Mistyczka z Beskidów – Służebnica Boża Kunegunda Siwiec

W swoim środowisku miała opinię osoby bardzo skromnej, rozmodlonej, unikającej plotek. W domu Siwców unikano zbędnych ocen i wtrącania się w życie sąsiadów. Wszyscy wiedzieli, że u Siwców jest praca i odpoczynek, modlitwa i wzajemna miłość.

zdjęcie: www.karmel.pl

2026-05-08

Dnia 24 lutego 2025 r. papież Franciszek podpisał Dekret o heroiczności cnót Kunegundy Siwiec, należącej do Wspólnoty Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych w Wadowicach – dawniej Trzeci Zakon. W tym roku przypada 150. rocznica urodzin tej Służebnicy Bożej, najbardziej znanej mieszkanki małego przysiółku Siwcówki, części wsi Stryszawa. Zechciejmy zapoznać się bliżej z życiem i duchowością „mistyczki z Beskidów”.

Dom rodzinny – dzieciństwo i młodość Kunegundy Siwiec

Kunegunda Siwiec przyszła na świat 28 maja 1876 r. w rodzinnym domu w Siwcówce. To górskie siedlisko utworzyli dwaj kuzyni Siwcowie. Jednym z nich był pradziadek Kunegundy – Jan Siwiec. Zaczęli uprawiać ziemię, hodować zwierzęta gospodarskie, pobudowali swoje domostwa i zagrody. W 1841 r. dziadkowie ze strony ojca wybudowali obszerny dom, w którym mieszkały kolejne pokolenia Siwców. Płaskowyż Siwcówki wznosi się nad doliną rzeki Stryszawki. Po obu jej stronach rozłożyła się wieś Stryszawa, należąca wówczas do parafii pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Suchej Beskidzkiej. Piękna dolina otoczona lasami Beskidu Makowskiego stała się miejscem życia, pracy i modlitwy rodzin góralskich.

Rodzicami Kunegundy byli Jan Siwiec i Wiktoria z domu Trzop. Oboje pochodzili ze Stryszawy. Sakramentalny związek małżeński zawarli 9 lutego 1858 r. w kościele parafialnym w Suchej Beskidzkiej. Młodzi małżonkowie (25 i 22 lata) zamieszkali w nowym domu rodziców Jana na Siwcówce. Kunegunda była przedostatnim dzieckiem z jedenaściorga rodzeństwa – jedna siostra zmarła w wieku niemowlęcym.

Zgodnie z panującym wówczas zwyczajem Kunegunda została ochrzczona w dniu narodzin 28 maja w kościele parafialnym. Ze względu na dużą śmiertelność noworodków oraz matek, starano się jak najszybciej wprowadzić noworodka do wspólnoty Kościoła. Takie postępowanie wynikało z życiowego pragmatyzmu, ale również z głębokiej wiary chrześcijańskiej.

W rodzinie Siwców wychowywało się trzech synów i siedem córek. Dzieciństwo całej gromadki wyglądało podobnie. Od najmłodszych lat dzieci były przyuczane do pracy na roli, stosownie do wieku i sił. Praca w polu, opieka nad zwierzętami, codzienne obowiązki. Siwcowie uchodzili za ludzi bardzo pracowitych i zaradnych, co sprawiało, że byli dość zamożni jak na tamte czasy. Posiadali gospodarstwo, pola i las oraz zwierzęta gospodarskie. To dawało im stabilność życiową, a byt rodziny był zabezpieczony.

W domu rodzinnym panował duch pobożności, prostoty. Praca, modlitwa i odpoczynek stanowiły tygodniowy rytm życia. Wychowanie religijne zaczynało się w rodzinie: nauka modlitwy, przekazywanie prawd wiary a nade wszystko przykład modlących się rodziców. W takim klimacie wzrastała Kunegunda, w rodzinie, wśród sąsiadów oraz w życiu parafii. Dobroć rodziców i pozytywny przykład życia małżeńskiego z pewnością wpływał na naturalną drogę przygotowania się do założenia rodziny przez liczne rodzeństwo. Jednak z całej dziesiątki tylko troje założyło własne rodziny.

