Uścisk tradycji z postępem

Może uda się na takim „neutralnym gruncie” zażegnać jakieś rodzinne nieporozumienie, wyjaśnić różnicę zdań, życzliwie porozmawiać, pogodzić się?

zdjęcie: Canstockphoto.pl

2026-02-05

Jeszcze do niedawna internet był czymś, na co mogli pozwolić sobie nieliczni. Dziś nie wyobrażamy sobie hotelu, restauracji czy innego miejsca publicznego bez dostępu do sieci internetowej. Panuje jednak powszechne przekonanie, że internet jest dobrym narzędziem jedynie w rękach młodego pokolenia. Czy aby na pewno? Każdy stawiał kiedyś swoje pierwsze kroki w sieci. To narzędzie wraz z szybkim rozwojem technologicznym za chwilę może okazać się niezbędne, by dokonać rezerwacji pokoju, zapisać się do lekarza, czy zrobić zakupy. Może więc warto spróbować zmierzyć się z tym, co nowe i oswoić nieznane?

Dawniej wymianie informacji służyły: posłaniec, list, kartka pocztowa, telegram, gołąb pocztowy, telefon stacjonarny z przewodem, krótkofalówki. Ile czasu „szedł” list zwykły albo polecony (nawet lotniczy lub express), czy kartka pocztowa z wakacji lub świąteczna? Kilka albo kilkanaście dni. Dodatkowo trzeba było zapłacić za znaczek, kupić kopertę, czasem iść i „odstać swoje” na poczcie.

Dzisiaj e-mail w kilka sekund dociera do dowolnej osoby w każdym miejscu na świecie. Oczywiście infrastruktura (internet, serwery, itd.) jest niezbędna, ale dawniej  do komunikowania się potrzebowaliśmy poczty, a listonosz – roweru. To też była infrastruktura, tyle że trochę inna. Dziś możemy w parę minut przesłać olbrzymie ilości danych, np. kilka tysięcy zdjęć praktycznie za darmo. Pomyślmy, ile kosztowałoby przesłanie kilku tysięcy zdjęć pocztą w paczce 30-40 lat temu… Seniorzy, znani ze skrupulatności i oszczędności z pewnością byliby w stanie to prześledzić i policzyć: wykonanie zdjęć aparatem z kliszą, wywołanie ich, zapakowanie, nadanie paczki na poczcie (bo kuriera nie było) i pewnie spora opłata, kilka dni oczekiwania, odbiór. Taka ilość zdjęć zapewne wymagałaby kilkudziesięciu albumów, by to wszystko pomieścić i kilku regałów, by to efektownie poustawiać.

Dzisiaj do rozmowy często służą nam internetowe komunikatory, czaty, platformy społecznościowe, smartfony. To darmowa poczta i transmisja danych, videorozmowy i możliwość przesyłania nie tylko zdjęć, ale i filmów, czy przepisów na placek wraz z instrukcją video jak i z czego ten placek upiec oraz podpowiedzią, gdzie najbliżej kupić składniki i ile będą kosztować. A tysiące zdjęć mieszczą się w kilku folderach na komputerowym dysku. Szybko, precyzyjnie, łatwo i na pewno taniej. Czyli „nowe technologie” to korzyść. Nie mówiąc o tym, że z cyfrowym zdjęciem można sporo jeszcze zrobić, obrabiając je… kolejnymi cyfrowymi narzędziami (np. za pomocą darmowych programów stworzyć z nich filmik, historyjkę lub pokaz slajdów, z dołożonym komentarzem oraz fajnym podkładem muzycznym).

Nie wartościujemy tu oczywiście walorów estetycznych i odczuć – zapewne nigdy żaden e-mail nie będzie tym, czym był niegdyś pięknie wykaligrafowany list, napisany atramentem i świetnym piórem, a na dodatek na czerpanym papierze. To zupełnie inna jakość. Podobnie zupełnie inną wartość ma stare, pożółkłe zdjęcie – takie czarno-białe z obwódką z ząbkami. Osoby starsze, w przeciwieństwie do obecnego młodego pokolenia, mają szczęście, że tego doświadczyły. I tego właśnie doświadczenia całkowicie „nie technologicznego” klimatu nie można przeliczyć na kwoty. Choć zapewne wielu młodych próbowałoby natychmiast przeliczyć i oszacować to w kilobajtach danych. Niezależnie od tego, w jakim jesteśmy wieku i jaki jest bagaż naszych życiowych doświadczeń, możemy wciąż próbować na miarę swoich możliwości otwierać się na to, co nowe. Stale możemy uczyć się i zdobywać kolejne umiejętności. Jednocześnie możemy też stać na straży tego, co od dawna sprawdzone i praktyczne. W ten sposób tradycja i postęp uścisną się serdecznie, niczym przyjaciele po latach rozłąki. A może dobrym pomysłem na spędzenie Dnia Babci i Dnia Dziadka (21 i 22 stycznia) będzie wspólne – młodszych i starszych członków rodziny – oglądanie starych zdjęć w albumach i tych nowszych na ekranach komputerów? Na pewno jedni drugim będą mieli przy tej okazji wiele do opowiedzenia, pokazania. Może uda się na takim „neutralnym gruncie” zażegnać jakieś rodzinne nieporozumienie, wyjaśnić różnicę zdań, życzliwie porozmawiać, pogodzić się? Przecież nic tak nie łączy jak wspólne przeżycia i dobre wspomnienia. Na pewno warto spróbować.


Zobacz całą zawartość numeru

Autorzy tekstów, Cogiel Renata Katarzyna, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2026nr01, Z cyklu:, Panorama wiary