Pociągnięci łaską

Wspominam człowieka, który na wezwanie wstał i poszedł za Jezusem. Za tym największym Lekarzem, który nie jest potrzebny zdrowym, lecz chorym.

zdjęcie: Loft Gallery

2026-01-16

Komentarz do fragmentu Ewangelii Mk 2, 13-17
I tydzień zwykły

Pan Mieczysław był emerytowanym wojskowym. Całe życie pracował niedaleko miejsca zamieszkania, w pobliskich koszarach. Nie przypominam sobie żebym poruszała na wizytach inne tematy niż aktualny stan zdrowia i samopoczucie. Jak to bywa u chorego z zaawansowaną chorobą nowotworową, po początkowym okresie stabilizacji, coś się popsuło i zdałam sobie sprawę, że pozostało niewiele czasu, przynajmniej tego, kiedy chory jest w pełni świadomy i mogę swobodnie rozmawiać. Spotykaliśmy się parę miesięcy i w tym czasie nie zauważyłam w mieszkaniu żadnych symboli religijnych. Miałam obawę poruszyć jakiś głębszy temat, w tym także dotyczący wiary, zwłaszcza , że zbliżał się czas jego odchodzenia. Wyobrażałam sobie, że człowiek o takiej profesji niekoniecznie jest osobą religijną. Poza tym pan Mieczysław trochę mnie onieśmielał – był bardzo konkretny, zamknięty w sobie i gdy jeszcze mógł witał mnie na baczność w przedpokoju. Nie pamiętam jak to się stało; któregoś razu po rozmowie o aktualnych dolegliwościach i badaniu, wypisując recepty zapytałam: „Nie chciałby Pan wizyty kapelana Hospicjum i przyjęcia sakramentów?”. Odpowiedź zaskoczyła mnie: „Tak, owszem, chętnie. Co prawda 40 lat nie byłem w kościele, ale tak”.

Zdałam sobie sprawę, że Bóg pociągnął tego mężczyznę zakrytą przede mną łaską, a on natychmiast na nią odpowiedział. W pracy dowiedziałam się, że rodzina umówiła wizytę kapelana. Sam chory nigdy nie nawiązał do tego wydarzenia. Wkrótce jego stan zdrowia się pogorszył i zmarł. Wspominam człowieka, który na wezwanie wstał i poszedł za Jezusem. Za tym największym Lekarzem, który nie jest potrzebny zdrowym, lecz chorym.

Autorzy tekstów, Kumor-Głodny Teresa, Rozważanie, Komentarz do ewangelii