Psychologia zdrowia – wsparcie w chorobie i cierpieniu

Rozmowa z ks. dr. hab. Dariuszem Krokiem, prof. UO, teologiem i psychologiem pracującym w Opolu.

zdjęcie: Krzysztof Gawor

2026-03-11

Jadwiga Gorol: – Na początku naszej rozmowy chciałam Księdzu podziękować za udział w konferencji z okazji 100-lecia Apostolstwa Chorych i za wystąpienie dotyczące psychologii zdrowia. Co w tej konferencji było dla Księdza najważniejsze?

ks.dr hab. Dariusz Krok: – Najważniejsze były dla mnie interesujące wystąpienia prelegentów, którzy zaprezentowali bardzo ważne i wartościowe referaty oraz kontakt i rozmowy z uczestnikami konferencji. Rzadko widzi się tak pełną salę, a słyszałem, że oprócz Auli, uczestnicy wypełnili również salę na piętrze, gdzie oglądali przekaz na żywo.

– Co sprawiło, że zdecydował się Ksiądz zająć tematyką psychologii zdrowia, a w niej zagadnieniem bólu totalnego?

– Pierwszym czynnikiem była śmierć mojego taty, który kilkanaście lat temu umarł na nowotwór. Doświadczenie towarzyszenia mu w chorobie, a później bycia przy jego śmierci, sprawiło, że zainteresowałem się problematyką cierpienia i radzenia sobie z bólem spowodowanym chorobą nowotworową, tym jak pacjenci reagują. Drugim powodem były spotkania z osobami chorymi, w których uczestniczyłem jako ksiądz: czy to w szpitalu, czy w trakcie odwiedzin chorych, czy też w osobistych kontaktach. Pozwoliło mi to zrozumieć świat psychiki człowieka chorego, wniknąć w jego sposób myślenia i odczuwane emocje. Były to ważne i wartościowe momenty w moim życiu. Następnym powodem były rozmowy z panią doktor nauk medycznych Ewą Telką z Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach, która pracuje jako radioterapeuta oraz zajmuje się opieką paliatywną. Jest ona doskonałym specjalistą w leczeniu chorób nowotworowych, bardzo oddanym i zaangażowanym lekarzem, który posiada ogromne doświadczenie. Rozmowy z nią były niezwykle inspirujące i wartościowe, gdyż wskazały mi na wiele ważnych aspektów schorzeń onkologicznych. W dużej mierze za jej zachętą zdecydowałem się zająć problematyką jakości życia chorych na nowotwory. Od dłuższego czasu współpracujemy naukowo w zakresie badań nad funkcjonowaniem osób chorych onkologicznie.

– Jak budować w sobie wytrwałość i cierpliwość wobec bólu totalnego, którego doświadczamy?

