Biedak prosi – już czas!
Posypać głowę popiołem, upaść na kolana, znaleźć izdebkę w sercu Boga i już nie kołatać, ale rozkołatane serce wylać przed Panem – to jest cały Zakon i Prorocy!
zdjęcie: Archiwum prywatne
2026-02-26
Komentarz do fragmentu Ewangelii Mt 7, 7-12
I tydzień Wielkiego Postu
Jezus w dzisiejszej Ewangelii powiedział: „Proście, a będzie Wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą Wam”.
Prosić, szukać, kołatać. Pościć, modlić się, dawać jałmużnę. Wierzyć, żyć nadzieją, miłować! Pokora, pokora, pokora – ja nie mam nic! Ty, Panie, masz wszystko i wiesz wszystko! We mnie jest grzech i śmierć. W Tobie, Panie, piękno i nieśmiertelność!
„Proście” – patrzę i wspominam nasze dzieci: jak się rodziły i jak prosiły. Przy każdej prośbie powinna pojawić się chwila refleksji. Im starsze dziecko, tym sensowniejsza, bardziej przemyślana i bardziej życiowa staje się jego prośba. Nie zawsze należy ją spełniać i nie zawsze trzeba mówić „nie”. Każdą warto przyjąć, przeanalizować pod kątem potrzeby i zastanowić się: czy teraz, czy później, a może wcale.
Czasem jednak trzeba powiedzieć: „Nie, bo nie”. Na uzasadnienie przyjdzie czas – kiedyś zrozumiesz.
„Szukajcie” – pamiętam, że to pierwsze chowanie i szukanie wyglądało bardzo prosto: zakrywaliśmy oczy całymi dłońmi i mówiliśmy do dzieci „nie ma mnie”, a one nas naśladowały. Później była już prawdziwa zabawa w chowanego, potem szukanie wielkanocnego „zajączka”, aż wreszcie przychodzi moment, w którym słowem, czynem i całym życiem wskazujemy dzieciom, że znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy – Jezusa, syna Józefa z Nazaretu.
„Kołaczcie” – tak żyć, aby być zawsze gotowym. Czy o drugiej, czy trzeciej straży przyjdzie, być podobnym do ludzi oczekujących swego Pana, aby Mu otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze!
Posypać głowę popiołem, upaść na kolana, znaleźć izdebkę w sercu Boga i już nie kołatać, ale rozkołatane serce wylać przed Panem – to jest cały Zakon i Prorocy!
Proszę, znajdź mnie, Panie, każdego dnia na drodze mojego życia. Wzrusz się głęboko, gdyż upadłem, napadnięty, przez zbójcę–szatana, przez grzech, leżę na pół umarły, odarty z szat, ale nie z godności Dziecka Bożego. Pochyl się, Panie, nad nędzą człowieczą, bo robak jestem, nie człowiek – oczyść, obmyj, zalej oliwą, weź w swe ramiona, ukryj w swym sercu, „zanieś do gospody”. Daj szansę jedną, nie ostatnią, proszę... przecież Ty nigdy nie tracisz wiary w człowieka i nigdy nie zwątpisz, choćby wszyscy ludzie zwątpili!
Żebym był u kresu drogi ku Dobru kompletny – biedak prosi, już czas.