Przebaczenie jest darem Boga
Przebaczać to nie zapomnieć, lecz pamiętać o Bogu, który stale przebacza. Boże przebaczenie jest siłą podtrzymującą świat w istnieniu.
2026-02-05
Człowiek może się otworzyć na dar przebaczenia lub nie. Przebaczając, prosząc o przebaczenie i otrzymując je, rozwijamy się. I odwrotnie, nie przebaczając cofamy się w rozwoju. Nieprzebaczenie rodzi wielki ból i jeśli się utrzymuje, prowadzi do regresu. Żyjąc w stałej urazie, nasze serce „ropieje”. Nieprzebaczenie staje się przyczyną wielu chorób psychicznych i somatycznych. Człowiek w takim stanie kontempluje swój ból. Dąży do naśladowania krzywdziciela, przerzucając swój ból na innych. Zatrutym owocem nieprzebaczenia jest zemsta. Przynosi co prawda chwilową ulgę, w dalszej jednak perspektywie prowadzi do jeszcze większego rozbicia. A można nieraz latami żyć w obsesji odwetu.
Znak rozpoznawczy chrześcijan
Przebaczenie jest wielką sztuką, nieraz tak trudną do wykonania, że może się wydawać niemożliwą do zrealizowania. Zanim psychologia podpowie, jakie są proste mechanizmy i etapy przebaczenia – od strony człowieka, warto wpierw zauważyć, że przebaczenie jest łaską Boga. Bez tej łaski, czyli pomocy Boga człowiekowi trudno żyć. Przebaczenie staje się papierkiem lakmusowym naszego chrześcijaństwa. Można by zaryzykować stwierdzenie, że na tyle jesteśmy chrześcijanami, na ile potrafimy przebaczać. Błogosławiony Kardynał Stefan Wyszyński, sam zaznając krzywdy od komunistów, pisał: „przebaczenie jest kluczem w naszym ręku do własnej celi więziennej”. Czy potrafimy dobrze wykorzystać ten klucz?
Umiejętność przebaczenia jest postawą na wskroś Boską, to niejako pierwiastek Boga w naszym życiu. Szatan nigdy nie przebacza, bo nie potrafi tego uczynić. Chyba najwięcej miejsca na rekolekcjach Apostolstwa Chorych poświęcamy właśnie tematowi przebaczenia. Piszę te słowa na rekolekcjach dla osób niepełnosprawnych, których największą boleścią nie jest niepełnosprawność, ale wątłe relacje z rodzicami, czy właściwie ich brak. Odrzucenie niepełnosprawnych dzieci rodzi w nich poczucie wielkiej krzywdy. Spotykamy się od lat i nieraz mam wrażenie, że zmaganie przebaczenia z nieprzebaczeniem będzie obecne w ich sercach (także i w moim) do końca życia.
„Dokładne przemyślenie”
W „Słowniku staropolskim” przebaczenie definiowane jest jako „dokładne przemyślenie”. Spróbujmy więc dogłębnie przemyśleć przebaczenie i nieprzebaczenie w naszym życiu, przywołując w sercu w pierwszej kolejności te osoby, które nas skrzywdziły i tych, których my skrzywdziliśmy.
Z przebaczeniem związany jest sakrament pokuty. Mówił o nim kiedyś Benedykt XVI, zestawiając problemy człowieka z przebaczeniem ze współczesną mentalnością: „kiedy łaski Bożego przebaczenia nie uznaje się za rzeczywistą i skuteczną, usiłuje się wyzwolić człowieka od winy. Wywołuje się wrażenie, jakoby do mówienia o poczuciu winy w ogóle nie było podstaw. Jednak w swoim wnętrzu ludzie w ten sposób «wyzwoleni» wiedzą, że nie jest to prawdą, bo grzech istnieje, a oni sami są grzesznikami. I chociaż pewne kierunki psychologii niełatwo potrafią przyznać, że poczucie winy może też wynikać z rzeczywistej winy, w porządku duchowym jest ono konieczne do zbawienia duszy. (…). Stąd wynika potrzeba (także w XXI w.) rozważenia zagadnień dotyczących grzechu i związanej z nim potrzeby przebaczenia.” Potrzeba przebaczenia jest wpisana w naszą naturę. Jest swoistym DNA człowieka. Czyniąc rzetelnie codzienny rachunek sumienia, także i ten przed spowiedzią, widzimy, że bardzo potrzebujemy łaski Bożego przebaczenia. Coraz więcej pacjentów hospicjów nie potrafi umrzeć, bo czeka na przebaczenie bliskich, bądź pragnie pojednania w rodzinie.