W XIX wieku w zaborze austriackim na terenach wiejskich nie było szkół. W Stryszawie mieszkał góral umiejący czytać i pisać. Niektórzy rodzice posyłali do niego swoje dzieci. Nauka czytania i pisania odbywała się zwłaszcza w zimowe dni wolne od pracy w polu. Taki model początkowego nauczania przechodziła również Kunegunda. Nauczyła się czytać, ale naukę pisania zakończyła na zdolności podpisania się. To właśnie czytanie i zapamiętywanie usłyszanych treści będzie bardzo ważne w jej życiu.

Życie duchowe Kunegundy i pozostałego rodzeństwa kształtowali przede wszystkim sami rodzice swoim przykładem modlitwy oraz regularnym uczestnictwem we mszy świętej, sprawowanej w kościele w Suchej Beskidzkiej, oddalonym 2-3 godziny drogi leśnymi skrótami.

W 1886 r. Kunegunda po raz pierwszy przyjęła Komunię świętą. Od tej pory jej związanie z Chrystusem nabiera nowej głębi. Według wspomnień krewnych i sąsiadów wzrastała jak inne dziewczęta, pracując w polu, w domu, pomagając rodzicom utrzymać duże gospodarstwo – 40 mórg pola.

Życie w dwunastoosobowej rodzinie, w bliskich relacjach z rówieśnikami sprawiało, że młodość Kunegundy przebiegała zwykłymi kolejami. Była pogodną, radosną dziewczyną z bogatej gazdówki, za którą oglądali się miejscowi kawalerowie. Serce młodej góralki biło najmocniej wobec Wincentego Zachury pochodzącego z osiedla Polańszczyki. Ksiądz ogłosił zapowiedzi przedślubne Kunegundy i Wincentego, ale do małżeństwa nie doszło.

Przełomowa decyzja

W Stryszawie po dwóch latach budowy, w 1894 r. odbyło się poświęcenie nowego kościoła pw. św. Anny. Od tej chwili mieszkańcy Stryszawy i Siwcówki mogli z dużą łatwością korzystać z sakramentów świętych. W 1896 r. przy tym kościele ustanowiono samodzielną parafię. Z tej okazji jej pierwszy proboszcz, ks Franciszek Liptak, zorganizował misje parafialne. Do przeprowadzenia tych ćwiczeń duchowych poproszono o. Bernarda Łubieńskiego, redemptorystę. Kazania misyjne obudziły sumienia wielu stryszawskich górali. Słowo Boże głoszone w kościele zapadło bardzo głęboko także w serce Kunegundy. Po spowiedzi odbytej u o. Bernarda i po rozmowach z nim, Kunegunda podjęła bardzo ważną życiową decyzję: chce służyć całkowicie tylko Chrystusowi. Podczas szczerej i uczciwej rozmowy oświadczyła Wincentemu: „Idź na Boguniówkę się żenić, bo ja się nie będę wydawać”. Nauki misyjne odcisnęły tak żywe piętno na duszy Kundusi, że postanowiła pozostać osobą samotną, z sercem oddanym tylko Bogu. Złożyła prywatny ślub czystości, któremu pozostała wierna do końca życia. Wszystkie prace i obowiązki Kundusia wykonywała jak dawniej. Zewnętrznie mogło się wydawać, że nic się nie zmieniło. Ale w sercu i duszy nastąpiła wielka przemiana. Dalsze pozornie proste i zwyczajne życie wiejskiej dziewczyny nabrało nowego, nadprzyrodzonego wymiaru. W rodzinie i sąsiedztwie decyzję Kundusi przyjęto ze zrozumieniem, choć dziwiono się, że chce służyć całkowicie Bogu, a nie wstępuje do żadnego zgromadzenia zakonnego. Rodzice nigdy nie wywierali presji na dzieciach, aby wstępowały w związki małżeńskie, dlatego też uszanowano decyzję dwudziestoletniej dziewczyny.

Być bliżej Boga i Jego chwały

3 września 1897 r. do Stryszawy Górnej przybył biskup krakowski Jan Puzyna, aby dokonać uroczystej konsekracji nowo wybudowanego kościoła pw. św. Anny. W tym dniu udzielił również sakramentu bierzmowania. W dużej grupie młodych katolików była także Kunegunda Siwiec i czwórka jej rodzeństwa. Biskup namaszczając czoło Kundusi olejem krzyżma świętego, nadał jej imię Marianna.

