Przynosić innych do Pana

Tak często obok chorego widzimy właśnie dwóch, a czasem czterech niosących go na noszach , tak często mijam ratowników medycznych transportujących chorego do szpitala, czy opiekunów medycznych, pielęgniarzy, z łóżkiem chorego docierających z nim na blok operacyjny. „Jezus widząc ich wiarę rzekł do paralityka: dziecko odpuszczone są twoje grzechy”.

2026-01-16

Komentarz do fragmentu Ewangelii Mk 2,1-12
I tydzień zwykły

Odprawiałem wieczorną Eucharystię w mojej kaplicy szpitalnej. W czasie czytanej Ewangelii słyszałem, jak w zakrystii dzwonił telefon. Między wersetami dobrej nowiny przeleciała mi myśl, może to wezwanie do chorego na odział szpitalny albo na Szpitalny Odział Ratunkowy. No trudno, jest msza, są chorzy, odbiorę zaraz po skończonej Eucharystii. Trochę byłem zaniepokojony, bo w całym szpitalu byłem sam, drugi kapelan odprawiał mszę w tym samym czasie w parafii.

Po błogosławieństwie i odprawionej mszy świętej, zszedłem do zakrystii, telefon wyświetlał mi numer Oddziału Intensywnego Nadzoru Kardiologicznego. Wiedziałem, że sprawa jest nagląca. Po oddzwonieniu wiedziałem, że reanimowany jest pacjent, więc to ostatni moment bym się pospieszył. Zabrałem saszetkę z olejami do namaszczenia chorych. I szybko ruszyłem do drugiego szpitala Górnośląskiego Ośrodka Kardiologii. Tym razem przy chorym nie było bliskich, byli pracownicy Oddziału Anastezjologii z Oddziałem kardiologicznym, medycy tak długo reanimowali chorego by doszedł do niego kapelan, i udzielił mu namaszczenia i absolucji generalnej, z udzieleniem odpustu zupełnego i odpuszczeniem win i kar za grzechy.

Dlaczego przychodzi mi na myśl to wydarzenie akurat przy uzdrowieniu paralityka. Przecież przy chorym nie było bliskich, nie było demontażu dachu, nawet tłumu chorych czekających na uzdrowienie? Bliskimi chorego byli właśnie w tym momencie medycy. Jako człowiek wierzący, przez sakrament chrztu świętego, włączony jestem do Kościoła, mam udział w kapłaństwie powszechnym. Nawet jeśli nie mam udziału w kapłaństwie urzędowym, to jestem bliskim chorego w wierze. Czy mogę powiedzieć jako lekarz, pielęgniarka, że prawo mnie nie zobowiązuje do wezwania kapelana? Czy można powiedzieć, że przecież to domena rodziny, zadbania o zaspokojenie potrzeb religijnych chorego? Jeśli jestem wierzącym pracownikiem służby zdrowia, to przecież nie mogę zaniedbać potrzeb duchowych i religijnych chorego. Nie może mi być obojętne jego zbawienie. Jezus uzdrawiając paralityka dokonuje cudu uleczenia ze względu na wiarę tych, którzy go do niego przynieśli. W ewangelii nie ma ani słowem o tym, by niosący paralityka byli jego bliskimi. „Przyszli do niego z paralitykiem, którego niosło czterech”. Niekoniecznie w tym zdaniu może przecież chodzić o rodzinę, krewnych przyjaciół! Po prostu niosło go czterech. Ten obraz czterech jest głęboko szpitalny. Tak często obok chorego widzimy właśnie dwóch, a czasem czterech niosących go na noszach, tak często mijam ratowników medycznych transportujących chorego do szpitala, czy opiekunów medycznych, pielęgniarzy, z łóżkiem chorego docierających z nim na blok operacyjny. „Jezus widząc ich wiarę rzekł do paralityka: dziecko odpuszczone są twoje grzechy”.   

Jezus, mimo, że był człowiekiem, był też synem Ojca, miał władzę leczenia chorób. Pomimo tego to wydarzenie uzdrowienia jest nieco inne od uzdrowienia teściowej Piotra, gdzie Jezus rozkazał gorączce. Inne też jest od uzdrowienia chorego z uschniętą ręką, gdzie Jezus wprost dotyka schorzenia, jego uschniętej ręki. Popatrzmy, w uzdrowieniu paralityka Jezus nie leczy choroby, ale sfery duchowej: „Dziecko, odpuszczone są Twoje grzechy…”. Po czym dodaje, kiedy faryzeusze zaczynają powątpiewać: „Syn Człowieczy ma na ziemi, władzę odpuszczania grzechów”. Głęboko wierzymy, że posługa kapelana, tak jak posługa Jezusa, dotykając ducha w sakramentach, przywraca to co najważniejsze, przynosi pokój serca, uzdrowienie wnętrza, dar zbawienia.

Dziś coraz częściej mówi się nie tylko, że chory potrzebuje uzdrowienia fizycznego, psychicznego, ale także uzdrowienia duchowego. A literatura medyczna, potwierdzona badaniami naukowymi, przyznaje korzyści fizyczne i psychiczne tym, którzy zostali duchowo zaopatrzeni.

Czasem na oddziałach szpitalnych pielęgniarka, lekarz czy pacjent zwracają się do księdza kapelana, przez pomyłkę: „panie doktorze”. - „Oj przepraszam, myślałam, że to doktor, a to ksiądz”. A ja czasem się uśmiecham i mówię z przekąsem: -„może mi pani tak mówić!...”. Kapelan to też doktor od spraw duchowych, czyli także od całego zdrowia człowieka chorego.

Panie Jezu, dziękuję Ci za wspaniałe serca pracowników służby zdrowia, którzy umęczeni po całodziennych dyżurach, swoim uśmiechem, radością, także duchowo troszczą się o człowieka. Dziękuję Ci za świadectwo lekarza, pielęgniarek i medyków szczególnie wtedy, gdy uświadamiają choremu nie tylko istnienie choroby i wartości leczenia, ale potrzebę troski o duszę. To dzięki niejednemu pracownikowi Służby Zdrowia, chory mógł spotkać kapelana i na nowo wrócić do Kościoła i prawdziwego zdrowia.  

Autorzy tekstów, ks. Marcin Niesporek, Rozważanie, Komentarz do ewangelii