Najpierw najstarsi, potem najmłodsi, a także politycy
W Księdze Jonasza wśród nawracających się – najstarsi są wymienieni jako pierwsi, potem dopiero najmłodsi. A następnie, król. Tak, politycy potrzebują nawrócenia. Ale tam w Niniwie rozpoczęło się wszystko do ruchu oddolnego. Przed nami Wielki Post. Nie zmarnujmy go.
2026-02-25
Komentarz do Liturgii Słowa: Jon 3, 1-10; Łk 11, 29-32
I tydzień Wielkiego Postu
Wszystko wydarzyło się w wielkim mieście: „Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: «Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam». Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan. Niniwa była miastem bardzo rozległym – na trzy dni drogi”. Miasto rozległe na trzy dni drogi, a zatem być może chodziło także o przyległe wioski i prowincję. Polecenie od Boga skierowane do Jonasza było jednoznaczne i stanowcze. Słowa Jonasza, proroka wcześniej wystraszonego i uciekającego od swojej misji, okazały się mocne i zdecydowane, wyraźnie zapowiadały konsekwencje braku nawrócenia: „Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: «Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona»”.
Reakcja słuchaczy była wręcz spektakularna. Przede wszystkim „uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu”, uwierzyli, że to nie człowiek do nich przemawiał, lecz sam Bóg. Rozpoczął się wielki duchowy ruch w mieście, z zaangażowaniem najwyższych władz politycznych: „ogłosili post i przyoblekli się w wory od najstarszego do najmłodszego. Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Powstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, przyoblókł się w wór i usiadł na popiele”. Nawrócenie było zarówno indywidualne, jak i zbiorowe. Bóg okazał miłosierdzie: „Zobaczył Bóg ich czyny, że odwrócili się od złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej”.
Mielibyśmy ochotę powiedzieć, że dziś Kościół i społeczeństwo potrzebują nowego Jonasza, który by wstrząsnął ludźmi i poruszył ich serca. By wstrząsnął nie tylko wioskami i prowincją, o których mówi się, że są naturalnie bardziej otwarte na Pana Boga, ale i wielkimi miastami. To prawda, potrzebujemy Jonasza. I na pewno, ci których misją jest przepowiadanie słowa Bożego, a którzy od tej misji nieraz uciekają ze strachu bądź lenistwa, wezwani są do przebudzenia, do odwagi, do stanowczego wypełnienia swego zadania.
Równocześnie jednak musimy przyznać, że nie trzeba nam nowego Jonasza. Bo ten z Niniwy przecież stale do nas przemawia, właśnie w Liturgii Słowa. Wystarczy go posłuchać. Poza tym, my żyjemy w czasach Nowego Testamentu i mamy Kogoś, kto przemawia jeszcze mocniej, z autorytetem jeszcze mocniejszym, z autorytetem Syna Bożego, który mówi do nas stanowczo i jednoznacznie: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Tylko, że my Go nie chcemy słuchać, tak jak nie słuchało Go wielu Jemu współczesnych: „Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: «To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. (…) Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz»”. Mamy najwyższe autorytety: Jonasza i Jezusa. Nie czekajmy na żadne spektakularne znaki i na nowego wielkiego kaznodzieję. Rozpocznijmy nawrócenie. Najpierw najstarsi. Utyskujemy na młodzież, że odchodzi od Boga, że odrzuca autorytety. To prawda, ale w Księdze Jonasza wśród nawracających się – najstarsi są wymienieni jako pierwsi, potem dopiero najmłodsi. A następnie, król. Tak, politycy potrzebują nawrócenia. Ale tam w Niniwie rozpoczęło się wszystko do ruchu oddolnego. Przed nami Wielki Post. Nie zmarnujmy go.