O Apostolstwie Chorych, które przynosi sens
We współczesnych społeczeństwach europejskich możemy cieszyć się coraz wyższym standardem medycznym, który oferuje ciągle nowe leki lub terapie, dając nadzieję na wyleczenie. Wydaje się, jakby w takiej sytuacji nie było miejsca na Apostolstwo Chorych. Jednak w coraz bardziej stechnicyzowanym świecie medycznym pytań o życie jest nie mniej, lecz ciągle więcej.
zdjęcie: Witold Hanke
2025-10-10
Drodzy Pielgrzymi Apostolstwa Chorych, to wielki zaszczyt dla mnie jako moderatora, kierownika duchowego Apostolstwa Chorych w Holandii, że mogę być dzisiaj pielgrzymem z Wami w tym szczególnym miejscu pielgrzymkowym, jakim jest Jasna Góra.
Apostolstwo Chorych zostało założone w Holandii 1 listopada 1925 roku przez ks. Wawrzyńca Willenborga, proboszcza w Bloemendaal, w diecezji Haarlem. W tym roku obchodzimy 100-lecie istnienia wspólnoty, a Wy obchodzicie 95. rocznicę powstania Apostolstwa Chorych w Polsce.
Ksiądz proboszcz Willenborg znalazł inspirację podczas pielgrzymki do sanktuarium św. Jana Marii Vianney'a w Ars koło Lyonu, we Francji. Tam zobaczył, jak ten święty pasterz nie tylko poprzez spowiedź jednał ludzi z sobą nawzajem, z Kościołem i Bogiem, ale zobaczył także, że ludzie, którzy z powodu choroby nie mogą wiele wnieść w życie społeczne, nadal odgrywają ważną rolę we wspólnocie wiary. Połączył on ludzi ze sobą przez modlitwę.
Po powrocie do Holandii ks. Willenborg zaczął szukać sposobów, jak aktywnie włączyć chorych w życie parafii. Inspiracją były dla niego także żywoty dwóch wielkich świętych: św. Ludwiny ze Schiedam koło Rotterdamu oraz św. Reinaldis, belgijskiej benedyktynki, żyjącej w VII w., która jest czczona za miłość do Eucharystii i do modlitwy.
Święta Ludwina jest jedyną świętą kobietą pochodzącą z Holandii. Urodziła się w 1380 roku w Schiedam niedaleko Rotterdamu. W wieku 15 lat podczas jazdy na łyżwach z przyjaciółkami upadła i złamała żebro. Powstał ropień, który nie chciał się goić i pozostała przykuta do łóżka przez 38 lat, aż do śmierci. Cierpiała na wiele chorób i dolegliwości oraz miała mistyczne wizje. Ze swojego łoża boleści pocieszała biednych i potrzebujących z bliska i z daleka. Już za życia, ale z pewnością po śmierci, była czczona przez lud jako święta. Jej święto przypada 14 czerwca.
Połączenie cierpienia i modlitwy stało się skałą, na której ks. Willenborg ustanowił Apostolstwo Chorych. Szczególnie przemówił do niego ten fragment Dziejów Apostolskich: „Wynoszono chorych na ulicę i kładziono na łożach i noszach” (Dz 5, 15). Ksiądz Willenborg zaproponował, aby faktycznie uczynić to samo i przywieźć chorych do kościoła parafialnego na triduum ku czci Najświętszego Sakramentu. Tak też się stało i pierwsze triduum odbyło się od 7 do 9 czerwca 1925 roku w Bloemendaal. Chodziło o to – jak zaproponował ks. Willenborg – aby „mobilizować chorych dla Chrystusa”.
Pierwsze triduum okazało się sukcesem. Zgłosiło się 124 chorych, którzy pozostając na łóżkach i noszach, mogli znaleźć się w głównej nawie kościoła, blisko ołtarza. Konferencje i ćwiczenia duchowe zapadły w serca uczestników, a punktem kulminacyjnym było błogosławieństwo chorych Najświętszym Sakramentem na zakończenie triduum. Dało to ks. Willenborgowi ostateczny impuls do założenia Apostolstwa Chorych. Apostolstwo Chorych zostało założone po to, aby ludzi chorych, starszych, samotnych, zamkniętych w domach i przykutych do łóżka, włączyć w życie duchowe parafii i wspólnoty wiary.
Naszym ludzkim i chrześcijańskim obowiązkiem jest otaczanie chorych i osób w podeszłym wieku troską, uwagą i miłością. Czy chodzi tylko o to, aby przyjęli to wszystko z wdzięcznością? Co mogą robić chorzy i starsi, którzy nie są w stanie uczestniczyć we mszy świętej, ani udać się do parafii? Apostolstwo Chorych chce dać im codzienne, ważne, niewidzialne, ale odczuwalne zadanie w ich życiu, w życiu innych i życiu wspólnoty wiary. Jakie to zadanie? Przez fizyczne i duchowe cierpienie oraz trudne doświadczenia ofiarować się modlitewnie Chrystusowi i Jego owocnemu cierpieniu za cały świat.
