Uzdrowieńczy i ofiarniczy charakter Eucharystii

Eucharystia łączy w sobie charakter uzdrowieńczy z odkupieńczym. Jeden z tych aspektów nie może być rozpatrywany w oderwaniu od drugiego.

zdjęcie: Cathopic.com

2026-06-03

Spotkanie z Osobą Chrystusa przynosi uzdrowienie. Widzimy to w scenie, w której Jezus w Kafarnaum uzdrawia kobietę od dwunastu lat cierpiącą na krwotok. Relację z tego wydarzenia przekazują wszystkie ewangelie synoptyczne. Wspomniana kobieta wydała wszystkie pieniądze na lekarzy, lecz żaden z nich nie potrafił jej pomóc. Dlatego przepycha się ona przez otaczający Jezusa tłum, wierząc mocno, że zostanie uzdrowiona z krwotoku, jeśli tylko zdoła dotknąć się brzegu Jego szat. Jezus zauważa, że moc wyszła z Niego i pyta, kto się Go dotknął. Kobieta, drżąc ze strachu, podchodzi i upada przed Nim, On zaś wypowiada do niej pełne wsparcia słowa: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju” (Łk 5, 48).

Kobieta doświadcza uzdrowienia fizycznego, ponieważ ustaje jej krwotok. Oznacza to także uzdrowienie na poziomie psychospołecznym. Zostaje ona uzdrowiona ze swoich lęków oraz napięć powodowanych chorobą, ponieważ jest już teraz w stanie nawiązać normalne relacje społeczne, które dotychczas ze względu na krwotok były niemożliwe. Zgodnie z Prawem Mojżeszowym tego typu krwawienie czyniło ją nieczystą (zob. Kpł 15, 25-27). W konkrecie życia oznaczało to społeczną i religijną izolację: nie wolno jej było wyjść za mąż, a jeśli byłaby już mężatką, nie wolno jej było podejmować współżycia z mężem, co stanowiło podstawę prawną do rozwodu. Zgodnie z Prawem Mojżeszowym nie miała ona także prawa przebywać w tłumie. Prawo zabraniało jej dotknąć Jezusa i Jego szat. Tłumaczy to, dlaczego kobieta, będąc świadoma złamania Prawa Mojżeszowego, podchodzi do Jezusa pełna lęku i strachu, obawiając się najgorszego.

Jezus jednak zwraca się do niej w pełnych miłości i wsparcia słowach.: „Córko twoja wiara cię ocaliła” (Łk 5, 48). Słowa te znaczą o wiele więcej niż uzdrowienie fizyczne czy psychospołeczne. Odwołują się one także do uzdrowienia duchowego. Kobieta uzdrowiona z krwotoku nie tylko uznaje, że Jezus mógł ją uzdrowić, ale także wierzy w Niego. Tradycja identyfikuje ją – opierając się na apokryficznej Ewangelii Nikodema pochodzącej z IV/V wieku – z Weroniką, kobietą, która szła za Jezusem podczas drogi krzyżowej i – zgodnie z szóstą stacją – wytarła chustą twarz Zbawiciela z potu i krwi. Z wdzięczności Jezus sprawił, że na płótnie odbiło się Jego Najświętsze Oblicze.

Słowa Jezusa: „twoja wiara cię ocaliła” padają często w Ewangelii. Wypowiada je także do pokutującej jawnogrzesznicy (zob. Łk 7, 50) oraz do jedynego z dziesięciu uzdrowionych trędowatych – Samarytanina, który podejmuje trud powrotu w celu oddania Mu chwały (zob. Łk 17, 19), a także do niewidomego z Jerycha, któremu przywrócił wzrok (zob. Łk 18, 42). Jezus przynosi ludziom nie tylko uzdrowienie psychiczne, ale uzdrawia ich na wszelkich możliwych płaszczyznach, gdy uznają Go za Syna Bożego lub Mesjasza. Przynosi On przebaczenie grzechów i prowadzi człowieka do zmartwychwstania i życia wiecznego z Bogiem.

