Zawalczyłem o siebie

Na przełomie 2008 i 2009 roku ważyłem 123 kg. Niby mnie to martwiło, ale ostatecznie przechodziłem nad tym do porządku dzienego. Kiedy jednak zaczęły się dolegliwości fizyczne, częstomocz, ogólne osłabienie i senność w ciągu dnia – spanikowałem.

zdjęcie: CANSTOCKPHOTO.PL

2019-11-07

Miałem poukładane, bardzo wygodne życie. Studiowałem, biznes się rozwijał, pieniędzy nie brakowało. Kilka razy w tygodniu bywałem w restauracjach, bo rozmowy biznesowe odbywały się przy talerzu. Zupełnie nie zwracałem uwagi na to, jak szybko przybierałem na wadze. Przeprowadzka do dużego miasta i życie w trudnych warunkach spowodowały, że zarzuciłem pasję do sportu. Jedyną przyjemnością dla ciała stało się jedzenie. Jak człowiek wejdzie na wagę i pierwszy raz widzi „stówkę”, to zaczyna się nad sobą zastanawiać. Ale jeśli w perspektywie jest paczka czekoladowych cukierków, to te myśli nie przybierają w głowie zbyt poważnej formy.

Na przełomie 2008 i 2009 roku ważyłem 123 kg. Niby mnie to martwiło, ale ostatecznie przechodziłem nad tym do porządku dziennego. Kiedy jednak zaczęły się dolegliwości fizyczne, częstomocz, ogólne osłabienie i senność w ciągu dnia – spanikowałem. Szybko umówiłem wizytę u lekarza. Po wywiadzie pani doktor oznajmiła, że zarówno objawy, o których mówię, a także mój wygląd pulchnego misia wskazują na to, że to cukrzyca. Ostatecznie jednak diagnozę potwierdzi poranne badanie krwi na czczo. Rano zrobiłem badanie krwi. Byłem niesamowicie zestresowany.

Gdy wróciłem do laboratorium po wyniki, pani przekazująca kartkę oznajmiła: „cukrzyca jak byk” (300 mg/dl). Ja, człowiek, który całe życie bał się igły, wyobraziłem sobie, że będę musiał robić sobie zastrzyki z insuliny. Moje przerażenie sięgnęło zenitu. Wiedziałem, że żarty się skończyły. Pojawia się w głowie myśl, że jestem nieodwracalnie chory. Czułem się gorszy, jakby ukarany za złe uczynki. Miałem przed sobą ogromną listę zakazów, ostrzeżeń, tabelę powikłań. Byłem kompletnie załamany. „Teraz wszystkie moje plany życiowe legną w gruzach. Niczego więcej już nie osiągnę” – myślałem. Gdy zachorowałem, próbowałem pozbyć się tej przypadłości natychmiast. Chciałem ją odgonić, tak jak odgania się osę od szklanki ze słodkim napojem. Z dzisiejszej perspektywy wiem, że tak się nie da. Skoro tak długo tę chorobę hodowałem, to teraz trzeba poświęcić czas na wyjście z niej albo przynajmniej na ustabilizowanie swojego stanu. Po wielu próbach i błędach dietetycznych, postanowiłem, że sam ułożę swój plan żywieniowy z pomocą dietetyka. Studiowałem swój metabolizm i reakcję organizmu na konkretne produkty. To było ciągłe życie z glukometrem – analizowałem wszystko, co jadłem. W swojej diecie opierałem się na drobiu, kaszach, ryżu, warzywach. Nauczyłem się gotować. Ponieważ jestem typem samouka, do wszystkiego musiałem dojść sam, choć zawsze działałem w porozumieniu z lekarzem. Dzięki mojej własnej diecie po dwóch latach mogłem zrezygnować z przyjmowania tabletek. Dziś jem siedem posiłków dziennie i prowadzę się zdrowiej niż zdrowi ludzie. Wyniki mam świetne i zdarza się, że lekarze nie wierzą, że mam cukrzycę, bo po prostu nie widać jej w wynikach. Przez te wszystkie lata przeszedłem wielką przemianę zewnętrzną. Cały czas jeszcze pracuję nad swoim ciałem. Jedno wiem na pewno – walkę z cukrzycą trzeba rozłożyć na lata, podzielić ją na etapy. Rzucanie się na głęboką wodę i brak efektów demotywują. Tymczasem chodzi o to, by systematycznie wyznaczać sobie małe cele i cieszyć się z osiągnięć. I na koniec  jeszcze jedna ważna wskazówka: należy bezwzględnie przestrzegać zaleceń lekarskich. Ja, choć nie jestem zbytnio skłonny, by podporządkowywać się innym, byłem całkowicie posłuszny mojej pani doktor i dietetykowi. Nie eksperymentowałem, nie robiłem niczego na własną rękę. Kiedy czułem się gorzej albo obserwowałem, że coś z zaleceń lekarskich mi nie służy, mówiłem o tym podczas kolejnej wizyty. Wówczas wspólnie z panią doktor szukaliśmy rozwiązania.

Cieszę się, że w odpowiednim momencie zawalczyłem o siebie i o swoje zdrowie. Dzięki uporowi udało mi się osiągnąć więcej niż mogłem się spodziewać. Choć nadal mam cukrzycę, czuję się o wiele zdrowszy niż przed diagnozą. Myślę, że każdy mój wysiłek się opłacił. 

 


Zobacz całą zawartość numeru

Autorzy tekstów, pozostali Autorzy, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2019nr11, Z cyklu:, Panorama wiary

Kim jesteśmy?

Rozważania różańcowe

nd pn wt śr cz pt sb

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

Dzisiaj: 08.04.2020