Po podjęciu decyzji o życiu na wzór zakonny ale w świeckiej rzeczywistości, Kundusia wstępuje do Apostolstwa Modlitwy, zwanego też Apostolstwem Najsłodszego Serca Pana Jezusa, przy parafii św. Anny w Stryszawie. Poszukuje uformowania i pogłębienia swojej wiary, aby wytrwać na drodze oddania się Bogu. Spotkania z ludźmi pragnącymi bardziej kochać Pana Boga w codziennym życiu umacniały jej gorliwość. Cele i zadania Apostolstwa skoncentrowały pobożność Kundusi na kulcie Najświętszego Serca Pana Jezusa, praktyce pierwszych piątków miesiąca i częstej Komunii świętej. Przynależność do Apostolstwa to nie tylko modlitwa, ale i zadania ewangelizacyjne w swoim środowisku pracy i życia, stąd Kunegunda troszczyła się o składanie codziennych małych duchowych ofiar za świętość Kościoła i zbawienie ludzi.

Sidziniarka – świecka katechetka babiogórskich górali

Nie wiadomo kiedy i gdzie Kunegunda Siwiec zetknęła się z ruchem sidziniarek, założonym przez ks. Wojciecha Blaszyńskiego w parafii Sidzina koło Jordanowa. Przyjmuje się, że około 1902 r. Kundusia ukończyła pogłębiony kurs katechetyczny. Proboszcz parafii Sidzina w latach 1844-66, ks. Wojciech Blaszyński, widząc wielkie zaniedbanie duchowe, pijaństwo i wiele innych wad, zaczął organizować grupę modlitwy o trzeźwość parafian. Gromadził też kobiety, które składały ślub czystości i przechodziły gruntowny kurs katechetyczny. Ich zadaniem było katechizowanie w swoich rodzinach, wioskach oraz tam gdzie proboszczowie je zapraszali. Ruch sidziniarek miał wielu zwolenników, ale i przeciwników. Był odpowiedzią na pilną potrzebę docierania z Ewangelią do wiejskich chałup. Kunegunda pobierała nauki u wprawionych sidziniarek w Chochołowie. Nauki zapamiętywała. Z czasem proboszcz Franciszek Liptak ze Stryszawy poprosił Kundusię, aby podjęła się pracy katechetycznej i formowania sumień górali. Uczyła więc zarówno dorosłych, jak i dzieci. Najmłodsi mieszkańcy Siwcówki przychodzili w zimowe dni do jej domu – dużej białej izby – i słuchali opowieści biblijnych oraz prawd wiary. Uczyła modlitwy i zasad życia rodzinnego, dorosłym pomagała przygotować się do spowiedzi świętej i bierzmowania, a ks. Liptak przysyłał do niej również narzeczonych na rozmowy o małżeństwie i rodzinie. Zachowało się sporo świadectw osób, które były na takich rozmowach i wspominają serdeczność, ale i powagę podejścia Kundusi do spraw małżeńskich.

W swoim środowisku miała opinię osoby bardzo skromnej, rozmodlonej, unikającej plotek. W domu Siwców unikano zbędnych ocen i wtrącania się w życie sąsiadów. Wszyscy wiedzieli, że u Siwców jest praca i odpoczynek, modlitwa i wzajemna miłość. Rodzinna solidarność pozwalała im zająć się gospodarstwem i żyć w miarę dostatnio z tego, co rodziła ziemia i dawała hodowla zwierząt.

8 października 1916 r. umiera Wiktoria Siwiec – matka Kunegundy. Nie znamy więcej szczegółów na jej temat. Można powiedzieć, że żyła dla Boga i rodziny, jak wiele innych świętych żon i matek.

W kręgu duchowości zakonu karmelitańskiego

Życie Kunegundy Siwiec poświęcone Chrystusowi i bliźnim nabiera z latami coraz większej głębi i w jej sercu rodzą się nowe wielkie pragnienia. Na początku XX wieku, kiedy ukazały się drukiem „Dzieje duszy”, młodziutkiej francuskiej karmelitanki s. Teresy od Dzieciątka Jezus, sława jej świątobliwego życia oraz piękno duchowych doświadczeń ujętych w Małej Drodze, urzekły również Kundusię z Siwcówki. Droga życia ukrytego, prostego, poświęconego przez miłość dla ratowania dusz ludzkich bardzo Kundusię pociągała. Chciała należeć do grona „małych dusz” żyjących tylko dla Jezusa. Dzieje życia s. Teresy od Dzieciątka Jezus, a od 1925 r. wielkiej świętej Kościoła, inspirowały Kundusię do szukania sposobu, aby w Siwcówce powstał dom Boży oraz dzieło nauczania i opieki nad dziećmi, zwłaszcza sierotami.