Kobieta cierpiąca na krwotok, identyfikowana jako Weronika, doświadczyła Chrystusowej mocy uzdrowienia poprzez osobiste z Nim spotkanie. W takim sensie między nią a nami nie ma najmniejszej różnicy. My także możemy spotkać Jezusa osobiście w sakramentach, szczególnie w sakramencie Eucharystii – „źródle i szczycie całego życia chrześcijańskiego”. W tym sakramencie chleb i wino są przemieniane w Ciało i Krew Chrystusa. W Komunii otrzymujemy Chrystusa jako Osobę i dokonuje się nasze z Nim spotkanie. Dzięki temu i my możemy otrzymać od Niego uzdrowienie.

Eucharystia uzdrawia

Mówiąc o uzdrawiającej mocy sakramentów, myślimy w pierwszym odruchu o namaszczeniu chorych oraz spowiedzi, które jednoznacznie sklasyfikowano jako sakramenty uzdrowienia. Jednak Katechizm Kościoła Katolickiego jasno stwierdza, że także Eucharystia ma na celu uzdrowienie (KKK 1393). Dokument ten odwołuje się do św. Ambrożego, który nazywa Eucharystię lekarstwem: „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pana głosicie. Jeśli głosimy śmierć, to jednocześnie odpuszczenie grzechów. Jeśli za każdym razem Krew wylewa się na odpuszczenie grzechów, powinienem zawsze ją przyjmować, aby ciągle odpuszczała moje grzechy. Ponieważ ciągle grzeszę, powinienem zawsze mieć lekarstwo”. Eucharystia klasyfikowana jako lekarstwo występuje również w pismach Efrema Syryjczyka. Określa on Chrystusa w swym wcieleniu, cierpieniu i śmierci na krzyżu, zmartwychwstaniu, wniebowstąpieniu i powrocie na końcu czasów jako Lekarstwo Życia. Używa także tego wyrażenia na określenie Eucharystii.

Z czym wiąże się to całościowe uzdrowienie nas, ludzi, poprzez Eucharystię? Od samego początku chrześcijańska tradycja dostrzegała analogię pomiędzy uzdrowieniem z choroby z jednej strony a zbawieniem w Chrystusie, uzdrowieniem z grzechu i winy z drugiej. Chrześcijańska tradycja uważa cierpienie związane z chorobą oraz grzechy osobiste za konsekwencje grzechu pierworodnego, w którym wszyscy mamy udział. Grzech pierworodny odnosi się do świadomego wyboru dokonanego przez ludzkość na samym początku stworzenia. W wyniku tego pierwszego grzechu doszło do zerwania pierwotnej wyjątkowej przyjaźni z Bogiem, stanu reprezentowanego przez obraz ogrodu Eden jako ziemskiego raju. Człowiek nie chciał już uznawać Boga za Stworzyciela i zapragnął stać się jak On. W efekcie, po utracie wyjątkowej przyjaźni z Bogiem, a co za tym idzie początkowych szczególnych darów łaski, pierwsi ludzie utracili swą pierwotną pełną harmonii naturę. Naraziło ich to na cierpienia i śmierć. Grzech pierworodny, z którym rodzimy się, nie stanowi osobistego aktu, lecz jest stanem. Chrystus zbawia nas od niego i od wszystkich grzechów poprzez swoje wcielenie, ukrzyżowanie, zmartwychwstanie, wniebowstąpienie oraz zesłanie Ducha Świętego w dzień Pięćdziesiątnicy.

