Ofiara wcielonego Syna Bożego: konieczność, pomyłka, przypadek, finał Miłości?

Prawdę o Ofierze wcielonego Syna Bożego – prawdę kluczową dla sensu naszego życia i dla wiecznego zbawienia – objawił sam Jezus Chrystus.

zdjęcie: Krzysztof Gawor

2026-01-30

Ofiara wcielonego Syna Bożego to Jego męka, pełna cierpienia i bólu, śmierć, złożenie do grobu i powstanie z martwych. Zazwyczaj widzimy w niej wszystko za wyjątkiem zmartwychwstania. A przez ateistów i tzw. religioznawców laickich zmartwychwstanie jest odrzucane jako fakt rzeczywisty, historyczny. Na różne sposoby negują wiarygodność absolutnie pierwotnych świadectw o ukazywaniu się zmartwychwstałego Chrystusa zapisanych w Ewangeliach oraz najstarszych tekstach Kościoła apostolskiego ujętych już w formie credo (zob. 1 Kor 15, 3b-5; Rz 1, 3-4 – powstałych 3-6 lat po zmartwychwstaniu Jezusa). Dlatego ta Ofiara kojarzy się automatycznie z poświęceniem, cierpieniem i śmiercią. Te doświadczenia budzą w człowieku zrozumiały opór i lęk. I często są interpretowane jako surowa konieczność, tragiczna pomyłka czy bezsensowny przypadek.

Zachodzi pytanie: czy Ofiara wcielonego Syna Bożego była koniecznością? Inaczej mówiąc, czy to Bóg Ojciec, który Go posłał na świat, nałożył na Niego tę srogą konieczność? Co więcej, uczynił to dla uśmierzenia swego Boskiego gniewu na grzeszników – jak często słyszymy w niektórych pieśniach czy publikacjach? A może były one owocem działania ludzi, wynikającym z mylnego odczytania nauczania i cudów Nauczyciela z Nazaretu, dotyczącym świątyni w Jerozolimie, świętowania szabatu, prawa kaszrut, rozumienia Prawa Mojżeszowego? Sądząc, że zagraża dalszemu trwaniu świątyni, przestrzeganiu prawa Tory, czyli samemu istnieniu Izraela jako ludu Przymierza, skazali Go – przez tragiczną pomyłkę – podczas obrad Sanhedrynu na śmierć, a na Piłacie wymogli cywilny wyrok śmierci, wołając, „Ukrzyżuj! Ukrzyżuj Go” (Mk 15, 13-14; J 19, 6.15). A zatem wcielony Syn Boży poniósł śmierć za swoje poglądy i działania błędnie odczytane. Ta Jego śmierć może być tylko przestrogą dla wszystkich nauczycieli – możecie być źle zrozumiani i surowo za to zapłacić! 

Nie brak i takich opinii, że wyrok śmierci i sama śmierć na krzyżu spadły na Niego jako wydarzenie całkowicie nieoczekiwane, wręcz przypadkowe, a więc pozbawione jakiegokolwiek sensu. O wszystkim zdecydował zmanipulowany i przewrotnie podburzony tłum, który wolał prosić Piłata o uwolnienie złoczyńcy Barabasza.

Te i im podobne interpretacje nie oddają prawdy o Ofierze wcielonego Syna Bożego. Prawdę tę – kluczową dla sensu naszego życia i dla wiecznego zbawienia – objawił sam Jezus Chrystus. Należy jedynie sięgnąć do autentycznych wypowiedzi Nauczyciela z Nazaretu – Jezusa historii – na temat Jego własnej śmierci i zmartwychwstania, a zapisanych w Ewangeliach. Są one dzisiaj z łatwością wyodrębniane ze swego kontekstu literackiego i przez poważnych historyków i biblistów uznawane za przed-paschalne. Da się je podzielić na kilka kategorii. W każdej z nich ukazuje On inny wymiar swej Ofiary, której zewnętrzną treścią jest cierpienie, męka, śmierć na krzyżu, złożenie do grobu i powstanie z martwych. Innymi słowy, On sam odsłania ich sens jako wydarzeń tworzących centralny etap historii zbawienia – co więcej, jako wydarzeń będących finałem albo kulminacyjnym jej punktem.

1. Jezus – wcielony Syn Boży – świadomie i z miłością podąża do Jerozolimy, gdzie zostanie ukrzyżowany i powstanie z martwych

Łukasz najwyraźniej spośród synoptyków ukazuje „drogę Jezusa do Jerozolimy”. Wielką sekcję swej Ewangelii zaczyna od słów: „Gdy dopełnił się czas Jego wzięcia z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy” (Łk 9, 51).

W dalszej części swej Ewangelii dyskretnie przywołuje motyw podążania Jezusa do Jerozolimy (zob. Łk 9, 53. 57; 10, 1; 13, 22. 33; 17, 11 ). Przywoływana tak często droga Jezusa, rozpoczęta przez Niego samego i wytrwale kontynuowana, jest obrazem Jego woli oddania się ludziom. Aktu tego dokona Jezus właśnie w Jerozolimie, dokąd podąża.