Jezus nakazuje swoim uczniom wyjść do ludzi, jak napisał św. Mateusz w rozdziale 10. swej Ewangelii: „Przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości” (Mt 10, 1). Uzdrowienie jest znakiem działania i obecności Boga w świecie. W Ewangelii św. Łukasza Pan Jezus daje uczniom takie polecenie: „Uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże” (Łk 10, 9).
Choroba, starzenie się, uleczenie ciężkiej choroby lub otrzymanie niepomyślnej diagnozy, że uleczenie nie jest możliwe, czyni coś z tobą jako człowiekiem. Może się to przydarzyć każdemu z nas. Wszyscy tego doświadczamy. Takie jest życie. Bycie chorym, starzenie się, konieczność radzenia sobie z utratą sił fizycznych i psychicznych, stawiają przed każdym człowiekiem pytania o sens życia, o to, dlaczego to się z nami dzieje i gdzie jest Pan Bóg w tej sytuacji. Te doświadczenia dotykają nie tylko osób chorych i starszych, ale także małżonków, dzieci, naszych bliskich, sąsiadów i przyjaciół, osób w środowisku pracy, w szkole i parafii. Chory i starszy człowiek nie żyje sam, ale w powiązaniu z innymi.
We współczesnych społeczeństwach europejskich możemy cieszyć się coraz wyższym standardem medycznym, który oferuje ciągle nowe leki lub terapie, dając nadzieję na wyleczenie. Tabletka lub terapia często rozwiązuje problem i możemy iść dalej. Wydaje się, jakby w takiej sytuacji nie było miejsca na Apostolstwo Chorych. Jednak w coraz bardziej stechnicyzowanym świecie medycznym pytań o życie jest nie mniej, lecz ciągle więcej. Czym jest życie i jak sobie z nim radzić, kiedy ono nie spełnia moich oczekiwań?
Opieka nad chorymi w szpitalach staje się bardziej oszczędna, ponieważ generuje coraz większe obciążenia finansowe dla państwa. A to głównie z powodu wysokiego standardu medyczno-technicznego. Na prawdziwą opiekę nad chorymi, starszymi i niepełnosprawnymi niemal nie starcza środków. Do opieki i troski medycznej potrzebni są ludzie; same maszyny i roboty tego nie zapewnią. Człowiek chory i starszy może jako „nieproduktywny” szybko zostać uznany za obciążenie dla budżetu, ponieważ społeczeństwo ma skłonność do ponoszenia możliwie jak najmniejszych obciążeń.
W swej istocie ludzie pozostają jednak ludźmi i chcą wnieść coś pozytywnego do życia społecznego. Właśnie dlatego przyszłość stoi otworem przed Apostolstwem Chorych. Nie w kwestii tego, co lekarz lub kapłan zrobią dla mnie i ile dla mnie znaczy ich obecność, ale w kwestii tego, co ja, jako człowiek chory i starszy mogę zaoferować sobie i innym chorym, a także Kościołowi i światu. Nie ma nic piękniejszego niż modlitwa do Pana, który uzdrawia chorych, a znajdujących się na peryferiach społeczeństwa stawia w jego centrum i kocha każdego człowieka!
I tak, w wielu miejscach na świecie każdego dnia około godziny 15.00 rozpoczyna pracę blok wyjątkowej „elektrowni”, modlitewny maraton ludzi, którzy w sytuacji złego stanu zdrowia mają prawo oczekiwać opieki, miłości i troski, a którzy z kolei ze swej strony oddają to przez swoją modlitwę jako duchowy oddech. Nie chodzi przy tym o to, aby to były pięknie sformułowane modlitwy. Poszukiwanie słów i wielka cisza często mówią o wiele więcej. Chodzi o to, aby móc zrobić coś dla kogoś innego. Wspólnymi siłami. Ufając słowom Jezusa: „Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 20).
Tak aby „gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale mógł powiedzieć: byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem chory, a odwiedziliście Mnie. Na co odpowiemy: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie, spragnionym i daliśmy Ci pić, kiedy widzieliśmy Cię chorym i przyszliśmy do Ciebie?. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 31-40).
A więc każdego dnia około godziny 15.00 módl się o siłę dla własnego życia; módl się z wdzięcznością za rodzinę, pielęgniarki, lekarzy i kapelanów, którzy się Tobą opiekują; módl się o duchowe dobro parafii, o pokój na świecie, za naszego papieża i za Kościół jako królestwo Boże na ziemi. Bo każdy paciorek różańca przyczynia się do tego i każdy człowiek ma znaczenie! Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Zobacz całą zawartość numeru ►