Na drodze do realizacji tych planów, Boża Opatrzność postawiła rodzinę Michała i Agnieszki Czarneckich oraz ich syna Józefa ze Stryszawy. Po dłuższej znajomości Józef, syn organisty, zwierzył się, że pragnie wstąpić do Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Jednak rodziny nie było stać na opłatę nauki w Seminarium. Kunegunda zadeklarowała, że będzie pokrywać koszty jego studiów teologicznych. Józef Czarnecki został wyświęcony na kapłana w 1922 r. we Lwowie.

W 1923 r. Kunegunda nawiązuje kontakty z kilkoma kobietami ze Stryszawy, które należały do wspólnoty Trzeciego Zakonu Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel i św. Teresy przy klasztorze Karmelitów Bosych w Wadowicach. Znajomość duchowości św. Teresy od Dzieciątka Jezus i już wcześniej praktykowane nabożeństwo do Praskiego Dzieciątka Jezus sprawiły, że w maju 1923 r. Kundusia wstępuje do Bractwa Czcicieli Praskiego Dzieciątka Jezus przy kościele Karmelitów Bosych w Wadowicach. Wejście w krąg osób pragnących pogłębionego życia duchowego oraz stałej formacji, zaowocowało w życiu Kunegundy Siwiec nowym odważnym krokiem – postanawia dołączyć do grupy tercjarek ze Stryszawy i 24 czerwca 1923 r. rozpoczyna formalnie roczny nowicjat we Wspólnocie Trzeciego Zakonu w Wadowicach. Po uroczystych obłóczynach polegających na nałożeniu szkaplerza karmelitańskiego przez kapłana, następował czas formacji, comiesięcznych spotkań Wspólnoty w Wadowicach oraz lektury pism św. Teresy i św. Jana od Krzyża, mistrzów życia wewnętrznego. 26 października 1924 r. wobec kapłana i Wspólnoty składa pierwszą profesję – śluby życia w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie na wzór samego Jezusa Chrystusa. W tym dniu przyjmuje imię zakonne – siostra Teresa od Dzieciątka Jezus. Mimo sporej odległości, gorliwie uczestniczy w spotkaniach Wspólnoty, korzysta z kierownictwa duchowego, wypożycza książki z tercjarskiej biblioteki. Teraz w pełni może realizować ideał życia ukrytego, z miłości ofiarowanego Jezusowi. Prowadzi – jak dawniej – życie prostej i skromnej kobiety. Pracuje i modli się w intencjach, które poleca jej wiele osób, a zwłaszcza o ratunek i zbawienie dusz biednych grzeszników.

7 października 1924 r. umiera ojciec Kunegundy – Jan Siwiec, przeżywszy 91 lat. Po śmierci sędziwego ojca, otaczanego powszechną miłością i szacunkiem głowy rodziny, w domu zamieszkują starsza siostra Zofia, Kundusia i najmłodszy brat Michał.

Umocniona modlitwą i wsparciem Wspólnoty, razem z braćmi i siostrami przygotowuje się na wielkie wydarzenie, tak bliskie jej sercu – kanonizację św. Teresy od Dzieciątka Jezus (17 maja 1925 r.). W swojej apostolskiej gorliwości Kunegunda podtrzymuje pragnienie, aby w Siwcówce powstała kaplica pod wezwaniem św. Teresy od Dzieciątka Jezus.

Budowa zakładu naukowo-wychowawczego oraz kaplicy

Po kilku latach od święceń kapłańskich, młody i przedsiębiorczy ks. Józef Czarnecki i tercjarka karmelitańska wracają do swoich dawnych pragnień, aby duchowo i kulturalnie ożywić ich małą ojczyznę. Wiele rozmów i planów powoli zaczyna przybierać konkretne kształty.

