Depresja – melancholia XXI wieku
Powszechnie przełom XX i XXI wieku określany jest dobą depresji. Ocenia się, że na świecie jej objawy wykazuje ponad 350 milionów osób, a wiele danych wskazuje, że zachorowalność na depresję wciąż wzrasta.
zdjęcie: Canstockphoto.pl
2026-03-03
Ludziom, którzy nie doświadczyli depresji, trudno sobie wyobrazić, co odczuwa osoba dotknięta tą chorobą. Poważne zaburzenia nastroju bywają często mylone z lenistwem czy chandrą. Bagatelizowanie i przeoczenie istotnych objawów, a w konsekwencji rezygnacja ze specjalistycznego wsparcia, mogą być powodem dalszego rozwoju choroby, która w skrajnych przypadkach może prowadzić nawet do śmierci.
Źródła historyczne podają, że depresja była już znana w 400 r. p.n.e., choć nazywano ją wówczas dużo łagodniej – melancholią. Obecnie często można spotkać się z pytaniem, czy depresja jest chorobą czy może faktycznie tylko chwilowym smutkiem i czy wystarczy przygnębionej osobie powiedzieć: „weź się w garść”, by rozwiązać problem? Podobne pytania wskazują, że mimo ogromnego postępu wiedzy dotyczącej depresji, wciąż istnieje potrzeba informowania i budzenia społecznej świadomości w tym zakresie.
Czy to już plaga?
Depresja należy do najczęściej występujących poważnych schorzeń na świecie. Choć choroba ta może powodować znaczne trudności w funkcjonowaniu społecznym (rodzinnym i zawodowym), obecne możliwości jej diagnozowania i leczenia są znacznie większe niż przed kilkudziesięciu laty. Depresja jest w praktyce psychiatrycznej zaburzeniem równie często spotykanym jak na przykład choroba nadciśnieniowa u pacjentów zgłaszających się do lekarza rodzinnego. Powszechnie przełom XX i XXI wieku określany jest dobą depresji. Ocenia się, że na świecie jej objawy wykazuje ponad 350 milionów osób, a wiele danych wskazuje, że zachorowalność na depresję wciąż wzrasta. Według szacunków, w Polsce cierpi na nią już ponad milion osób. Najczęściej jest ona diagnozowana u 20-40-latków, a więc dotyczy osób w wieku największej aktywności zawodowej. Jednak jak twierdzą psychiatrzy, jest to choroba, która może dotknąć każdego, niezależnie od wieku, statusu społecznego i trybu życia.
Stygmat depresji
Depresja niejedno ma imię. O ile przy obniżeniu nastroju wystarczy pomoc rodziny, od jakiegoś momentu może być potrzebna pomoc psychologa, a przy cięższych objawach niezbędna może okazać się także pomoc lekarza psychiatry. Należy wyraźnie zaznaczyć, że depresja nie jest stanem przejściowym, ale poważną chorobą, którą trzeba leczyć. Specjaliści przestrzegają jednak przed postrzeganiem depresji jako choroby stygmatyzującej. Ta choroba może zdarzyć się każdemu, nikt z nas nie jest przed nią chroniony. Z powodu społecznej stygmatyzacji istnieją pacjenci, którzy na wizytę u psychiatry gotowi są jechać wiele kilometrów, tylko dlatego, że nie chcą pójść do lekarza w swoim najbliższym otoczeniu. Dla niektórych wizyta u psychiatry jest bowiem powodem do wstydu. Wielu pacjentów nie chce nawet zaświadczenia dla lekarza POZ, że przyjmują na stałe lek od psychiatry, by ten lekarz mógł go im później przepisać. Mówią, że nie chcą takiego zaświadczenia, bo i tak go nie pokażą w swojej przychodni...
Potrzebne są więc kampanie informacyjne o tej chorobie, nie straszące i nie stygmatyzujące, ale edukujące, by w efekcie osoby, które zauważają u siebie niepokojące symptomy, trafiały do lekarzy specjalistów – bez oporów i bez wstydu.
Przyczyny i objawy
Pytanie o to, co powoduje depresję, wciąż pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi. U każdego pacjenta bowiem przyczyny tej choroby mogą być inne. Przyczyny depresji są złożone: psycho-społeczne jak np. śmierć bliskiej osoby, utrata pracy, kryzys finansowy; somatyczne – jak np. ciężka, przewlekła, często nieuleczalna choroba, ale też genetyczne – jak wrodzona skłonność do depresji. Wśród najczęściej diagnozowanych przyczyn depresji wymienia się: stresujące przeżycia, pogorszenie fizycznego stanu zdrowia, zaburzenia hormonalne. Badania dowodzą, że depresja jest związana także z chemiczną nierównowagą w mózgu. W największym uproszczeniu chodzi o to, że z różnych powodów niektórym ludziom brakuje „hormonów szczęścia” (np. serotonina, dopamina). Warto wspomnieć, że bardzo istotną przyczyną depresji – zwłaszcza w ostatnich kilku latach – okazała się pandemia COVID-19. Długotrwała izolacja społeczna, strach o przyszłość i zwiększona liczba zgonów powodowały stopniowy wzrost ogólnie panującego przygnębienia, a w konsekwencji wzrost zachorowań na depresję.
