O zaufaniu pośrdó trudności
Każda trudna sytuacja (czasami bez wyjścia) jest wezwaniem do żywej wiary. Zachariasz, mimo że przestrzegał przepisów pańskich, był sprawiedliwy, być może zbyt wielką wagę przywiązywał do ludzkiej logiki. Brakowało mu zaufania i wiary w Boże obietnice.
2025-12-19
Komentarz do Liturgii Słowa: Sdz 13, 2-7.24-25a; Łk 1, 5-25
III tydzień Adwentu
Niepłodność kobiet, jest strapieniem nie tylko dzisiejszych małżonków i ich rodzin. Sam doświadczałem, przy okazji rozmów w czasie odwiedzin duszpasterskich, jak brak potomstwa jest zadrą w życiu kobiet. „Dlaczego nie możemy mieć dziecka, przecież dalibyśmy mu tak wiele ciepła, miłości. Jak zrozumieć obfitość dzieci w rodzinach w których jest wiele złej atmosfery…, czasem dysfunkcyjnych…”. Te pytania często towarzyszą rozmowom duszpasterskim.
Niepłodność małżonków jest obecna także na kartach Biblii. Wystarczy spojrzeć na dzisiejsze czytanie z księgi Sędziów i niepłodność żony Manoacha, nie wspominając już o Abrahamie i Sarze, czekających całe swoje życie na potomka. Dziś w Ewangelii z kolei mamy przykład Elżbiety i Zachariasza, rodziców wielkiego proroka Jana Chrzciciela. Być może Elżbieta i Zachariasz także zmagali się z pytaniem: dlaczego? Przecież, jak mówi Ewangelia, „oboje byli sprawiedliwi wobec Boga, i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów pańskich…”.
Wobec niepłodności człowiek stoi przed ryzykiem odwrócenia się od Boga i szukania wyjścia w innych możliwościach. Być może stoi przed nim pokusa rajska z ogrodu Eden: „Będziecie jak Bóg” – skierowana do biblijnej Ewy i Adama? A przecież, mimo niepłodności, Samson, Izaak, czy Jan Chrzciciel przyszli na świat w wyniku cudownej interwencji Pana Boga, który posyła anioła, oznajmiającego radosną nowinę.
Każda trudna sytuacja (czasami bez wyjścia) jest wezwaniem do żywej wiary. Zachariasz, mimo że przestrzegał przepisów pańskich, był sprawiedliwy, być może zbyt wielką wagę przywiązywał do ludzkiej logiki. Brakowało mu zaufania i wiary w Boże obietnice, dlatego konsekwencją jego niewiary była niemota: „A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić, aż do dnia, w którym się to stanie…”.
A jak jest z tobą? Być może dziwisz się Zachariaszowi, że nie uwierzył… Może myślisz sobie: gdybym był na jego miejscu, zapewne okazałbym zaufanie. Czy twoje życie nie przypomina niepłodnego łona? Niby przestrzegasz przykazań Bożych, przyjmujesz kolędę, uczestniczysz we mszy świętej, może i codziennie… A gdyby Pan Bóg coś ci odebrał? Odrobinę zdrowia, zabrałby do wieczności kogooś najcenniejszego: mamę, tatę, małżonka, czy siostrę… jak byś zareagował? Czasem Bóg nie spełnia naszych zachcianek, bo… okazałoby się, że bylibyśmy najbardziej nieszczęśliwymi ludźmi na świecie.
Jakiś czas temu moja kuzynka wykryła u swojego ukochanego syna Mikołaja chorobę Duchenne’a, związaną z dysfunkcją mięśni, ich dystrofią. Odtąd żyje ze świadomością, że dziecko każdego dnia będzie coraz słabsze, zanikające mięśnie ostatecznie doprowadzą do śmierci… Czy walczyłbyś z Bogiem, jak Jakub nad potokiem Jabbok, i spierał się z Nim na przykład o to, że nie dał ci dziecka, gdybyś wiedział, że urodzi się chore…? Niezbadane są nasze losy, nie znamy tego, co Bóg wie o nas.
Panie pozwól mi zaufać Ci, uwierzyć, że Ty jesteś, a twój Anioł ciągle jest obok mnie i przynosi mi radosną nowinę. Być może on ciągle przedziera się z delikatnym szeptem: „Ja jestem Gabriel stojący przed Bogiem…”. Tylko ja z powodu hałasu aktywnego życia często nie słyszę jego głosu i z powodu mojej ślepoty nie widzę jego obecności.
Panie, pozwól mi zamilknąć na czas tego adwentu, zabierz mi głos, byś wreszcie Ty był obecny, nawet na chwilę zabierz mi wzrok, bym mógł jak niewidomi wreszcie do ciebie zawołać: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną…”.