Rodzina Czarneckich nabyła w Siwcówce grunty pod budowę nowego domu i gospodarstwa. W 1926 r. chory na astmę ks. Czarnecki powraca na teren archidiecezji krakowskiej, do Siwcówki i razem z bratem Janem prowadzą budowę domu. Po śmierci ich ojca Michała, rodzina zmienia plany i przekazuje dom i grunty ks. Józefowi. Postanawia on rozbudować dom i przeznaczyć go na zakład naukowo-wychowawczy. W tych planach było oczywiście miejsce na budowę upragnionej przez Kundusię kaplicy. Na taki projekt potrzeba było więcej ziemi. W tej sytuacji Kunegunda i brat Michał przekazują swoje części ojcowizny, aby zbożne dzieło mogło dojść do skutku.

Gdy ks. Edward Dziewoński, proboszcz parafii św. Anny w Stryszawie ogłosił informację o mającej rozpocząć się budowie, w całej wiosce a zwłaszcza w Siwcówce nastąpiło wielkie poruszenie i zapał do budowy. Ksiądz Józef Czarnecki i Kunegunda Siwiec składają propozycję objęcia prowadzenia zakładu siostrom zmartwychwstankom z Kęt już w kwietniu 1928 r. W styczniu 1929 r. zakład naukowo-wychowawczy zostaje ukończony. Po koniecznych szczegółowych ustaleniach warunków nowej fundacji i dzieła wychowawczego, siostry zmartwychwstanki przyjechały do Siwcówki 6 marca 1929 r.

Po ukończeniu prac związanych z zakładem naukowo-wychowawczym przyszła kolej na realizację ukochanego projektu Kunegundy – budowę kaplicy. Kamień węgielny pod budowę domu Bożego poświęcił ks. Józef Czarnecki 7 czerwca 1929 r. Dla współfundatorów było jasne, że patronką kaplicy będzie św. Teresa od Dzieciątka Jezus, patronka dusz prostych i pokornych. Kundusia miała sen, w którym zobaczyła postać św. Teresy zrzucającej na ziemię płatki róż – symbole łask Bożych i pociech dla mieszkańców tej beskidzkiej doliny miłosierdzia, Stryszawy i Siwcówki. Sen Kundusi został odzwierciedlony na obrazie wykonanym dla kaplicy przez Adama Malickiego z Warszawy. Prace budowlane postępowały sprawnie, tak że już 5 września 1929 r. ks. Józef Czarnecki dokonał prywatnego poświęcenia kaplicy w Siwcówce. W uroczystej procesji przeniósł Najświętszy Sakrament z tymczasowej kaplicy w zakładzie do nowej kaplicy. Uroczyste poświęcenie kaplicy i dzwonu przez ks. Józefa Sławińskiego, proboszcza z Suchej Beskidzkiej, nastąpiło 3 października 1929 r. w święto św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Tego dnia w ołtarzu kaplicy osadzono obraz świętej Patronki. Wielkie plany pokornych i kochających Jezusa dusz zostały zrealizowane na chwałę Boga oraz uświęcenie wielu mieszkańców i przybywających do Siwcówki.

Świętość życia potwierdzona przyjęciem cierpienia

Po latach trosk i różnych zabiegów wokół budowy zakładu i kaplicy, w życiu Kunegundy następuje czas spokojniejszy. Codzienna praca, udział we mszy świętej, a potem długie godziny adoracji Pana Jezusa Eucharystycznego. Lektura duchowa i znajomość duchowości świętych karmelitańskich oraz częste rozmowy z siostrami zmartwychwstankami o życiu wewnętrznym i modlitwie sprawiają, że staje się ona osobą promieniującą na swoje otoczenie. Krewni i sąsiedzi znają ją bardzo dobrze, a jednak wyczuwają jakąś inność Kundusi, jej zjednoczenie z Bogiem.

W październiku 1937 r. w Siwcówce pojawił się ks. Bronisław Bartkowski, aby leczyć zapalenie nerwu trójdzielnego. Na prośbę sióstr zmartwychwstanek został ich kapelanem. Po pewnym czasie Kunegunda zaczęła regularnie się u niego spowiadać. Stał się dobrym przewodnikiem jej duszy. W 1942 r. Kunegunda podczas spowiedzi świętej powierzyła swojemu spowiednikowi tajemnice łask, których doświadczała – dar wewnętrznych rozmów z Panem Jezusem, Matką Bożą i świętymi. Doświadczony kierownik duchowy, pod sekretem spowiedzi spisywał słowa Pana Jezusa i świętych, pytania Kundusi i odpowiedzi, jakie usłyszała. Ksiądz Bartkowski w wielkiej dyskrecji spisywał te słowa aż do śmierci Kunegundy. Po 1955 r. notatki przepisał, uporządkował i poddał osądowi władz kościelnych. W 1995 r. ukazała się książka pt. „Miejsce mojego miłosierdzia i odpoczynku,” zawierająca nadprzyrodzone oświecenia Kunegundy Siwiec.