Ewangelia o przebaczeniu
Jezus zachęcał często do przebaczenia. Uczył go apostołów w Modlitwie Pańskiej: „przebacz nam nasze winy jako i my przebaczamy naszym winowajcom”. Miarą Bożego Miłosierdzia wobec nas jest postawa naszego miłosierdzia wobec bliźnich. W przypowieści o nielitościwym dłużniku ukazując sugestywny obraz, odwołuje się do naszego rozumu i serca. Ma on nami wstrząsnąć, poprowadzić do refleksji: jeśli Bóg jest taki miłosierny wobec mnie, to i ja powinienem stawać się miłosierny wobec bliźniego.
W przypowieści ukazuje dwóch ludzi, którzy zaciągnęli długi. Warto uzmysłowić sobie, o jakich niewyobrażalnych kwotach mówi Pan Jezus. 10 tysięcy talentów to 60 mln denarów. Biliony złotych. To symbol długu, który zaciągamy wobec Boga przez grzech. I druga kwota, która symbolizuje nasze „domaganie się sprawiedliwości na bliźnim” to cena „naszego nieprzebaczenia”, trwania w uporze serca. Kwota 100 denarów jest dokładnie 600 tysięcy razy mniejsza od 10 tysięcy talentów. Za „tyle” ów większy sługa nie chciał przebaczyć mniejszemu słudze. Za „tyle” my trwamy w postawie nieprzebaczenia. W finale przypowieści Jezus ukazuje zgubne konsekwencje nieprzebaczenia: „Wtedy pan wezwawszy go, rzekł mu: «Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?» I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu” (Mt 18, 32-35). Ten, kto sam nie przebacza, nie może liczyć na Boże przebaczenie.
Jezus zapłacił za nasz dług, który zaciągnęliśmy przez grzech wobec Boga, najwyższą ceną – swoim życiem. Nasze otwarcie się na Miłosierdzie Boże jest źródłem pojednania międzyludzkiego. Paradoksalnie, przeżycie krzywdy i oddanie jej Zbawicielowi, może zrodzić głębsze owoce miłości do Boga i bliźniego niż było to wcześniej, przed doświadczeniem krzywdy. To „szczęśliwa wina”, o której kapłan będzie śpiewał w Wigilię Paschalną. Kwintesencja chrześcijaństwa. Tam, gdzie jesteśmy najbardziej zranieni przez grzech – jeśli oddajemy go Bogu – On potrafi przemienić największe zło w największe dobro. Przez to uczymy się zaufania, zawierzenia Mu. Coraz bardziej się na Nim opieramy. Szczególnym miejscem nawrócenia, przyjęcia przebaczenia i okazania go bliźniemu, jest sakrament spowiedzi świętej.
W nim zawarta jest cała tajemnica męki i śmierci Chrystusa na krzyżu. Jezus wziął na siebie wszystkie nasze grzechy, cierpienia i krzywdy. Gdy kontemplujemy krzyż Jezusa, Jego miłość, która na nim się objawiła, możemy odkryć w tym znaku naszą drogę do wyzwolenia z urazów. W kluczowym momencie krzyżowania Jezus prosił: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34). Nie tylko sam Jezus im przebacza, ale wiedząc, jakie konsekwencje zbrodni ściągają na siebie, prosi również Ojca o miłosierdzie nad nimi. W jednej z homilii Benedykt XVI mówił: „Jezus może ofiarować przebaczenie i władzę przebaczania, ponieważ On sam cierpiał z powodu winy i unicestwił jej skutki w płomieniu swej miłości. Przebaczenie płynie z Jego krzyża; przemienia On świat miłością, która staje się darem. Jego Serce otwarte na krzyżu to brama, przez którą przychodzi do świata łaska przebaczenia. I tylko ta łaska może przemienić świat i budować pokój.”
Współpraca
Aby przebaczenie mogło stać się rzeczywiste, potrzeba współpracy pokrzywdzonego i krzywdziciela. W języku francuskim słowo przebaczyć tłumaczymy na „pardonner”. „Pardonner” złożone jest z dwóch słów: „par” – przez i „donner” – dać. „Pardonner” więc to całkowity dar angażujący dwie strony, polegający na przebaczeniu i przyjęciu przebaczenia.
