Przebaczenie – dzieło serca
Tylko Boża łaska może sprawić, że moje kamienne serce stanie się sercem z ciała, zdolnym do pojednania.
zdjęcie: Canstockphoto.pl
2026-02-05
Doświadczenie krzywdy jest wpisane w nasze ludzkie życie. Naiwnością byłoby oczekiwanie, że w relacjach z innymi nigdy nie będziemy krzywdzeni. Człowiek zraniony przez grzech pierworodny, skłonny jest do zła i krzywdzenia innych. Oczywiście, sam także jest krzywdzony. Dlatego każdy z nas, prędzej czy później, będzie musiał zmierzyć się z doświadczeniem krzywdy, koniecznością jej przebaczenia i pojednania się z krzywdzicielem.
Przebaczyć to zapomnieć?
Trudności z przebaczeniem wynikają w dużej mierze stąd, że słowo „przebaczyć” uchodzi często za odpowiednik „puścić w niepamięć”. Potrafimy zapomnieć wiele, nie potrafimy jednak zapomnieć wszystkiego. Czy matka może zapomnieć, że zamordowano jej dziecko? Czy porzucona żona może zapomnieć, że mąż ją zdradził i opuścił? Czy naród może zapomnieć o zamachach terrorystycznych, które wstrząsnęły jego miastami lub o zagładzie zgotowanej mu przez inny naród? Czy można zapomnieć choćby o tym, że ktoś próbował nadszarpnąć naszą reputację lub podważyć wartość naszej pracy? I czy można tak po prostu zapomnieć, jak sami okropnie potraktowaliśmy inną osobę? Żadnej z tych spraw nie można zapomnieć i żadnej zapomnieć nie należy. Zdarzyły się i powinniśmy to uznać, pamiętając o nich. Powinniśmy też uczyć się na własnych błędach, korzystać ze swoich doświadczeń, a to byłoby niemożliwe, gdybyśmy po prostu wymazali je z pamięci.
Możemy nie być w stanie zapomnieć o jakiejś krzywdzie, własnej lub cudzej, ale zawsze możemy ją przebaczyć. Zamiast: „to nie do wybaczenia”, powinniśmy mówić: „to nie do zapomnienia”. Co więcej, powinniśmy przebaczać nawet głębokie krzywdy, jeśli mamy dalej normalnie żyć. Odmowa przebaczenia to odmowa wyzbycia się bólu, urazy, pretensji, żalu, gniewu. Jeśli nie potrafimy uwolnić się od urazy, zamykamy się w przeszłości, zastygamy w roli ofiary cudzego lub własnego niesprawiedliwego postępowania. Przebaczyć nie znaczy więc zapomnieć. Przebaczyć to pogodzić się z tym, co zaszło, zaakceptować to i żyć dalej. Właśnie: przebaczyć i żyć dalej, a nie puścić w niepamięć. Przebaczenie pozwala nam nadal pamiętać o krzywdzie, ale pamiętać już bez goryczy i chęci odwetu.
Uczniowie Pana
Jako uczniowie Jezusa wciąż potrzebujemy nawracać się na drogę miłości, która nie odpłaca złem za zło, lecz okazuje miłosierdzie – zawsze i każdemu, bez wyjątku. Tylko ta miłość sprawia, że jesteśmy dla świata wiarygodnymi świadkami Ewangelii. Każdego z nas Jezus pragnie prowadzić drogą uzdrowienia serca, abyśmy odkryli smak wolności dzieci Bożych, wnosząc w ten świat radość tych, którzy żyją pełnią życia. Ta pełnia to miłość. Miłość, która nawet wroga potrafi nazwać swoim przyjacielem, jak uczynił to Chrystus w ogrodzie Getsemani. Miłość, która pozwala się modlić za prześladowców, jak modlił się kamienowany Szczepan.
Tylko dzięki mocy Jezusowych Ran otwartych na krzyżu, będę zdolny przebaczyć bliźniemu. Tylko serce uzdrowione i przemienione doświadczeniem Bożego miłosierdzia będzie zdolne okazać miłosierdzie winowajcy. Tylko Boża łaska może sprawić, że moje zaciśnięte w gniewie pięści, rozluźnią się. Tylko Boża łaska może sprawić, że moja wykrzywiona złością twarz, rozpromieni się. Tylko Boża łaska może sprawić, że moje kamienne serce stanie się sercem z ciała, zdolnym do pojednania. Będę mógł wtedy – być może pierwszy raz od wielu lat – wypuścić ze swojej głowy wszystkich winnych, a wpuścić do serca kochającego Boga.
Zobacz całą zawartość numeru ►