– Z pewnością bólu nigdy nie unikniemy, gdyż jest on wpisany w naszą strukturę ontyczną. Ból totalny, według koncepcji Cicely Saunders, i zgodnie z naszymi propozycjami badawczymi, obejmuje ból fizyczny, ból psychiczny, ból społeczny i ból duchowy. Oznacza to, że ból totalny posiada wymienione cztery wymiary. Dla budowania wytrwałości wobec bólu, bardzo ważne będzie oddzielenie go od cierpienia. Cierpienie ma charakter bardziej egzystencjalny − człowiek może cierpieć psychicznie bez doznania bólu fizycznego, np. z powodu zaburzonych relacji z bliskimi lub wtedy, gdy wydarzy się coś niemiłego w życiu. Gdy odczuwam ból fizyczny, ważne jest, bym uświadomił sobie, że oprócz niego odczuwam również elementy psychiczne: lęk, smutek, rozpacz. Mogę także odczuwać deficyty w relacji z bliskimi osobami, mogę stawiać sobie pytania o sens życia, może też pojawiać się żal. Nieraz u ludzi chorych pojawia się bunt wobec Boga czy wobec religii. Z tego względu w radzeniu sobie z bólem totalnym ważne jest uświadomienie sobie jego wielowymiarowego charakteru. Innym sposobem może być poznawcza reorientacja uwagi. Nie chodzi tutaj o ucieczkę, bo od bólu się nie ucieknie, ale o unikanie nadmiernego koncentrowania się na nim. Jest to próba przerzucenia uwagi na inne aspekty, jak relacje z bliskimi lub myślenie o czymś pozytywnym, co wydarzyło się w moim życiu w przeszłości. Pozwala to nam „oderwać się” od myślenia o bólu i w jakimś stopniu o nim zapomnieć. Następnym czynnikiem pomocnym w kształtowaniu postawy wytrwałości w bólu mogą być satysfakcjonujące i ciepłe relacje z innymi ludźmi. Najgorsza jest sytuacja, gdy cierpi się samemu i człowiek pozostaje sam ze swoim bólem − wtedy szczególnie może narastać ból psychiczny, społeczny i duchowy. Wraz z dr Ewą Telką kilka lat temu opracowaliśmy Skalę Bólu Totalnego, która bada ból w czterech wspomnianych wymiarach. Badania, które wspólnie przeprowadziliśmy, pokazały, że te cztery wymiary bólu są ze sobą silnie powiązane. Im bardziej rośnie ból fizyczny, tym większy jest ból psychiczny, społeczny i duchowy, i odwrotnie: im bardziej człowiek odczuwa ból duchowy w relacji z Bogiem, czy doświadcza napięć duchowych, tym większy jest jego ból psychiczny i społeczny. Świadomość powiązań między wymiarami bólu rzeczywiście pomaga nam w radzeniu sobie z nim. W chorobie obecne jest powiązanie umysł-ciało. Dostępne są różne techniki psychosomatyczne, praca z ciałem bazująca na oddechu, na treningu uważności, na relaksacji, które pomagają człowiekowi przezwyciężać ból totalny. Myślę w końcu, że pomaga też korzystanie z zasobów duchowych, religijnych. Skoro jednym z wymiarów bólu totalnego jest ból duchowy, to dojrzała relacja z Bogiem przez modlitwę, medytację, uczestnictwo we mszy świętej lub nabożeństwach może sprawić, że człowiek staje się silniejszy i bardziej odporny na ból. Wiele badań z zakresu psychologii zdrowia wskazuje, że czynniki religijne są dobrymi i skutecznymi środkami radzenia sobie z bólem.

– W trakcie swojego wystąpienia podczas konferencji wspomniał Ksiądz o rozmowie lekarza z pacjentem, której był Ksiądz świadkiem. Zapewnienie lekarza o niskim ryzyku zbliżającego się zabiegu pozwoliło pacjentowi na zmianę nastawienia i na odzyskanie spokoju. Jakie narzędzia psychologiczne lekarze mogą proponować pacjentom, gdy diagnozy są niepomyślne?

– Na pewno pomocna będzie koncentracja na samopoczuciu pacjenta (zadawanie pytania typu: „Jak się pani/pan czuje?”) i wyjaśnianie, że odczuwanie lęku jest czymś normalnym, bo tak człowiek reaguje na niepewność. Bardzo ważnym elementem jest psychoedukacja w zakresie stresu. Tutaj lekarz może przekazać pacjentowi, jak stres wpływa na sen, apetyt czy koncentrację uwagi. Szczególnie w okresie pobytu w szpitalu tego typu informacje mogą uświadomić pacjentowi odczuwany stres. Dzięki temu pacjent może bardziej zaakceptować swoją chorobę. Pomocą mogą być także właściwa komunikacja z pacjentem i pozwolenie mu na wyrażenie swoich obaw. Mamy oczywiście świadomość, że brakuje lekarzy, a ich praca jest obciążona. Myślę jednak, że nawet krótkie informacje przekazywane przez personel medyczny mogą być pomocne. Medycy mogą też pomóc pacjentowi przez zwrócenie uwagi na istotę komunikacji z rodziną i budowanie sieci wsparcia. Dziś w psychologii wiele mówi się o tonizującej roli social networks, czyli sieci społecznych. Mówiąc prosto, nasze relacje z bliskimi dostarczają nam ogromnego wsparcia, co jest szczególnie ważne w chorobie. Badania z zakresu psychologii zdrowia wskazują, że wsparcie społeczne jest jednym z najsilniejszych czynników leczących w sytuacjach trudnych, a choroba definitywnie jest sytuacją trudną.