Warto odnieść ludzkie relacje do naszej relacji z Bogiem. Aby Bóg nam mógł przebaczyć, potrzeba żalu za grzechy człowieka. Jeśli go nie ma, On nie może przebaczyć tego, czego nie żałujemy. To samo dotyczy relacji międzyludzkich. Aby przebaczenie mogło zaistnieć konieczna jest prawda wypowiedziana i prawda przyjęta oraz związana z tym skrucha człowieka, który skrzywdził. Słowa o przebaczaniu w Ewangelii pojawiają się krótko po tym, jak Jezus mobilizuje do tego, by umieć bliźniego upomnieć, gdy źle postępuje. W Ewangelii św. Łukasza wyraźnie mówi o skrusze jako o warunku przebaczenia: „jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwrócił się do ciebie, mówiąc: żałuję tego, przebacz mu” (Łk 17, 3-4).
Ile razy trzeba przebaczać? Ewangeliczna cyfra „77” oznacza nieskończoność. Bóg – jak mówił papież Franciszek – nie męczy się przebaczaniem. Podobnie i my winniśmy okazywać przebaczenie, tym którzy wyrażają skruchę wobec nas. Matka dziecku często przebacza, liczba „77” wcale nie musi być tylko symboliczna. Ciągłe przebaczanie nie ma oczywiście oznaczać pobłażania wychowankowi, ani tym bardziej nie powinno być przejawem wychowania bezstresowego. Bóg Ojciec też stale nam przebacza, co jednak nie oznacza, że nam pobłaża. Jego miłosierdzie nie niweluje Jego sprawiedliwości. Ciągłe wybaczanie potrzebne jest także w codziennych relacjach małżeńskich. Jest ono formą zrozumienia dla zwykłych słabości drugiego, wynikających z charakteru i psychiki danej osoby.
A jak postąpić w sytuacji, gdy bliźni nie przyjmuje żadnej formy napomnienia, nie wyraża w najmniejszym stopniu skruchy i trwa uparcie w złym postępowaniu? Na pewno jego zło nie może w naszych sercach rodzić nienawiści i chęci odwetu. Już Księga Mądrości Syracha przestrzegała: „Tego, kto się mści, spotka pomsta od Pana” (Syr 28, 1). W obliczu głęboko niewłaściwego postępowania bliźniego potrzebna jest wielka modlitwa o nawrócenie jego serca i o miłosierdzie Boże dla niego.
W konkretnych, szczególnie poważnych, przypadkach potrzebne jest też wyraźne zdystansowanie się wobec zła bliźniego. Przykładem tu może być zdrada małżeńska, szczególnie zdrada powtarzająca się. W tradycji chrześcijańskiej wypracowano wobec tego grzechu dwie postawy. Możliwe jest pojednanie małżonków zbudowane na żalu i postanowieniu poprawy ze strony małżonka winnego i na przebaczeniu ze strony małżonka zdradzonego. Jednak, szczególnie w przypadku powtarzającej się zdrady, potrzebna jest jakaś forma separacji jako wyraz sprzeciwu wobec zła. Słowa Pana Jezusa o przebaczeniu na pewno nie stanowią zobowiązania do przymykania oka w obliczu zdrady, ani tym bardziej nie nakazują akceptacji zła. Separacja, napomnienie i modlitwa będą wyrazem trudnej miłości wobec grzesznego współmałżonka.
Podobne postawy będą być może potrzebne także w innych sytuacjach małżeńskich, na przykład w obliczu alkoholizmu współmałżonka. Nierozerwalność małżeństwa oraz wezwanie do przebaczenia bliźniemu nie oznaczają poddania się sytuacjom przemocy wobec siebie, a tym bardziej wobec dziecka. Być może potrzebna separacja nie będzie oznaczała braku wybaczenia, ale będzie obroną siebie i dziecka, a także wyrazem miłości do współmałżonka, miłości twardej i kompetentnej. W takich sytuacjach warto podjąć intensywne kierownictwo duchowe, aby wraz ze spowiednikiem umieć rozeznać wolę Bożą.
