Nie rozminąć się z Panem

Ufam, że stojąc na drodze, którą przechodzisz, będę oświetlona Twoim światłem, zauważysz mnie, docenisz moje oczekiwanie, wybaczysz mój brak rozsądku i zaprosisz mnie na weselną ucztę.

zdjęcie: Loft Gallery

2025-08-08

Komentarz do fragmentu Ewangelii Mt 25, 1-13
XVIII tydzień zwykły

Ilekroć słuchałam tej przypowieści było mi żal tych nierozsądnych panien. Nie dość, że zapomniały zabrać oliwy na zapas, to jeszcze te rozsądne (i jak widać niezbyt życzliwe) panny nie podzieliły się z nimi swoimi zapasami oliwy, odsyłając je na zakupy… A one posłuchały, bo były nierozsądne. Dlaczego tak uważam? Po pierwsze: zapas oliwy nawet tych rozsądnych panien mógł nie wystarczyć, gdyby pan młody dalej się opóźniał, przecież nie było wiadomo, kiedy przyjdzie. Po drugie: „O północy rozległo się wołanie: <<Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!>>”. Przecież to była noc! Kto w środku nocy znajdzie otwarty sklep z oliwą? Po trzecie: przecież pan młody w środku nocy nie mógł podróżować zupełnie po ciemku, musiał mieć jakieś swoje oświetlenie, jakąś swoją lampę. Dochodząc do oczekujących go panien (roztropnych czy nieroztropnych), musiałby je zobaczyć w swoim świetle, nawet gdyby tylko co druga z nich miała własne źródło światła, czyli oliwną lampkę.

Więc o co chodzi? Jeśli pan młody jest figurą Chrystusa, to chyba nie o brak zapasu oliwy tutaj chodzi, ale o to, że nierozsądne odeszły „na zakupy”, nie czekały aż przyjdzie i rozminęły się z Nim w drodze!

Panie, czekam na Ciebie, czasem znużona zasypiam… Nie wiem, czy mam wystarczający zapas oliwy w mojej lampie, czy gdy nadejdziesz będzie się w mojej lampie tlił choć mały płomyczek światła, czy może moja lampa zgaśnie. Ufam jednak, że stojąc na drodze, którą przechodzisz, będę oświetlona Twoim światłem, zauważysz mnie, docenisz moje oczekiwanie, wybaczysz mój brak rozsądku i zaprosisz mnie na weselną ucztę.

Autorzy tekstów, Kopczyńska Barbara, Rozważanie, Komentarz do ewangelii