„Christus Medicus”

Analogia pomiędzy cierpieniem związanym z chorobą a grzechem oraz wiara w Chrystusa Zbawcę (Uzdrowiciela) od grzechu była głównym powodem, dla którego wielu Ojców Kościoła nadawało mu określenie „Christus Medicus”, chociaż tytuł ten był promowany także ze względu na kult Asklepiosa, grecko-rzymskiego boga medycyny, czczonego także jako zbawcę oraz lekarza. Co więcej, Ewangelie podają, że Jezus uzdrowił w cudowny sposób wiele chorób podczas swego ziemskiego życia na znak bycia Synem Bożym, ale także na znak zbawienia od grzechu. Wspomniany św. Ambroży odwołuje się do lekarza jako do kogoś, kto „naśladuje lekarza przychodzącego z nieba”. Nazywa on Chrystusa „wielkim lekarzem”. Święty Augustyn najczęściej używał terminu „lekarz” na określenie tego, co Chrystus uczynił dla upadłej ludzkości. Poprzez czynienie czegoś dokładnie odwrotnego do tego, co zrobili pierwsi rodzice poprzez grzech, czyli poprzez uniżenie samego siebie w cierpieniu i śmierci. On, „prawdziwy lekarz”, stał się „lekarzem doskonałym dla naszych ran”. Zwykły pokarm staje się budulcem naszego ciała. W Eucharystii dochodzi do sytuacji odwrotnej: stajemy się tym, co jemy i pijemy. Jak mówi Augustyn: „gdybyś przyjął Ciało i Krew Chrystusa w odpowiedni sposób, stałbyś się tym, co otrzymałeś”.

Nasze upodabnianie się do Chrystusa, rozpoczęte we chrzcie świętym i potwierdzone w bierzmowaniu, karmi się Eucharystią. Katechizm Kościoła Katolickiego tłumaczy: „Komunia święta w przedziwny sposób dokonuje w naszym życiu duchowym tego, czego pokarm materialny w życiu cielesnym. Przyjmowanie w Komunii Ciała Chrystusa zmartwychwstałego podtrzymuje, pogłębia i odnawia życie łaski otrzymane na chrzcie. Wzrost życia chrześcijańskiego potrzebuje pokarmu Komunii eucharystycznej, Chleba naszej pielgrzymki, aż do chwili śmierci, gdy zostanie nam udzielony jako Wiatyk” (KKK 1392).

Eucharystia karmi nas miłością, oczyszcza z codziennych grzechów i chroni nas przed grzechami śmiertelnymi. Co więcej, Eucharystia czyni z nas wspólnotę wierzących, Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa. Komunia odnawia i umacnia nasze zapoczątkowane we chrzcie świętym zakorzenienie w Kościele. W karmieniu naszej miłości, naszego upodabniania do Chrystusa, w przebaczeniu i ochronie przed grzechami oraz wzmocnieniu naszego zakorzenienia w Kościele leży uzdrawiający charakter Eucharystii.

Eucharystia jako ofiara

Chrystus staje się Lekarzem naszego człowieczeństwa poprzez ofiarowanie oraz całkowity dar z samego siebie: we wcieleniu, poprzez które wystawił się na warunki naszego istnienia naznaczonego grzechami, wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami, szczególnie poprzez swe cierpienie i ukrzyżowanie; misterium paschalne i śmierć na krzyżu oraz zmartwychwstanie, poprzez które jesteśmy całkowicie uzdrowieni, to znaczy zbawieni od grzechu i śmierci; uobecnia się w sposób bezkrwawy w Eucharystii.

Oprócz uzdrowienia, Eucharystia ma także charakter ofiarniczy. To poprzez nią Jezus pragnie zaangażować nas w swoją ofiarę, dar z samego siebie. W adhortacji apostolskiej „Sacramentum caritatis” Benedykt XVI podkreśla, że przykazanie Jezusa dane podczas ustanowienia Eucharystii w czasie Ostatniej Wieczerzy, „to czyńcie na moją pamiątkę” (Łk 22,19; 1 Kor 11, 25) zawiera w sobie nie tylko powtarzalną celebrację tego sakramentu, lecz w swej największej istocie samą Eucharystię: „Poprzez ustanowienie Eucharystii podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus nadał temu aktowi ofiary trwałą obecność. Antycypuje On swoją śmierć i zmartwychwstanie, dając już w owej godzinie swoim uczniom siebie samego w chlebie i winie, swoje Ciało i swoją Krew jako nową mannę […] Eucharystia włącza nas w akt ofiarniczy Jezusa”.