Przebaczenie sobie
Istnieje jeszcze jedna ważna postawa – przebaczenia sobie. Zdarza się, że dzieci (często dorosłe) mają wyrzuty sumienia i niepokój serca związany z niedostatecznym – według ich mniemania – towarzyszeniem cierpiącym rodzicom, z ich nieobecnością w godzinie śmierci bliskich. Głębokie powierzenie Miłosierdziu Bożemu takich sytuacji może zrodzić pokój serca. Także pomoc innym chorym w ich odchodzeniu może być źródłem nadziei.
Modlitwa o przebaczenie
Proces przebaczenia trwa nieraz długo. Bardzo ważna jest modlitwa za krzywdziciela i usunięcie urazów ze swojego serca. Każdy z nas ma swoją drogę do Boga i swoje sposoby na modlitwę. Jednym z nich jest odmawianie różańca na 77 paciorkach (od ewangelicznej liczby zaleconej przez Jezusa Piotrowi), aby przebaczyć i być uzdrowionym z buntu i nienawiści. Różaniec ten zaczyna się od uczynienia znaku krzyża świętego i modlitwy: „Jezu, mój Panie, znasz moją winę. Uwolnij mnie. Wyzwól mnie! Znasz wszystkie otwarte i skryte rany, które zostały mi wyrządzone. Pomóż mi przebaczyć i ulecz rany mojej duszy! Pomóż także wszystkim, których ja zraniłem, aby oni mi przebaczyli. Amen”. Przy każdym z 77 paciorków wypowiada się słowa: „Pomóż mi i wszystkim, Panie, wszystko przebaczyć”. Modlitwą końcową są słowa: „Jezu Chryste, Ty nam powiedziałeś: Pokój mój zostawiam wam, pokój mój daję wam (J 14, 27). Jezu, ufam Tobie. Amen.”
Warto na koniec przywołać biblijne określenie Kościoła jako Mistycznego Ciała Chrystusa. Każdy z nas jest cząstką tego Ciała – Wspólnoty. Podobnie jak każde nasze osobiste dobro buduje świętość Kościoła, tak każdy grzech wyrządza Kościołowi krzywdę. Gdy idziemy do spowiedzi – do sakramentu pokuty i pojednania – i prosimy o pojednanie z Bogiem, prosimy równocześnie o pojednanie z całą wspólnotą Kościoła.
W literaturze
Przebaczenie było przedmiotem wielu historii opisanych w literaturze, także i tej polskiej. Warto przywołać historię Jacka Soplicy z poematu Adama Mickiewicza „Pan Tadeusz”. Poemat ten przez wieki budował i nadal buduje w nas chrześcijańską postawę, także w wymiarze przebaczenia.
Jeden z bohaterów poematu – Gerwazy Rębajło był wiernym, ostatnim sługą rodu Horeszków. Po śmierci Stolnika Horeszki z ręki Jacka Soplicy poprzysiągł zemstę na całym rodzie Sopliców. Przedstawiał Soplicę jako zdrajcę i mordercę, obwiniając go o wszystkie nieszczęścia Horeszków. Jacek Soplica, ukrywający się pod imieniem księdza Robaka, przez lata odpokutowywał swój czyn, służąc Bogu, walcząc o wolność ojczyzny i niosąc innym pomoc. Dokonała się w nim wewnętrzna przemiana. W Księdze X „Pana Tadeusza” Adam Mickiewicz ukazuje wzruszający moment przebaczenia. Jacek Soplica wyznaje prawdę o swoim życiu i błędach. Opowiada o miłości do Ewy Horeszkówny, o odrzuceniu przez Stolnika i o desperackim czynie – strzale, który zabił Stolnika. Gerwazy, słuchając spowiedzi, początkowo pełen gniewu, stopniowo dostrzega przemianę Soplicy. Widzi, że jego dawna nienawiść została zmazana przez lata ofiarnej służby dla ojczyzny. W obliczu śmierci Jacka Soplicy/ks. Robaka Gerwazy rezygnuje z zemsty i przebacza mu, podkreślając, że ważniejsze jest pojednanie niż dawne urazy.
I w naszym życiu może dokonać się pojednanie. Przebaczać to nie zapomnieć, lecz pamiętać o Bogu, który stale przebacza. Boże przebaczenie jest siłą podtrzymującą świat w istnieniu.
Zobacz całą zawartość numeru ►