Potrzebujemy Ducha Świętego
Tak jak apostołowie, my też czasami nie rozumiemy sposobu działania Pana Boga w naszym życiu, w życiu innych osób a nawet w świecie i w historii.
zdjęcie: Loft Gallery
2026-05-12
Komentarz do fragmentu Ewangelii J 16, 5-11
VI tydzień wielkanocny
W zaciszu Wieczernika podczas Ostatniej Wieczerzy, Pan wiedząc, że jego uczniowie opuszczą Go w bliskich już godzinach męki i śmierci na krzyżu, zapowiada zesłanie Ducha Świętego, Obrońcy i Pocieszyciela.
Pewnie trochę nas dziwi, jak stanowczo Jezus mówi do uczniów, że pożyteczne jest dla nich Jego odejście ponieważ jeśli nie odejdzie, Duch nie przyjdzie do nich. Nie wiemy, czy apostołowie zrozumieli owo „odejście” Jezusa jako coś ostatecznego, w jasnym odniesieniu do jego śmierci czy do wniebowstąpienia później. W każdym razie, nie mogła podobać im się myśl o „utraceniu” Mistrza na zawsze.
Tak jak apostołowie, my też czasami nie rozumiemy sposobu działania Pana Boga w naszym życiu, w życiu innych osób a nawet w świecie i w historii.
W takich okazjach, możemy sobie przypomnieć nauczanie św. Pawła: „Bóg, z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamysłu” (Rz 8, 28). I w tamtym momencie najlepsze dla uczniów było właśnie to, żeby przyszedł Paraklet.
Razem z posłaniem Ducha Świętego stajemy się świątynią samego Boga i możemy doświadczać zażyłej i cudownej relacji z Nim.