Jezus „pociąga nas do siebie”. Substancjalne przekształcenie chleba i wina w Jego Ciało i Jego Krew wnosi do wnętrza stworzenia fundament radykalnej przemiany, coś w rodzaju „nuklearnego rozszczepienia”, by użyć znanego dziś obrazu, wnikającego w najskrytszy poziom bytu, przemiany mającej za cel wywołanie procesu przekształcenia rzeczywistości, którego kresem ostatecznym będzie przemienienie całego świata, aż do stanu, w którym Bóg stanie się wszystkim we wszystkich (zob. 1 Kor 15, 28).

Celebrując i przyjmując Eucharystię mamy udział nie tylko w zmartwychwstaniu Jezusa, ale także w Jego cierpieniu i śmierci. Nasza wiara podpowiada nam, czym jest Eucharystia, jednak musimy ponownie odkryć, co wnosi ona w nasze osobiste życie. Poprzez nasz udział w Eucharystii Chrystus może w wyjątkowy sposób powoływać nas do udziału w swym cierpieniu oraz ofierze. To właśnie miało miejsce najkonkretniej w przypadku męczenników. Na krótko przed swym męczeństwem, polegającym na spaleniu żywcem w roku 155, św. Polikarp, biskup Smyrny, modlił się w ten sposób: „Panie, Boże wszechmogący, Ojcze Twego umiłowanego i błogosławionego Syna, Jezusa Chrystusa […] Błogosławię Cię, że uznałeś mnie godnym tego dnia i tej godziny, kiedy to, zaliczony do Twoich męczenników, dostępuję udziału w kielichu Twego Chrystusa, abym mógł też zmartwychwstać na życie wieczne duszy i ciała w nieskazitelności Ducha Świętego. Obym razem z nimi został dziś przez Ciebie przyjęty jako ofiara tłusta i Tobie miła tak, jak ją sam przygotowałeś, z góry objawiłeś i wypełniłeś Ty, Bóg prawdziwy i nie znający kłamstwa”. Odwołanie do kielicha Chrystusa ukazuje, że Polikarp postrzega męczeństwo jako szczególną formę udziału w cierpieniach Chrystusa w i poprzez Eucharystię. Uznaje on, że Jezus angażuje także i jego w swą ofiarę. Co ważne, prowadzi ona także do jego uzdrowienia, gdyż poprzez męczeństwo dostępuje on natychmiastowego udziału w wiecznym królestwie Bożym.

I uzdrowienie i ofiara

Eucharystia łączy w sobie charakter uzdrowieńczy z odkupieńczym. Jeden z tych aspektów nie może być rozpatrywany w oderwaniu od drugiego. Ważne jest zatem, by przyjmować ten sakrament pobożnie, z pełną świadomością faktu, że możemy mieć udział w jego uzdrowieńczym wymiarze tylko wtedy, gdy pozwolimy Jezusowi zaangażować nas w jego wymiar ofiarny. Eucharystia jest zatem źródłem nadziei i siły, szczególnie w naszym cierpieniu, którego w takiej czy innej formie zawsze doświadczamy. Poprzez częste uczestnictwo w Eucharystii możemy jednoczyć się z Jezusem w Jego cierpieniu i nieść wraz z Nim nasz krzyż. W ten sposób odnajdujemy siłę do pójścia za powołaniem, które Jezus umieszcza w centrum naszego cierpienia. Przyczynia się to do uzdrowienia całej naszej osoby, co możemy także ofiarować w intencji uzdrowienia innych. Jeśli dojdziemy do tego etapu – uczy Jan Paweł II – możemy odnaleźć w naszym cierpieniu „wewnętrzny pokój, a nawet duchową radość” („Salvifici doloris”, 26).


Zobacz całą zawartość numeru

 

Autorzy tekstów, pozostali Autorzy, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2026nr06, Z cyklu:, Z bliska