Jednak ani dla Kunegundy, ani dla ks. Bartkowskiego fakt istnienia tych słów i oświeceń nie miał znaczenia. Oboje rozumieli, że liczy się tylko miłość i pokora, żarliwa modlitwa za Kościół i duchowa walka o ratowanie dusz grzeszników. Kundusia czuła się zaproszona przez Chrystusa do tego dzieła jako dusza prosta i mała. Usłyszała kiedyś od Jezusa: „To jest moje największe pragnienie, abyś Mi pomagała w zbawianiu dusz i wynagradzała Mi krzywdy, wyrządzone przez grzeszników, w tym okażesz Mi miłość największą”.

W czasie II wojny światowej okupanci zajęli Siwcówkę. Z różnych stron dochodziły wieści o wysiedleniach całych wiosek i wywózkach do obozów koncentracyjnych. Jak zaświadcza ks. Bartkowski „w 1942 r., kiedy rozeszły się pogłoski, że hitlerowcy mają likwidować w krematoriach oświęcimskich ludzi starych i nieproduktywnych, Kundusia uczyniła akt ofiary, jeśliby i ją to miało spotkać”. Miała wówczas 66 lat. Mieszkańcy Siwcówki, ocalenie swojego życia przypisywali modlitwie Kundusi. Już w czasie wojny jej zdrowie zaczęło się pogarszać, silne bólu kończyn zapowiadały czas ofiary i cierpienia. Spokojne przyjmowanie choroby połączone z modlitwą w intencjach, które powierzało jej wiele osób duchownych i świeckich było wielkim świadectwem wierności Jezusowi Ukrzyżowanemu. 3 października 1948 r. we wspomnienie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, Kunegunda była ostatni raz na mszy świętej w kaplicy. Ból kolan sprawił, że musiała położyć się do łóżka. Potem patrzyła na kaplicę z okna swego domu. Jak się potem okazało, postępujący rak kości sprawił, że Kunegunda w wielkich cierpieniach leżała w łóżku aż do śmierci. Komunia święta przynoszona codziennie przez ks. kapelana była wielkim umocnieniem dla chorej. Również bardzo ofiarna opieka ze strony krewnych a zwłaszcza sióstr zmartwychwstanek była ulgą w cierpieniu.

W drodze na ołtarze

Jezus Chrystus przyjął jej prośbę o męczeństwo z 1942 r. i tak do niej powiedział: „Śmierci męczeńskiej ci nie dam, przy śmierci dam ci więcej cierpień. Z Matką moją wyjdę na twoje spotkanie”. Czas apostołowania dobrą radą, modlitwą i cierpieniem zakończył się dla katechetki ludowej i świeckiej karmelitanki 27 czerwca 1955 r. Jak obiecał jej Pan Jezus, był to dzień wspomnienia Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy. W ostatnich chwilach ziemskiego życia przy chorej czuwał ks. kapelan oraz gromadka sióstr, dzieci i sąsiadów. Jedna z osób, będąca przy jej śmierci zapamiętała i wiele razy powtarzała, że tuż przed śmiercią ciocia powiedziała: „Idę, idę, idę do Ciebie Boże, uśmiechnęła się i skonała”. Uroczysty pogrzeb Kundusi odbył się 30 czerwca 1955 r. w kościele parafialnym w Stryszawie. Po mszach świętych odprawianych przez ks. Bartkowskiego i o. Daniela Rufeisena, karmelitę bosego, nastąpiło odprowadzenie zmarłej na miejsce wiecznego spoczynku.

Kunegunda Siwiec odeszła do Pana w opinii świętości. 21 grudnia 2007 r. rozpoczął się oficjalnie jej proces beatyfikacyjny. W jego trakcie, 14 listopada 2016 r. nastąpiła ekshumacja, kanoniczne rozpoznanie i przeniesienie doczesnych szczątków Służebnicy Bożej do kaplicy sióstr zmartwychwstanek w Siwcówce.


Zobacz całą zawartość numeru

 

Autorzy tekstów, pozostali Autorzy, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2026nr04, Z cyklu:, Nasi Orędownicy