przygotowywanymi przez
poszczególne grupy mieszkańców i uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej. Nam przypadła scena ukazująca ostatnie chwile ojca Maksymiliana. Wszystko będzie się działo przed celą. W tej scenie, w pewnym momencie jeden z więźniów, któremu polecono wyniesienie zwłok tych, co już zmarli, opowiada o swoim zetknięciu się z siedzącym na ziemi księdzem, który wzrokiem pozbawionym nienawiści patrzy w oczy szydzącego z niego zastępcy komendanta obozu. Patrzy oczami pełnymi miłości. Czy to w ogóle możliwe? No może, ale o. Kolbe jest przecież święty. A my? Kim, albo jacy chcemy być? A może przynajmniej spróbować pomodlić się za kogoś o kim myślimy, że źle nam życzy?

Autorzy tekstów, pozostali Autorzy, Rozważanie, Komentarz do ewangelii