Łukasz przytacza wypowiedzi Jezusa, który będąc w drodze na śmierć, objawia swój stosunek do niej. Najpierw są to dwa logia: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie” (Łk 12, 49-50). W obydwu Jezus przewiduje swą śmierć i gorąco jej pragnie. „Ogień”, który Jezus chce rzucić na ziemię, to „ogień”, który jest najważniejszym owocem całej Jego misji – Duch Święty („przyszedłem” por. Łk 19, 10). Jest to „Ogień zbawczy”, Ogień, który oczyszcza i zbawia. „Chrzest” to czekająca Jezusa męka, nieskończenie wielkie cierpienie, które porównane jest do wielkiej wody, pochłaniającej jednostkę (por. Mk 10, 38b). W obydwu logiach uderza druga część wypowiedzi, swego rodzaju refren. W obliczu swej śmierci Jezus odczuwa w sobie gorące pragnienie; czuje jej pilną potrzebę; zbliża się do niej w duchu żarliwej miłości.

Druga wypowiedź Jezusa „w drodze do Jerozolimy” brzmi: „Idźcie i powiedzcie temu lisowi (Herodowi): «Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia muszę być w drodze, bo rzecz niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jerozolimą»” (Łk 13, 32-33). Jezus jest w pełni świadom, że królestwo Boże, które przychodzi „dziś i jutro” poprzez uzdrowienia i egzorcyzmy, zacznie być w pełni swych mocy obecne na ziemi „trzeciego dnia”, kiedy Ojciec wskrzesi Go z martwych. Doskonale wie, że w Jerozolimie czeka Go śmierć, typowa dla proroka-męczennika, która w pełni objawi Jego miłość: do Ojca i do ludzi (por. Hbr 2, 10).

Obydwie wypowiedzi, pochodzące bez wątpienia od Jezusa historii, objawiają Jego wolę oddania w pełni swego życia – łącznie z męką i śmiercią – dla zbawienia ludzi. I wreszcie, w trzech zapowiedziach męki, śmierci, zmartwychwstania, które znajdują się w centralnej części Ewangelii synoptycznych, Jezus objawia najpierw swoim uczniom, że czekająca Go w Jerozolimie śmierć jest zgodna z wolą Ojca. Piotr i inni uczniowie mogli sądzić, że upokorzenie i śmierć Jezusa, są wynikiem złości ludzi. Jednak takie myślenie nie było zgodne z zamysłem Boga. Jezus upomina surowo Piotra: „On (Jezus) obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie»” (Mk 8, 33).

Zapowiedź, która ma miejsce po przemienieniu Jezusa, jeszcze mocniej podkreśla wielkość zbawczego zamysłu Ojca. Natomiast trzecia, dokonana w obecności Dwunastu i wielkiej rzeszy – „kiedy byli w drodze, zdążając do Jerozolimy, Jezus wyprzedzał ich, tak że się dziwili; ci zaś, którzy szli za Nim, byli strwożeni. Wziął znowu Dwunastu i zaczął mówić im o tym, co miało Go spotkać” (Mk 10, 32) –podkreśla, że Jezus jakby biegł („wyprzedzał ich”) ku miejscu swego męczeństwa, będącego równocześnie miejscem zbawienia ludzi.

Wszystkie zapowiedzi, wygłoszone przed męką, świadczą o tym, że Jezus od samego początku swej publicznej działalności przeżywa swą śmierć i zmartwychwstanie. W wydarzeniu tym widzi centralny moment zbawczego planu Ojca, który czyni także swoim.

Wbrew pozorom – którym ulegają uczniowie i rzesze ludu – Jezus nie pada ofiarą Sanhedrynu, który Go odrzuci. Nawet posuwająca się do granic możliwości nienawiść nie jest w stanie przekreślić zbawczego planu Boga i miłości Jezusa względem człowieka. Jezus jest w pełni świadom tego, co przeżyje w Jerozolimie – że będzie ukrzyżowany (por. Mt 26, 2). Opowiadania o namaszczeniu w Betanii świadczą o tym, że Jezus mówił nawet o swoim pogrzebie: „Wylewając ten olejek na moje ciało, na mój pogrzeb to uczyniła” (Mt 26, 12).

Wydarzenia związane z męką, śmiercią i pogrzebem – a ostatecznie zmartwychwstaniem – nie zaskakują Go. Wie o nich zanim nastąpią i w sposób całkowicie wolny je akceptuje. Co więcej, nadaje im zbawczy sens – Ofiary usuwającej grzech świata i otwierającej drogę do Ojca: „wzięcia z tego świata”.