– Jak możemy przełamywać milczenie wobec cierpienia?

– Cierpienie zawsze pozostanie trudnym doświadczeniem i jest ono składnikiem każdej choroby. Nie ma bowiem choroby bez cierpienia. Co robić, żeby przełamywać milczenie? Przede wszystkim poprzez mówienie. Mówienie, mówienie i jeszcze raz mówienie. Badania psychologiczne pokazują, że gdy w trudnej sytuacji człowiek wyrzuci z siebie to, co go trapi, następuje ulga. Zresztą psychoterapia jako forma pomocy psychologicznej bazuje właśnie na wypowiedzeniu tego, co boli i uwiera. Mówienie jest zatem pierwszym krokiem do uznania realności bólu i stwierdzenia, że nie mamy gotowych rozwiązań. Trzeba tworzyć przestrzeń do mówienia. Cierpienie bowiem często trwa, gdy nie ma bezpiecznej przestrzeni do wypowiedzenia trudnych uczuć. Nie bójmy się zadawać pytań i mówić o tym, co nas boli.

Pomocne jest posługiwanie się językiem współczucia, a nie rad. Niekiedy spotykając człowieka chorego, od razu jesteśmy ukierunkowani na przekazywanie prostych rad czy wskazówek, co robić, a czego nie robić. Myślę, że zamiast rad, nieraz banalnych, lepsza jest postawa towarzyszenia, tj. obecność i gotowość do słuchania, zapewnianie o obecności, bliskości np. „nie jesteś sam”, „chcę ci towarzyszyć w chorobie”. Ważne jest dzielenie się wrażliwością. Zamiast banalnej rady lepiej wyakcentować, że to, co się dzieje z daną osobą rzeczywiście mnie porusza np. „ważne jest dla mnie to, co mówisz”. Ta autentyczność przełamuje tabu.

Istotna jest też wrażliwość na cierpienie jeszcze niewypowiedziane. Nieraz, szczególnie u osób bliskich, jesteśmy w stanie rozpoznać ich uczucia zanim coś powiedzą. Zatem w kontakcie z człowiekiem chorym bardzo ważne jest uświadomienie sobie, że ktoś cierpi. Jak zobaczę to cierpienie, to jestem w stanie pomóc. Ważne jest także unikanie ocen. Niekiedy słuchając osoby chorej, automatycznie ją oceniamy. Jak powiedział Fryderyk Nietzsche „człowiek jest oceniaczem”, gdyż nasz język już na płaszczyźnie psycholingwistycznej wartościuje i ocenia rzeczywistość. Nigdy więc nie unikniemy oceniania tego, co słyszymy. Jednak w kontakcie z chorymi ważne jest to, by nie formułować ocen, np. nie należy mówić, że sami na to zasłużyli, bo prowadzili niezdrowy tryb życia czy też zrobili coś, co spowodowało zagrożenie zdrowia. Przełamujmy milczenie bez analizowania, oceniania czy dopowiadania.

Mówienie ma sens! Kiedy człowiek mówi, nawiązuje się kontakt z drugą osobą, tworzy się wewnętrzna przestrzeń dialogu. Autorzy filozofii dialogu, m.in. Emmanuel Levinas, podkreślają, że w rozmowie z drugim człowiekiem otwieramy się na niego, doświadczamy jego obecności i wówczas jesteśmy w stanie go zrozumieć. Zwrócę tutaj uwagę także na prace Viktora Frankla, który mówi, że w sytuacji trudnej człowiek winien skoncentrować się na poczuciu sensu życia, na wartościach i celach. Można np. zapytać osobę chorą, jakie ma cele i wartości w kontekście choroby, jak widzi swoją przyszłość? Często się zdarza, że osoba chora nagle jest w stanie zrozumieć coś, z czego wcześniej nie zdawała sobie sprawy.

