Pokój temu domowi!
Jakże bliska jesteś mi ty, któraś uwierzyła, że gdy padniesz Mu do nóg i poprosisz – wyrzuć złego ducha z mojej córeczki – to tak musi się stać! Jakże bliska mi jesteś, Syrofenicjanko, kobieto świadoma swej małości, o jasnym, ciepłym, pełnym troski i miłości spojrzeniu!
zdjęcie: Archiwum prywatne
2026-02-12
Komentarz do fragmentu Ewangelii
V tydzień zwykły
W dzisiejszej Ewangelii Jezus z uczniami przychodzi w pogańskie okolice Tyru i Sydonu. Udając się tam, z okolic Kafarnaum, mieli do pokonania między 50 a 80 kilometrów. Po co taki kawał drogi, żeby „wstąpić do pewnego domu i to tak, żeby nikt o tym nie wiedział”? Ja nie rozumiem, a Wy? Ukryty Jezus!
„Zaraz bowiem usłyszała o nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego”. Czyżby właśnie po to przyszedł Jezus? Czy nie po to przyszedł i stał się Bóg człowiekiem dla naszego zbawienia? Tak! Właśnie po to!
Jezus – Światło na oświecenie pogan z „Tyru i Sydonu” i chwała ludu Twego, Izraela, aby jawnie i gdy trzeba, po kryjomu, w głębi naszych serc, objawić nam swoją miłość!
Wejdźmy, proszę, teraz oczami wyobraźni, wraz z ową Syrofenicjanką, do tego tajemniczego domu i patrzmy, co robi Jezus.
Ja widzę Jezusa spożywającego posiłek. Słyszę gwar, śmiech – pokój temu domowi! Boży plan ukrycia nagle zostaje „zburzony”, bo oto wkracza – „mimo drzwi zamkniętych” – zdesperowana, przedsiębiorcza kobieta, która pewnie w sercu sobie mówiła, ruszając w drogę ku Jezusowi: „Wierz tylko, a Twoja córeczka będzie zdrowa!”.
Jakże bliska jesteś mi, przez dar ojcostwa, ty, któraś uwierzyła, że gdy padniesz Mu do nóg i poprosisz – wyrzuć złego ducha z mojej córeczki – to tak musi się stać! Jakże bliska mi jesteś, Syrofenicjanko, kobieto świadoma swej małości, o jasnym, ciepłym, pełnym troski i miłości spojrzeniu!
Twoi rodacy czczą pieniądz, Baala, Asztarte, a ty, poganka, wchodzisz nieproszona jeszcze, choć w planach Bożych już obecna, pod Boży dach, padasz do nóg bez względu na wszystko i otrzymujesz wszystko! Otrzymujesz łaskę od Jezusa „na odległość” – z poleceniem: idź, zły duch opuścił Twoją córkę!
Pan pochwala i wynagradza jej pokorę i nieustępliwość. Dostała tylko okruchy chleba – CHLEBA ŻYCIA, podczas, gdy Żydzi mieli Go w całości!
Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach! My, przez łaskę chrztu świętego, jesteśmy dziećmi Boga! Cieszysz się? Choćby okruszyny, choćby pod stołem, choćby w bólu, samotności, chorobie i cierpieniu – ja Boga proszę, ja Boga pragnę, ja Boga kocham! „Zabiorę się więc i wrócę, i powiem… Ojcze, zgrzeszyłem...” Miłość, bliskość, czułość, współczucie – bez granic! Wierzysz w to?
Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, pod dach mojego domu – serca, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza i ciało moje, proszę, choćby o okruszynę Chleba... Maranatha – przyjdź do mnie, Panie i pobłogosław mój dom.
Pokój temu domowi! Pokój Twemu sercu – niech się tak stanie.