„Wysłał ich po dwóch…”
Idąc razem możemy i powinniśmy się wspierać. Raz jeden, raz drugi uczeń może mieć słabszy dzień, gorszy nastrój, mniejszy zapał, a wtedy pomoc, zachęta tego drugiego jest bezcenna.
zdjęcie: Loft Gallery
2026-02-14
Komentarz do fragmentu Ewangelii Łk 10, 1-9
V tydzień zwykły
Pan wysyła uczniów po dwóch, nie w pojedynkę. Teoretycznie można sobie wyobrazić, że gdyby każdy z nich poszedł sam, dotarliby w tym samym czasie w sumie do siedemdziesięciu dwóch miast i miasteczek, a tak tylko do trzydziestu sześciu… A jednak Pan wysłał ich po dwóch. Dlaczego? Czy tylko dla bezpieczeństwa? A może chciał pokazać im jak ważna jest wspólnota? Znajduję kilka wzajemnie uzupełniających się odpowiedzi na to pytanie.
Po pierwsze i najważniejsze – bo tego chciał, taka była Jego wola, a ufam, że Jego miłość podpowiada najlepsze rozwiązania.
Po drugie – jestem dzieckiem Boga, ale nie jestem jedynakiem! Mam wiele braci i sióstr, którzy towarzyszą mi w drodze do Ojca. Pan chce abyśmy byli razem, abyśmy byli zjednoczeni nie tylko z Nim, ale i między sobą. Pięknie wybrzmiewa to pragnienie w przypowieści o marnotrawnym synu / miłosiernym Ojcu. Ojciec boleje tam nie tylko nad odejściem młodszego syna, ale i nad zazdrością tego starszego, nad tym, że bracia nie są razem w Jego miłości.
Po trzecie – idąc razem możemy i powinniśmy się wspierać. Raz jeden, raz drugi uczeń może mieć słabszy dzień, gorszy nastrój, mniejszy zapał, a wtedy pomoc, zachęta tego drugiego jest bezcenna.
Po czwarte – głoszenie Ewangelii w pojedynkę może stwarzać zagrożenie nadmiernego skupiania uwagi na sobie, głoszenia „po swojemu” a nie „po Bożemu”. Obecność drugiego ucznia i jego świadectwo wzmacnia wiarygodność przekazu. Zgodne świadectwo dwóch świadków było uznawane za prawdziwe.
Jak ważna jest wspólnota, wspólnota Kościoła! Zakorzenienie w niej i oparcie się na niej daje gwarancję głoszenia Ewangelii tak, jak On chce, a nie tak, jak mi się wydaje, że powinno być.