W kontakcie z osobą chorą niezwykle ważna jest – jak kiedyś trafnie zwróciła mi uwagę doktor Ewa Telka – konstruktywna, właściwa komunikacja z pacjentem w sytuacji diagnozy i propozycji terapii. Badania prowadzone przez dr Telkę pokazały, że funkcjonowanie fizjologiczne pacjenta onkologicznego w dużej mierze zależne jest od jego nastawienia i samopoczucia psychicznego. Związek ciało-psychika jest kluczowy dla procesu adaptacji do choroby.

– Jaki jest, Księdza zdaniem, powód współczesnego zwrócenia się ku psychologii?

– Zainteresowanie psychologią widać w codziennym życiu i w różnego rodzaju wypowiedziach medialnych. Ostatnio widziałem w jednej z gazet artykuł zatytułowany „Psychologia Świąt Bożego Narodzenia”, a więc tematyka psychologii jest bardzo obecna. Dlaczego tak jest? Myślę, że z kilku powodów. Pierwszym może być wzrost świadomości zdrowia psychicznego. Jeśli popatrzymy na nasze życie i na to, co dzieje się w Polsce, widzimy wzrost wiedzy społeczeństwa na temat takich zagadnień jak depresja, lęk, wypalenie, stres czy wpływ emocji na zdrowie fizyczne. Psychologia stała się narzędziem mentalnym – pomaga zrozumieć przede wszystkim samego siebie. Równocześnie dostarcza wsparcia w radzeniu sobie z różnymi codziennymi wyzwaniami. Kolejnym powodem zainteresowania psychologią jest zmiana stylu życia i pojawienie się różnego rodzaju presji społecznych, kulturowych czy zawodowych. Na przykład, to, czego doświadczyliśmy w pandemii, tj. lockdown, ograniczenie kontaktów towarzyskich, spowodowało, że część osób zaczęła doznawać różnych trudności psychicznych. W konsekwencji przekłada się to na większe zainteresowanie społeczeństwa problematyką psychologii. Dzisiaj ludzie coraz chętniej mówią o swoich emocjach i doświadczeniach psychicznych. Kiedyś to może był temat tabu, ale obecnie nawet osoby publiczne nie wstydzą się mówić o swoich doświadczeniach psychicznych. Taka promocja zdrowia psychicznego obecna w mediach przekłada się na popularność psychologii.

Psychologia jako kierunek studiów stała się też bardziej dostępna. Obecnie w Polsce jest około 160, a może nawet 170 kierunków psychologii na różnych uniwersytetach i szkołach wyższych. Dzisiaj niemal każdy kto chce, może psychologię studiować. Zrozumiałą więc rzeczą jest, że młodzi ludzie, mając taką możliwość, wybierają studia z psychologii. Niedawno czytałem, że w trakcie ostatniej rekrutacji na studia wyższe w Polsce, najwięcej chętnych zgłosiło się na psychologię. Było ich ponad 43 tysiące. Coraz bardziej rośnie także świadomość roli psychologii w procesie leczenia. Współczesna medycyna podkreśla, że zdrowie to jest element bio-psycho-społeczny. Mamy więc czynniki biologiczne czy fizjologiczne, ale także psychologiczne i społeczne, które odgrywają istotną rolę w doświadczeniu choroby i procesie leczenia. Psychologia pomaga nam obniżać lęk i stres związany z chorobą, wzmacnia motywację do leczenia, ułatwia radzenie sobie z bólem oraz zapobiega pojawianiu się symptomów depresyjnych u pacjentów.

– Jakie miałby Ksiądz wskazania dla budowania odporności na stres?

