Zaufać Słowu

Zamieńmy więc lekceważenie, powątpiewanie i niedowiarstwo na szacunek i zaufanie do Bożego Słowa. To zaufanie nie zawsze oznacza natychmiastowy cud. Często oznacza coś bardziej codziennego, ale równie realnego: pokój serca, siłę na kolejny dzień, pojednanie, cierpliwość, nadzieję, która nie gaśnie.

zdjęcie: ks. Wojciech Bartoszek

2026-02-03

Komentarz do fragmentu Ewangelii  Mk 6, 1-6
IV tydzień zwykły

Powątpiewanie w moc Bożą sprawia, że Pan Bóg może czuć się przez nas lekceważony. Dzisiejsza Ewangelia jest dla nas przestrogą, by nie podcinać zaufania do Słowa Bożego, ale przyjmować je z ufnością i otwartym sercem. Mieszkańcy Nazaretu – rodzinnego miasta Jezusa, w którym się wychował – okazali się twardą glebą dla zasiewu Słowa. Sam Jezus, wcielone Słowo Boga, przemówił do nich, a spotkał się ze ścianą: powątpiewaniem i lekceważeniem.

Dziś Pan Bóg przychodzi do nas w szczególny sposób przez Słowo Boże głoszone na mszy świętej. W liturgii Słowo jest na równi z Eucharystią – jedno i drugie karmi serce, wiarę i nadzieję. A przecież to właśnie nadzieja bywa najbardziej wystawiona na próbę, gdy przychodzi choroba, ból, bezradność albo długie czekanie na poprawę.

Każdy z nas jest wolny: może Słowo przyjąć, ale może je też odrzucić, a nawet powątpiewać w jego moc. W Nazarecie Jezus „nie mógł uczynić żadnego cudu” z powodu niedowiarstwa – jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Ewangelia kończy się mocnym zdaniem: Jezus dziwił się niedowiarstwu mieszkańców swojego miasta.

Zamieńmy więc lekceważenie, powątpiewanie i niedowiarstwo na szacunek i zaufanie do Bożego Słowa. To zaufanie nie zawsze oznacza natychmiastowy cud. Często oznacza coś bardziej codziennego, ale równie realnego: pokój serca, siłę na kolejny dzień, pojednanie, cierpliwość, nadzieję, która nie gaśnie. Taką postawę możemy ćwiczyć każdego dnia, zaczynając od prostego kroku: słucham Słowa i mówię Bogu „tak” – jak Maryja. 

Autorzy tekstów, pozostali Autorzy, Rozważanie, Komentarz do ewangelii