Posłani na misję

Czy my jesteśmy wysyłani na misję? Myślę, że tak. Praca zawodowa, powołanie, choroba i wszelkie trudności mogą być okazją do wykorzystania podarowanych talentów w służbie dla innych. Do głoszenia Słowa wprost lub postawą.

zdjęcie: Loft Gallery

2026-02-06

Komentarz do fragmentu Ewangelii Mk 6, 30-34
IV tydzień zwykły

Pan Artur ukończył 65 lat parę miesięcy temu. Pracował od 14. roku życia, ucząc się jednocześnie w szkole zawodowej. Potem ukończył zaocznie technikum zawodowe.  Zawsze był sumiennym pracownikiem, takim na 200%. Emerytura była naprawdę wyczekiwanym momentem. Przez kilka ostatnich lat snuł różne plany;  swobodnych podróży, odwiedzania rodziny i uporządkowania dużej kolekcji klocków Lego. Po raz pierwszy zobaczyłam w mieszkaniu dorosłego mężczyzny specjalnie zamontowane gabloty z różnymi konstrukcjami z klocków. Podziwiałyśmy razem z pielęgniarką samochody, samoloty, remizy strażackie i wiele innych. Na stole obok kanapy, na której leżał, stał duży model Titanica, ułożony niemal do połowy. 

Choroba przyszła znienacka. Była na tyle zaawansowana, że chory nie zakwalifikował się do leczenia onkologicznego. Z wizyty konsultacyjnej zapamiętał jedynie zdanie:  Kiedy się pan wzmocni, proszę umówić kolejną wizytę”. Na razie leżał na kanapie i z pomocą córki mógł jedynie spożyć niewielki posiłek i przejść do WC. Najważniejszym celem stało się wzmocnienie sił, aby do końca ułożyć wymarzony statek. Przeszkadzały bóle, duszność i osłabienie. Dwoiłam się i troiłam w zlecaniu leków, żeby tylko taka drobna czynność jak dołożenie maleńkich, lekkich klocków było możliwe. Niestety stan Titanica nigdy się już nie zmienił. Pomyślałam wtedy o zaskakującym życiu i niewykorzystanej, a zasłużonej emeryturze. 
 
Dzisiaj trzymając w ręku Ewangelię i wsłuchując  się w Słowo, rozmyślam nad tym, że Jezus przez cały okres swojego nauczania przygotowywał apostołów na niespodziewane dla nich i trudne wydarzenia. Budował więź między Sobą, a nimi. Najpierw wysłał ich na misję głoszenia Ewangelii. Czy my jesteśmy wysyłani na misję? Myślę, że tak.  Praca zawodowa, powołanie, choroba i wszelkie trudności mogą być okazją do wykorzystania podarowanych talentów w służbie dla innych. Do głoszenia Słowa wprost lub postawą. Ważne, by z tej misji wracać do Jezusa i opowiadać Mu o wszystkim. Wylewać przed Nim serce. Budować z Bogiem więź jak osoba z Osobą. Usłyszeć Jego troskę o moje zdrowie, siły i być wysyłanym na odpoczynek, mimo, że czasami będzie on prawie niemożliwy.
 
Staje mi przed oczami szereg ludzi, którzy ciężko zachorowali, zanim zbudowali dobrą relację z Bogiem. Zanim nieco odpoczęli w swoim ludzkim trudzie. Stali się jak owce bez Pasterza. Jak cudownie, że Jezus ich dostrzega i wielokrotnie zjawia się na czas.

Autorzy tekstów, Kumor-Głodny Teresa, Rozważanie, Komentarz do ewangelii