– To jest trudne pytanie. Stres nam towarzyszy nieustannie. Wiele badań z zakresu psychologii zdrowia pokazuje, że aktualne natężenie stresu w życiu człowieka rośnie. Bardzo często słyszymy o stresie w mediach, codziennych rozmowach czy artykułach naukowych. Zatem odporność na stres – stress resilience – jest niesamowicie ważna. Od razu powiem, że budowanie odporności na stres nie jest łatwe, bo gdyby tak było, to nie byłoby wzrastającego nasilenia stresu. Jednak budowanie odporności na stres jest możliwe. Dobrą metodą może być rozwijanie elastyczności poznawczej, czyli świadomej, obiektywnej refleksji o życiu i wydarzeniach, które się pojawiają. Pomaga nam to zrozumieć swoją aktualną sytuację i uczucia, a przez to efektywniej radzić sobie ze stresem.

Ważna jest profilaktyka zdrowotna, czyli dbanie o podstawowe wskaźniki naszego samopoczucia: rytm dnia, sen, unikanie używek, odpowiednie i regularne odżywianie się czy aktywność fizyczna. Wiele badań z zakresu psychologii zdrowia wskazuje, że systematyczne ćwiczenia fizyczne, czy nawet kilkudziesięciominutowy spacer znacznie poprawiają nasze samopoczucie i pozytywnie wpływają na ogólną postawę życiową. Bardzo ciekawym i ważnym czynnikiem budowania odporności na stres jest poczucie sensu i wartości. Wspomniany już wybitny psycholog i psychiatra austriacki Viktor Frankl wprowadził w krwiobieg psychologii pojęcie „poczucia sensu życia”. W swoich książkach i wykładach Frankl mocno akcentował, że człowiek, który posiada stabilną i klarowną wizję swojego życia – czyli ma poczucie sensu – o wiele lepiej funkcjonuje w sytuacji trudnej i o wiele lepiej sobie z nią radzi. Aktualnie w swojej pracy naukowej zajmuję się problematyką poczucia sensu życia i radzenia sobie ze stresem. Wiele badań, które przeprowadziłem pokazało, że istnieje silny związek między poczuciem sensu życia a umiejętnością konstruktywnego radzenia sobie ze stresem. Nawet nie tylko związek, ale wręcz zależność przyczynowo-skutkowa. Zatem posiadanie wyższego poziomu sensu życia wpływa na obniżenie się stresu i zwiększenie umiejętności radzenia sobie z nim. Ważnym czynnikiem psychicznym pomagającym nam w budowaniu stress resilience jest samoakceptacja, czyli przyjmowanie siebie takim, jakim jestem – ze swoimi słabościami i brakami. Obiektywne spojrzenie na swoje zarówno mocne, ale i słabe strony pozwala mi właściwie kształtować własne życie i sprawia, że w sytuacji wyzwań staję się silniejszy i odporniejszy na stres.

– Jakie ma Ksiądz nadzieje na kontynuowanie swoich badań?

– W obecnych badaniach nadal koncentruję się na zagadnieniach poczucia sensu życia, tworzenia znaczeń, a także powiązaniami między zasobami psychicznymi i strategiami radzenia sobie i akceptacją choroby. Innym obszarem naukowym, który obecnie badam są zagadnienia współczucia, zarówno współczucia dla samego siebie, tj. samowspółczucia, jak i współczucia dla innych. W kontekście choroby istotne jest zrozumienie roli współczucia oraz jak ono wiąże się z czynnikami psychicznymi i funkcjonowaniem osób chorych. Trzecim obszarem badawczym, jakiego dotykam w ostatnim czasie, jest lęk przed nawrotem choroby. Przy chorobach chronicznych (np. w chorobach nowotworowych) lęk przed tym, że choroba może powrócić, w dużej mierze ogranicza funkcjonowanie pacjentów. Poznanie uwarunkowań i mechanizmów lęku przed nawrotem choroby jest niezwykle ważne w kontekście czynników psychicznych i jakości życia osób chorych. Ufam, że prowadzone przeze mnie badania, przynajmniej w jakimś stopniu, będą pomocne dla życia osób chorych i pracy personelu medycznego.


Zobacz całą zawartość numeru

Autorzy tekstów, pozostali Autorzy, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2026nr02