2. Modlitwa w Ogrodzie Oliwnym dotycząca „tego kielicha” – wpisanie cierpienia i śmierci w plan miłości Ojca

Wszyscy synoptycy przytaczają zdanie Jezusa: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty” (Mt 26, 39; por. Mk 14, 36; Łk 22, 42). „Kielich” to biblijna metafora sądu Bożego (por. Ps 75, 9; Jr 25, 15nn; Ha 2, 16). Przychodzące na Izraela cierpienia i śmierć pod ciosami wrogów, będące konsekwencją grzechów ludu, rozumiano jako pochodzące z „kielicha” sądu Boga (por. Iz 51 ,17. 22).

„Kielich”, który Jezus przyjmuje z ręki Ojca to wszystkie cierpienia, które przyniesie ze sobą czas męki i śmierci na krzyżu, będące owocem grzechu człowieka. Jezus pragnie „wypić ten kielich” jako prawdziwy człowiek, a zarazem Syn Boży. „Kielich” cierpienia i ludzkiej śmierci („kielich sądu”) Jezus przemienia w „kielich zbawienia”. To, co nie należało do planu Boga, bo jest konsekwencją grzechu pierworodnego i grzechów osobistych, Jezus wpisuje w ten plan: jeżeli bolesna śmierć ma przyjść na mnie, to tylko wtedy, gdy Ty tak „chcesz” i wpiszesz je w swój plan Miłości i uznasz za wyraz mojej miłości do Ciebie i do ludzi. W celu zaakcentowania tej kluczowej prawdy Jezus według świadectwa Markowego (Piotra) zaczyna tę modlitwę słowem: „Abba”. Jezus zwraca się do Ojca w duchu synowskiej miłości, mając świadomość swej Synowskiej równości z Ojcem. Jeszcze dalej idzie Jezus według świadectwa św. Jana: „Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę” (J 12, 27). I dalej Jezus mówi wprost o swej śmierci na krzyżu jako czasie sądu: „«Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie». To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć” (J 12, 31-33). „Kielich” męki i śmierci – konsekwencja grzechu Adama i wszystkich ludzi – Jezus przyjmuje z miłością i tym samym wpisuje w realizowany z woli Ojca Jego plan miłości: do ludzi i do Ojca. Przyjęte w takim duchu cierpienie i śmierć dokonają całkowitej przemiany relacji Bóg-człowiek. Zamiast być motorem oddalenia od Boga-Stworzyciela – jako naznaczone przekleństwem grzechu Adama – stają się dynamizmem maksymalnie zbliżającym do Boga jako Ojca! Jezus – cierpiący i umierający na Krzyżu – przyciąga wszystkich do siebie, a następnie prowadzi do Ojca. Łącząc się z tym Jego cierpieniem i umieraniem – poprzez picie z Jego kielicha – człowiek przemienia swe cierpienie i śmierć, bo tylko On ma moc wyrwać je z historii grzechu, a nade wszystko wpisać je w Boży plan miłości. Przestają one być dla niego konsekwencją nieposłuszeństwa woli Ojca, a stają się przejawem heroicznego posłuszeństwa i miłości, które mają swe źródło w Jezusowym posłuszeństwie i miłości do Ojca.

3. Śmierć na krzyżu jako wolne, inspirowane miłością, egzystencjalno-osobowe ofiarowanie się Ojcu

Ewangelista Łukasz zamyka życie Jezusa modlitwą w godzinę śmierci na krzyżu: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha” (Łk 23, 46). Jezus umiera jak człowiek sprawiedliwy, który ufa Bogu, bo wypełnia Jego wolę, która jest „wolą Miłości”. Jest pewien, że ofiara Jego życia i śmierci zostanie przyjęta – i to bezpośrednio przez „ręce” Ojca.

Natomiast św. Jan widzi śmierć Jezusa jako wyraz posłuszeństwa Ojcu, ale także jako wyraz najwyższej miłości do ludzi. Zdanie „wszystko wypełniło się” (tetelestai – zob. J 19, 30) oznacza, że Jezus wypełnił wolę Ojca, który Mu zawsze towarzyszył (por. J 4, 34; 6, 38; 14, 31). Równocześnie objawił miłość do ludzi – tę „do końca”, miłość aż do oddania za nich życia (J 13, 1). Zarówno jedną miłość jak i drugą Jezus przeżył i wypełnił w całkowitej wolności: „Nikt Mi go (życia) nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Takie prawo otrzymałem od mojego Ojca” (J 10, 18).

W czwartej Ewangelii pełnienie woli Ojca Jezus uznaje wręcz za swój codzienny pokarm: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał i wykonać Jego dzieło” (J 4, 34; por. 5, 30; 6, 38). Jezus składa przez całe swe życie ofiarę – wypełnia wolę Ojca. Ale męka i śmierć na krzyżu są finałem – momentem kulminacyjnym całego życia Jezusa, naznaczonego pełnym miłości oddaniem Ojcu – życia, które całe jest osobowo-egzystencjalną Ofiarą.


Zobacz całą zawartość numeru

Autorzy tekstów, pozostali Autorzy, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2026nr02