Aby prawidłowo rozpoznać depresję, należy pamiętać, że jest ona zespołem objawów i że to nie tylko obniżony nastrój, który trwa co najmniej 2 tygodnie. Depresji może towarzyszyć bardzo wiele rozmaitych objawów, które podobnie jak przyczyny – mogą się różnić u poszczególnych pacjentów. Wśród najbardziej typowych objawów depresji wymienia się: niezdolność do odczuwania radości życia, wycofanie się z kontaktów społecznych, utratę zainteresowań, brak siły i motywacji, osłabienie, zmiany apetytu (spadek wagi lub jej wzrost), bezsenność, lęk, problemy z pamięcią, niską samoocenę.
Osoba cierpiąca na depresję ma poczucie całkowitego wyczerpania. Zmęczenie towarzyszy jej właściwie przez cały czas, niezależnie od pory dnia. W głębokiej depresji poczucie wyczerpania obejmuje zarówno myślenie jak i sposób poruszania się – człowiek mimowolnie zwalnia. Mogą wystąpić między innymi trudności ze skupieniem uwagi, spowolnienie wykonywania ruchów czy wypowiadania słów. W słowniku osoby cierpiącej na depresję, nie pojawiają się „proste rzeczy”. Codzienne, nawet rutynowe czynności, spotykają się z ogromną trudnością – wstanie z łóżka czy mycie zębów są czasem wyzwaniem ponad siły. Występują problemy z wykonywaniem prostych zadań, a nawet z odpoczynkiem. Osoba chora rozważa każdą małą decyzję, jakby była to sprawa życia i śmierci. Takie zachowanie może prowadzić do zaprzestania podejmowania czynności nawet koniecznych do życia.
Charakterystyczna dla depresji jest izolacja. Osoba chora najpierw przestaje odbierać telefony od dalszych znajomych, a w końcu od przyjaciół i rodziny. Rozmowa jest zbyt trudna. Chory nie tylko boi się oceny ze strony innych, ale także nie chce udawać, że wszystko jest w porządku. Poczucie smutku, winy, przygnębienie oraz niepokój nieustannie towarzyszą osobie cierpiącej na depresję. Wielokrotnie odrzuca ona pomoc i troskę ze strony bliskich, mając poczucie, że jest dla nich ciężarem.
Czy jednak można pomóc?
Nie zawsze od razu możemy dostrzec objawy depresji u osób, z którymi mieszkamy lub spotykamy się na co dzień. Gdy jednak podejrzewamy u osoby bliskiej tę chorobę, powinniśmy odpowiednio zareagować. Najpierw powinniśmy koniecznie z chorym szczerze porozmawiać, bez oceniania. Bliscy powinni dążyć do tego, by osoba chora – o ile jest to możliwe – w miarę aktywnie działała na rzecz poprawy swojego stanu. Przede wszystkim należy dołożyć wszelkich starań, aby namówić chorego na leczenie – najlepiej wspólnie pójść z nim do lekarza. Potem należy przypominać o kolejnych wizytach u specjalisty i dyskretnie sprawdzać, czy zażywa regularnie przepisane leki.
Trzeba też przypominać choremu o tym, że depresję można skutecznie wyleczyć; regularnie wzmacniać jego motywację do działania. Należy okazywać wyrozumiałość i zrozumienie – zauważać choćby najdrobniejsze oznaki poprawy. Chorego na depresję warto nakłaniać do prostych codziennych aktywności, razem wychodzić na spacery, zachęcać do wykonywania prostych prac domowych, ale należy to robić łagodnie.
Warto także przypominać o tym jak wiele osoba chora dla nas znaczy. Nierzadko czuje się bowiem niepotrzebna, zbędna, „zawadzająca” innym, co dodatkowo pogłębia jej stan. Dobrze jest zadbać, by chory spotykał się z osobami, które darzył dotąd zaufaniem. Nie wolno też izolować go od życia rodzinnego, w tym problemów i kłopotów dnia codziennego. Dzięki temu nie poczuje się odtrącony – jeszcze bardziej „inny” niż otaczający go ludzie.
Warto pamiętać, że nie należy robić nic na siłę. Nie wolno zmuszać chorego do „otrząśnięcia się” lub „wzięcia w garść”. Gdy stan osoby w depresji jest wyjątkowo ciężki, należy ograniczyć motywowanie do jakichkolwiek aktywności do czasu, gdy w pełni zaczną działać leki (do kilku tygodni od momentu rozpoczęcia terapii). W tym czasie zalecana jest raczej dyskretna obecność, wysłuchanie chorego, jeśli chce opowiadać o swoich lękach i problemach, także wspólna modlitwa. Najbardziej skuteczną formą pomocy w tym czasie jest cierpliwość i wyrozumiałość ze strony najbliższych oraz monitorowanie przebiegu leczenia.
Pomoc choremu na depresję może być wyczerpująca. Dlatego nie wahajmy się prosić o wsparcie także dla siebie. Warto też zdobyć jak najlepszą wiedzę o chorobie. Nie powinniśmy polegać na przypadkowych lub zasłyszanych radach oraz opiniach, tylko prosić lekarza o wyjaśnienie naszych wątpliwości i bezwzględnie stosować się do jego wszelkich zaleceń.
Zobacz całą zawartość numeru ►